Jak widzimy, w rządzącej partii politycznej może nastapić trzęsienie ziemi i zmiany na stanowisku premiera, z powodu zrobienia imprezy podczas covidowego ogólnego zamknięcia, a w drugiej rządzącej partii , która swoją polityką doprowadziła państwo do poważnego kryzysu energetycznego i na skraj racjonowania gazu, może panować spokój, a stanowsko jej szefa, który kontynuuje linię światłych poprzedników, może być niezachwiane.
W Polsce można ileś dni debatować nad wykradzionymi mailami jednego z najbardziej sprawczych i sprawnych ministrów obecnego rządu, bo co tam setki wagonów z pomocą, które facet wysłal na Ukrainę… Nie mają znaczenia, dziesiątki konkretnych działań czasem nie znanych bliżej opinii publicznej, a czasem nawet znanych, jak na przykład organizacja ewakuacji znacznej części współpracowników polskich placówek i kontyngentu wojskowego, z Afganistanu, skoro delikwent miał śmiałość rozmawiać z prezeską Trybunału o terminach rozpraw TK, które mogły nieść poważne finansowe skutki dla budżetu.
O wszystkim decyduje owczy pęd… I tylko demiurgowie opinii publicznej, czy też inaczej powiedziawszy, demiurgowie współczesnych rządów zcyfryzowanego tłumu, decydują, albo przynajmniej próbują decydować, gdzie pójdzie fala.
*Dla niezorientowanych przypis: nawiązuję po kolei do przypadków Borisa Johnsonie, Olafa Scholza i Michała Dworczyka.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz