Wczoraj wieczorem polski minister spraw zagranicznych Rau poinformował, że Polska jest gotowa przekazać USA nasze Migi 29 w zamian za używane, amerykańskie myśliwce bojowe. To dobra decyzja i ją w pełni popieram. Z kilku powodów:

1. Jako kraj frontowy na tzw. wschodniej flance #NATO nie powinniśmy dawać Putinowi pretekstu do rozszerzania wojny, bo to wciągnęłoby do niej cały Sojusz, a tego należy uniknąć

2. W sytuacji zagrożenia ze strony Rosji nie można osłabiać potencjału obronnego Polski,

3. Polski rząd jest w pierwszej kolejności od tego by zagwarantować bezpieczeństwo swoim obywatelom, jak zresztą każdy inny. Tego od niego oczekujemy. Niestety, dla wielu ta prawda nie jest oczywista.

4. Wszelkie decyzje tego typu powinny zapadać na poziomie całego NATO i to jednomyślnie.

Musimy na wszelkie sposoby pomagać Ukraina, ale mądrze bez narażania bezpieczeństwa naszego kraju. Nie wolno dopuścić do tego by ruskie bomby spadały na polskie wsi i miasta. To podstawowy warunek wszelkiej pomocy militarnej zaatakowanemu sąsiadowi.

Rozumiem, emocje nas ponoszą kiedy oglądamy płonące miasta i wsie ukraińskie. Szpitale, szkoły, domy mieszkalne. Zaciskają się pięści i chcielibyśmy tego szaleńca Putin udusić własnymi rękoma by skończyć gehennę Ukraińców.

Emocje jednak, w tej sytuacji, są złym doradcą. Trzeba działać z rozwagą, mając na względzie wszelkie konsekwencje swych działań. Tak pozytywne jak i negatywne.

Polska musi też pamiętać o tym co stało się w 1939 roku.

Owszem, liczyć na pomoc Sojuszu w razie ataku zgodnie z art. 5, ale przede wszystkim na siebie. Wiemy jak naiwna wiara w sojuszników: Francja, Wielka Brytania dla nas się wtedy skończyła.

Przyjmuję do wiadomości, że zbójnickim prawem opozycji jest krytykować władzę. Owszem, w normalnych warunkach i nie w przypadku kwestii stanowiących o bezpieczeństwie kraju. Dziś mamy natomiast czas realnego zagrożenia i dlatego i opozycja i rząd winny mówić w tych sprawach jednym głosem. Na branie się za łby przyjdzie jeszcze czas.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl