Daria Pikulik, mimo dramatycznych przygotowań, zdobyła srebrny medal w Paryżu. Jej koleżanka z drużyny, Pamela Natalia Rutkowska, w równie dramatycznych okolicznościach musiała zrezygnować z uprawiania kolarstwa. To jest temat na film…
Kolorowa, młoda dziewczyna na wyścigowym rowerze mijała mnie wielokrotnie na bocznych drogach koło Barczewa, Purdy czy Pasymia. Pewnego dnia zniknęła. W aptece w Klewkach zapytałem przypadkowo farmaceutkę czy nie wie co to za dziewczyna.
– ”To jest moja córka — usłyszałem. Przestała się ścigać… Nie słyszał pan o tej aferze w Polskim Związku Kolarskim?”.
Słyszałem, dużo było o tym w mediach: seks z podopiecznymi, w tym nieletnimi, próby gwałtu, zastraszania. Prokuratura zatrzymała Andrzeja P. jednego z najsłynniejszych w Polsce trenerów kolarstwa górskiego, który prowadził m.in. Maję Włoszczowską.
Po nitce do kłębka, i trafiłem do tej dziewczyny: Natalia Pamela Rutkowska, olimpijka, wielokrotna mistrzyni Polski w kolarstwie torowym.
– To trwało latami – opowiada. I wszyscy milczeli. W końcu jednak coś pękło… Sprawa toczyła się, i toczy, ale ja już nie jestem blisko tego sportu. I nie mam z tym nic wspólnego. Szkoda, bo stanowiłyśmy zgraną paczkę dziewczyn, które razem ciężko pracowały. Które miały medale i zaspokojone ambicje. I wszystko to zniszczył jeden człowiek. Ja wpadłam w depresję, musiałam brać leki. Nie, nie byłam ciągnięta do lóżka, ale sporo widziałam.
Ta rozmowa odbyła się dwa lata temu w olsztyńskim hotelu. Nie było w niej histerii, łez i westchnień. Ale cały czas wyczuwałem w niej smutek, spokój i niechęć do tamtych wspomnień. Przyniosła mi tylko plik swoich zdjęć z kolarskiego toru, tam była zmęczona lecz uśmiechnięta.
Pracuje z dziećmi w wieku przedszkolnym, jest też instruktorką fitness w olsztyńskiej siłowni. To wszystko zabiera jej do 14 godzin na dobę, ale w głosie czuję radość, nie zmęczenie.
Przyznaje, że nie kolarstwo, a praca z ludźmi upośledzonymi ruchowo zawsze była jej pasją.
– Pierwszy okres był trudny, ale pozbierałam się. Zdobywam zawód, o którym marzyłam – zwierza się. I wie pan co ? Nie interesuję się nawet, co teraz dzieje się z trenerem Andrzejem P. Pewno się wywinął, choć siedział w więzieniu, ale teraz to nie moja sprawa. Proszę wpaść do mnie gdy będzie pan w Olsztynie, wtedy dłużej pogadamy. I pokażę panu te dzieciaki, które zabierają mi teraz masę czasu. Moja największa satysfakcja, to obserwowanie, jak się rozwijają.
PS. na foto najpierw Julia, potem Natalia.
Autor: Andrzej Bober
Polski dziennikarz z dyplomem magistra ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak ktoś pamięta LISTY O GOSPODARCE, to dobrze.Jak nie to przeżyję. Mam swoje lata, więc przed funkcjami zawsze będzie – „były” redaktor ŻYCIE GOSPODARCZE, ŻYCIE WARSZAWY (w latach 90-tych redaktor naczelny), TVP (dziennikarzyna podniesiony później przez premiera T.Mazowieckiego do roli DYREKTORA GENERALNEGO, mało się sprawdził). Komentator radiowy i telewizyjny. Byłem członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie i pomagałem LW w przygotowaniu do debaty z A.Miodowiczem, która zapoczatkowała przemiany demokratyczne w Polsce. Właściciel firmy doradzającej gminom pozyskiwanie funduszy unijnych. Wykładowca akademicki.
Zostaw komentarz