Opowieści polityków PiS o cenie kostki masła za dychę przypominają dojenie byka przez miastowego, który szuka wymion tam, gdzie on ma fiutka. Zamiast pieprzyć głupoty o czymś, o czym nie mają pojęcia, niech choć na jeden dzień wezmą do rąk widły i wyrzucają spod krów obornik czyli gnój.
Średnio, na wyprodukowanie jednego kilograma masła potrzeba dwudziestu dwóch litrów mleka, które w skupie kosztuje dwa złote. Tyle dostaje producent, czyli chłop.
A zatem, licząc tylko po kosztach samego mleka, kg masła powinien kosztować czterdzieści cztery złote, a kostka (dwieście gram) 8,80 zł lub jedenaście ( dwieście pięćdziesiąt gram).
A tyle nie kosztuje w sklepach wielkopowierzchniowych i dyskontach. W małych, rodzinnych może się zdarzyć, ale one kupują mniej i w hurtowni, nie od producenta jak te pierwsze. Dochodzi bowiem im pośrednik, hurtownia.
A to tylko koszt surowca czyli mleka.
Do tego dochodzi cała masa innych: płace pracowników mleczarni, koszty transportu, energii elektrycznej, gazu, opakowań, konserwacji maszyn, podatki itd.
W młodości pracowałem w dużych gospodarstwach rolnych na praktykach i by sobie dorobić. Wcześniej w gospodarstwie dziadka doiłem krowy, oporządzałem, karmiłem i poiłem.
Wiem ile trudu trzeba sobie zadać i jakie ponieść koszty by otrzymać litr mleka.
Każdego dnia trzeba krowę napoić, a średnio, wypija czterdzieści litrów wody.
Trzeba ją nakarmić ( w zależności od sezonu) paszą suchą, kiszonką lub świeżą.
Trzeba ją umyć, szczególnie wymiona i zadek.
Wywalić gnój. Utrzymywać stałą opiekę weterynaryjną.
Ogrzać i oświetlić oborę.
Przy większych hodowlach zatrudnić i opłacać ludzi do pracy bo nawet przy mechanizacji, sam chłop rady nie da. To tylko nieliczne bo jest ich znacznie więcej.
Ba, musi jeszcze mieć na uwadze obecną na rynku konkurencję tzn. mleko z innych państw UE.
Biorąc wszystko razem do kupy: koszty chłopa, mleczarni, koszty sklepów, marże handlowe itd., popyt i podaż, cena jednej kostki masła musi odzwierciedlać wiele czynników ekonomicznych.
Nie można sobie, jak tego chcieliby politycy z PiS, jej zadekretować odgórnie. Raz jest tańsze, raz droższe.
Tak działa wolny rynek.
A jak ktoś tego nie rozumie, niech zabierze się do wideł.

Foto: Jolanta Styrczula
Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Dlaczego uważasz swoich czytelników za idiotów? W zeszłym roku drożyzna=PiS, ale jak Tusk podryguje w KPRM i rozwala kraj, to już jest „niewidzialna ręka rynku”? Śmieszny jesteś.