Wyobraźcie sobie taką sytuację. Właśnie kupiliście w salonie nowy samochód. I to nie jakąś Pandę czy Punto, ale coś, co pod maską ma minimum 150 KM. Wieczorem, tuż po kolacji rozlega się dzwonek u drzwi. Za nimi zaś patrol „drogówki”. Sympatyczny sierżant z uśmiechem wręcza mandat 500,- zł i informuje o 10 punktach karnych. Bo przecież samochód może rozpędzić się do 198 km/h a to oznacza, że przekroczenie dozwolonej prędkości jest bardzo prawdopodobne.
Polskojęzyczny Onet informuje (za Politico) o liście, jaki to KE zamierza wysłać do Warszawy.
W liście skierowanym do Warszawy Komisja wyraziła zaniepokojenie brakiem niezawisłości sędziów oraz brakiem skuteczności i bezstronności prokuratury, a także ostatnim orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że polska konstytucja ma pierwszeństwo przed niektórymi kluczowymi przepisami prawa UE.
Według Brukseli, zakwestionowane reformy sądownictwa przeprowadzone przez rząd PiS „mogą wpłynąć na skuteczność i bezstronność postępowań sądowych w sprawach związanych z nieprawidłowościami w zarządzaniu funduszami unijnymi, stwarzając ryzyko dla ochrony interesów finansowych Unii Europejskiej„.
Komisja podkreśliła, że „zagrożenie niezależności sądownictwa może świadczyć o naruszeniu zasad praworządności„.
Komisja zapytała też polski rząd, jak zamierza zagwarantować poszanowanie odpowiednich przepisów prawa UE i wyroków unijnych sądów – w tym tych dotyczących ochrony interesów finansowych Unii – w świetle orzeczenia TK.
Bruksela pyta też, jak Warszawa może chronić prokuraturę „przed nadmierną ingerencją ze strony ministra sprawiedliwości„, biorąc pod uwagę, że minister jest jednocześnie prokuratorem generalnym, podkreślając, że jest to ważne „w odniesieniu do dochodzenia i ścigania nadużyć finansowych, korupcji lub innych naruszeń prawa unijnego„.
Wyraziła również swoje zaniepokojenie stanem skuteczności Polski w walce z korupcją na wysokim szczeblu.
Czy ja śnię? Zarzuty wobec Polski opierają się na gdybaniu?
To może pozostając w tym samym teatrze absurdu zażądajmy usunięcia dyrektora generalnego ds. Budżetu UE Gert-Jan’a Koopmana, bo przecież może okazać się szpiegiem Putina?
Albo osobą skorumpowaną przez rząd Iranu i Korei Północnej.
Nagle UE zaczęła przeszkadzać fuzja Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości?
Przecież taka fuzja obowiązywała przez pierwsze 20 lat II RP (1990-2010) i ponownie wróciła w 2016 roku.
To nie stanowiło jakoś przeszkody, by Polska została przyjęta do Unii. Ba, nikt nie stawiał nam takich wymagań, a przecież rząd Millera i panująca w parlamencie postkomuna zrobiłaby wszystko, by III RP dopasować do nawet najbardziej absurdalnych żądań eurokratów. Gdyby ktokolwiek w Brukseli napomknął choć słowo nt. prokuratora generalnego to mielibyśmy w jego miejsce nawet organ złożony z 24 prokuratorów wybranych spośród prokuratorów przez prokuratorów wskazanych przez prokuratorów.
Nikt jednak nawet o tym nie wspomniał w trakcie negocjacji akcesyjnych.
Wygląda więc na to, że Bruksela postanowiła iść na udry z Polską i to jej gdybanie tak naprawdę oznacza NIE, BO NIE.
Lisia POlityka totalitarnej oPOzycji przyniosła efekty.
Polacy mają stanąć przed wyborem. Pozornie tylko będzie to kasa albo PiS.
Tak naprawdę będzie to kasa albo suwerenność.
Pamiętajmy jednak, że rozmawiamy o pierwszej transzy.
Za chwilę UE będzie rozdzielać dalsze.
A wtedy może się okazać, że Polska odpowie tak samo:
NIE, bo NIE.
A to już skomplikuje i tak pogmatwaną sytuację wewnątrzunijną.
Świadomość powyższego z całą pewnością towarzyszy eurokratom. Liczą jednak na to, że polskojęzyczna oPOzycja wspierana zgodnie od wschodu i zachodu zdoła wysadzić demokratycznie wybrane władze na tyle prędko, że podczas kolejnego głosowania polski rząd będzie już odpowiednio spolegliwy.
W końcu już raz straciliśmy niepodległość w zamian za pieniądze.*
22.11 2021
_______________________________
* ostatni król Polski Stanisław August abdykował w zamian za obietnicę spłaty jego długów przez mocarstwa zaborcze.
Zostaw komentarz