Około miesiąca temu Battlefield 1 dostał aktualizację dodającą na jednej z map zagadkę, której rozwiązanie zapowiadało przyszłe ujawnienie następnej odsłony gry. Już w dniu aktualizacji niemal cała społeczność usiadła do swoich komputerów i kombinowała nad jej rozwiązaniem. Zastrzegę iż zagadka była nadzwyczaj trudna, ponieważ wymagała dokładnej znajomości gry, historii oraz Kodu Morse’a. Gdy jej rozwiązanie poprowadziło graczy na stronę „ea.com/neverbethesame” oficjalnie ujawniającą datę zapowiedzi, cała społeczność zawrzała z radości i zaznaczyła sobie jej datę w kalendarzu. Niestety, niefortunny zwiastun wylał wszystkim kubeł zimnej wody na głowę i podzielił społeczność gry na pół.

Grze zarzucano przede wszystkim gwałt na realiach historycznych. Na konferencji DICE prowadzący zastrzegli kilka razy, że będzie to najbardziej realistyczny i immersyjny Battlefield w okresie 2 wojny światowej. Tymczasemna zwiastunie regularnie przewijały się takie kwiatki jak brytyjscy żołnierze z samurajskimi katanami na plecach, mordujące kijem do krykieta kobiety z robotycznymi rękami i umalowanymi twarzami, żołnierze biegający bez hełmów w podkoszulkach czy naziści bez swastyk. Medycy nie reanimowali rannych, żołnierze przeładowywali broń dopiero po wybiegnięciu z okopu i strącali samoloty za pomocą granatu.

Czarę goryczy przelał jednak sam styl bycia zwiastunu – był niezwykle kolorowy, starał się być zabawny do bólu i poprawny politycznie, podczas gdy 2 wojna światowa była najbardziej krwawym, tragicznym i brutalnym konfliktem jaki kiedykolwiek doznała ludzkość. Gracze wpadli w potężny dylemat. Z jednej strony cieszyli się z rewolucyjnych nowinek rozgrywkowych, braku premium oraz lootboxów, a z drugiej strony bolały ich wyżej wymienione czynniki. A szkoda, bo po równie niefortunnej zapowiedzi tegorocznego CODa gracze bardzo liczyli na Battlefielda 5.

Efekt? W momencie pisania tego artykułu trailer Battlefield 5 ma ponad 402 tysiące łapek w dół, co stanowi 56% wszystkich ocen. Co dalej? DICE po kilku dniach zareagowało na cały hejt w stronę ich najnowszej produkcji. Początkowo poszli ze społecznością na wojnę, kasując komentarze i filmy na Youtube stawiające Battlefielda 5 w złym świetle. Później zmienili swoje podejście, idąc ze społecznością na konsensus. Zapowiedzieli m.in. ograniczenie kosmetycznych dodatków tak, aby nie rzucały się w oczy, oraz opcję w menu gry umożliwiającą wyłączenie ich wszystkich. Prosili też, aby gracze wyczekiwali EA Play, na którym to zostanie pokazany pierwszy gameplay.

Tak się stało. Tegoroczną konferencję EA Play otworzył właśnie Battlefield 5, pokazując zwiastun rozgrywki multiplayerowej oraz krótko omawiając nowinki w grze. W przeciwieństwie do wcześniej zapowiedzi ta przyjęła się bardzo dobrze. DICE poszło za głosem graczy i naprawiło większość rażących grzechów ukazanych w zwiastunie.

Gra nie jest już tak jaskrawa i kolorowa, DICE stępiło bajkowe kolory na rzecz brutalności, surowości i tragizmu wojennej atmosfery jaką to pokochaliśmy w Battlefield 1. Na zaprezentowanym zwiastunie widzimy, że znacznie ograniczono rażące kosmetyczne dodatki przez co fantazyjne skórki oraz robotyczne ręce kobiet nie rzucają się aż tak w oczy w czasie rozgrywki. W grze dojdzie mnóstwo nowych usprawnień poruszania się na polu bitwy. Na zwiastunie oraz gameplayu widzimy jak żołnierze czołgają się we wszystkie kierunki, biegną podczas trybu kucania, wyskakują przez okna bez wcześniejszej potrzeby wybicia szyby, odrzucają granaty, przemieszczają stacjonarne działa za pomocą innych pojazdówbudują fortyfikacje z worków z piaskiem. Zmianie uległ również system reanimacji martwych towarzyszy. Od teraz każda klasa będzie mogła reanimować poległego kompana, ale tylko medyk zrobi to natychmiastowo i przywróci mu pełnię zdrowia. Enigmatyczne dźgnięcie strzykawką z BF1 czy dotknięcie defibrylatorem z BF3 i 4 zostało zastąpione specjalną animacją, która wymaga pewnej ilości czasu do powodzenia. Battlefield V nie będzie aż tak casualowym tytułem jak Battlefield 1. Każda broń będzie miała swój własny recoil i każdej broni będziemy musieli uczyć się oddzielnie. Również tempo gry zostanie spowolnione. Ponad skillem i szybkością będzie liczyć się taktyka oraz znajomość trzymanej broni.

DICE obiecuje, że będzie to Battlefield, który najmocniej postawi na grę zespołową. Słaba, ale współpracująca ze sobą drużyna bezapelacyjnie wygra z nawet najsilniejszymi samotnymi wilkami. Wpłynie na to między innymi o wiele mniejsza ilość amunicji na start oraz samoczynna regeneracja zdrowia tylko do pewnego poziomu. Znacznie wzrośnie tutaj rola żołnierza wsparcia oraz medyka. Dodatkowo przebudowany zostanie system drużyn. Od teraz każda drużyna będzie dostawała punkty za grę przejmowanie celów misji, zabijanie wrogów, reanimowanie, zaopatrywanie, wykonywanie rozkazów – które następnie leader drużyny będzie mógł wykorzystać do zwiększenia kontroli na polu bitwy. Jedną ze znanych nam już opcji jest możliwość zesłania na wrogów śmiercionośnej rakiety V1, którą widzieliśmy na pierwszym zwiastunie gry.

DICE podczas pokazu na EA Play przedstawiło nam nowy tryb gry, czyli tzw. Wielkie Operacje. Będzie to rozwinięcie znanego już trybu operacji z Battlefield 1. W ciągu Wielkiej Operacji 64 graczy zetrze się ze sobą na kilku różnych mapach w kilku różnych trybach gry. Każda Wielka Operacja będzie trwać od 2 do 4 dni. Na EA Play mogliśmy zobaczyć aliancką ofensywę w Narwiku, gdzie jako atakujący pod osłoną nocy wtargnęliśmy na teren wroga jako spadochroniarze. Będziemy mogli wyskoczyć z samolotu w dowolnym momencie, ale zbyt późne opuszczenie pojazdu będzie skutkować naszą śmiercią. Naszym pierwszym celem będzie zniszczenie przeciwlotniczej artylerii wroga poprzez podłożenie ładunków wybuchowych pod działa. Zadaniem drużyny broniącej będzie niedopuszczenie do podłożenia tych ładunków lub spacyfikowanie ich w wypadku takiej okoliczności – taki typowy szturm z poprzednich części. Następnie akcja gry przeniesie się do dnia drugiego, w którym to już w czasie dnia atakujący przedrą się wgłąb miasta, a tryb gry zmieni się ze szturmu w swego rodzaju liniowy podbój. Zadaniem atakujących będzie przejmowanie kolejnych flag przeciwnika, spychając go na ostatnią linię frontu, zanim skończą się im tickety. Dzień czwarty będzie mieć formę dogrywki na wypadek, gdyby wyraźny zwycięzca nie został określony w czasie poprzednich trzech dni. Zasoby obu stron będą wówczas mocno ograniczone, a każdy gracz będzie miał tylko jedno życie.

Kolejnym nowym, oficjalnie potwierdzonym trybem jest Battle Royale. Nie wiemy jeszcze jak dokładnie będzie on wyglądać. Niestety, w czasie konferencji na tę wiadomość widzowie zareagowali dosyć sceptycznie.

Kolejną dobrą wiadomością są wymagania sprzętowe gry, ponieważ będą one takie same jak dla Battlefield 1, więc jeżeli czyściliśmy pierwszowojenne okopy w 60 fps’ach na najwyższych ustawieniach graficznych, to nie będzie problemu, abyśmy robili to samo w Battlefieldzie 5.