Polecam tekst naszego Kolegi z Drużyny Outrider, Marcina Książka. Marcin będzie tak samo, jak każdy członek Grupy Bushcraft Poland, dzielił się swoja pasją z nami, zarówno na łamach Grupy, jak i naszego grupowego bloga.

Dziękuję Marcin 🙂

Stare powiedzenie mówi „Mierz siły na zamiary”.

Dając nam tym samym wyraźnie do zrozumienia, że należy liczyć się z widmem porażki kiedy przecenimy swoje zdolności. Trzymając się tych jakże mądrych słów skieruję artykuł ten do osób chcących zacząć, bądź też zaczynających swoją przygodę z bushcraftem jako swoją nową pasją.

Bushcraft, woodcraft i szeroko pojęte puszczaństwo – jako forma spędzania czasu na łonie natury,
w naszym kraju staje się coraz bardziej popularny. Tendencja wzrostowa w ostatnich latach jest wyraźnie zauważalna z czego bardzo się cieszymy. Jednak jak każda forma rozrywki i swoistej odskoczni od codziennego życia (a przynajmniej większość), wymaga ona od nas pewnych inwestycji i nakładów finansowych na ekwipunek, który ma nam owo bytowanie w lesie ułatwić, uprzyjemnić i uczynić pożytecznym dla nas i naszych bliskich.

Wiadomo, bez praktyki nie ma możliwości rozwijania swojej pasji, a oglądanie wyłącznie filmów tematycznych w internecie – co ja nazywam bushcraftem platonicznym – nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdziwym rozwojem i kultywowaniem własnych zainteresowań.

Praktyka owa wymaga od nas ekwipunku, ekwipunek z kolei kosztuje, a po oglądnięciu setek filmów w internecie w pewnym momencie początkujący adept sztuki bushcraftu zaczyna odnosić wrażenie, że bez kilku tysięcy złotych na „podstawowy szpej” nie ma właściwie po co wychodzić z domu.

Jaki jest koń każdy jednak widzi, dlatego postarajmy się rozłożyć go na części i zrozumieć co, za ile i kiedy kupować.

Ubiór:

Tutaj każdy ma inne zdanie, nie ma uniwersalnej zasady co do tego w co, jak i kiedy się ubrać. Jedni preferują ubiór stricte sportowy i materiały takie jak gore-tex, inni z kolei ubrania militarne, są też zwolennicy odzieży myśliwskiej, jak i popularne stają się naturalne tkaniny takie jak wełna.

Generalna jednak zasada brzmi „Zawsze ubieraj się stosownie do warunków atmosferycznych”. Zasadę ową należy oczywiście stosować na co dzień, nie jedynie „od święta” kiedy akurat zechcemy wyjść do lasu. Dlatego przewidujmy, wiedząc jaką mamy porę roku, podejrzewając, że jesienią może spaść deszcz, a latem dogrzać nam słońce, zabierajmy ze sobą taki ubiór, który będzie dla nas lekki, wygodny, funkcjonalny, i przede wszystkim ciepły oraz nieprzemakalny.

Co tyczy się samego bushcraftu – podstawą są dobre buty i na ten wydatek nie powinniśmy żałować ani złotówki. Reszta ubioru, jak wspomniałem wcześniej ma być wygodna, i pamiętajmy nie muszą to być oryginalne kontraktowe bojówki US Army czy kurtka z gore-tex’u. Początkowo, kiedy nasze wyprawy są de facto kilku godzinne ubierzmy się w to co akurat mamy w szafie – pamiętając jedynie o zasadach które wymieniłem powyżej.

Miejmy na uwadze również, że nasz strój w lesie na pewno się pobrudzi. Dlatego jeśli mamy wolne fundusze zainwestujmy w ubrania z demobilu, będą wystarczające na początkowe wyprawy.

Pamiętajmy też aby zawsze ubierać się na „cebulkę” nie nosząc na sobie jedynie jednej grubej warstwy a raczej kilka cieńszych. Zatem podsumowując, koszt ubioru to inwestycja w dobre buty, resztę na pewno znajdziecie w swojej szafie.

Ubiór: 200-300zł

Plecak, torba:

Tutaj rozpisywać zbytnio się nie muszę, bo wierzę głęboko w to, że każdy Was drogich czytelników ma na wyposażeniu w domu jakąś torbę lub plecak, czy to górski, czy szkolny, czy też do pracy.
Wystarczy w zupełności.

Plecak: 0 zł

Nóż:

Czyli podstawowe narzędzie każdego szanującego się bushcraftowca. Tutaj zabrzmię może kontrowersyjnie, ale moim zdaniem im tańszy tym lepszy.

Dlaczego? Już odpowiadam.

Pamiętając, że wciąż mówimy o początkowych etapach zabawy z bushcraftem, techniki, których będziemy się uczyć podczas stawiania pierwszych kroków nie wymagają od nas żadnych specjalistycznych narzędzi. Będzie to struganie, ostrzenie, cięcie i w skrajnych przypadkach batonowanie.

W moim przypadku pierwszym nożem był scyzoryk dodawany do zgrzewki piwa przez pewien wiodący browar krajowy – równie dobrze jednak mógł być to jakiś mniejszy nóż kuchenny. Moim zdaniem (choć chętnie poznam i Wasze) jeśli nauczymy się pracować narzędziem, które wynieśliśmy z domu bądź nabyliśmy po pieniądzach w osiedlowym sklepie budowlanym, będziemy potrafili operować każdym nożem.

Jeśli jednak odwrócimy tą sytuację i nabędziemy nóż za kilkaset złotych, z trudem, w przypadku braku pod ręką tego oto noża, poradzimy sobie musząc na przykład przygotować ognisko przy pomocy małego scyzoryka dopiętego do kluczyków samochodowych.

Pamiętajmy jedynie aby nóż był ostry, istnieje większe prawdopodobieństwo skaleczenia nożem tępym niż ostrym. Z tej prostej przyczyny, że nóż tępy wymaga od nas włożenia większej ilości siły a co za tym idzie, podnosi ryzyko omsknięcia się ostrza i murowanej tragedii.

Jeśli jednak planujemy kupić nóż, niech to będzie nóż tani. Tutaj mogę polecić niezawodne noże Mora czy Hultafors, które z powodzeniem nabędziemy w przedziale cenowym od 20 do 50 zł. Wobec powyższego wypośrodkujmy cenę noża, gdyż część z Was na pewno takowymi dysponuje a pozostali mam nadzieję nie rzucą się od razu na customy za kilkaset złotych i kupią rozsądny nóż za rozsądną cenę.

Nóż: ~35 zł

Ogień:

Metod rozpalania ognia jest wiele. Jeśli – szanowny czytelniku – oglądałeś już filmy związane z tematyką bushcraftową, na pewno zauważyłeś, że większość z nas korzysta z krzesiw współczesnych. Jest to prawda, krzesiwo jest najbardziej niezawodne, działa w każdych warunkach pogodowych, nawet gdy zamoknie.

Jednak, podstawą w tym przypadku nie jest to czym, ale jak rozpalamy ogień. Nauczmy się najpierw budować ognisko i podtrzymywać żar. Pojmijmy sposoby rozpalania ognia wtedy gdy jest mokro i gdy wieje wiatr.

W końcu dowiedzmy się jakie w naszej okolicy istnieją naturalne rozpałki i wypróbujmy je – tak samo z rozpałkami przygotowanymi przez nas w domu, typu wata ze staryną czy tampon. Dlatego nie kupujmy krzesiwa na początku – nie ma to większego sensu jeśli z trudem będziemy sobie radzili przy pomocy zapalniczki.

Zabierzmy ze sobą z domu zapałki czy zapalniczkę – które każdy z Was na pewno ma. Rozpalmy w ten sposób kilkukrotnie ogień, przy użyciu różnych rozpałek. Wtedy dopiero pomyślmy o zakupie krzesiwa czy o bardziej zaawansowanych technikach pierwotnych.

Ogień: 0 zł

Woda i jej przenoszenie:

W tym przypadku pozbawionym jest większego sensu rozpisywanie się. Prosto – nie pozyskujcie z początku wody na własną rękę z miejscowej rzeki czy stawu, bo w najlepszym wypadku skończy się to dla Was rozwolnieniem, w najgorszym szpitalem. Zabierzcie z domu butelkę po wodzie mineralnej napełnioną wodą z kranu, to w zupełności wystarczy.

Woda: 0 zł

Naczynie:

Kolejny przykład użycia tego co mamy w domu. Na początku – i później również w zupełności wystarczy Wam mały garnuszek wyniesiony z domu, czy emaliowany czy też ze stali nierdzewnej. Takie pół litrowe naczynia z nierdzewnej stali można bez problemowo nabyć za 4 – 5 zł w supermarketach.

Naczynie: 0 zł

Schronienie i nocleg:

Początkowo odradzam wyjście w teren na noc. Dlatego nie potrzebny nam namiot czy śpiwór. Polecam jednak zabranie ze sobą czegoś co moglibyśmy rozłożyć nad głową gdy niepostrzeżenie zastanie nas deszcz.

Tarp dobrej jakości to nie mały wydatek, rzędu 200 zł. Dlatego wiele osób ze środowiska bushcraftowego stosuje jego tańsze a równie skuteczne zamienniki. Mogą to być plandeki budowlane czy (nabyte w pewnym dużym sklepie budowlanym) ściany do namiotów halowych. Koszt takiego schronienia to w przybliżeniu 20 zł.

Schronienie: 20 zł

Olinowanie:

Jeśli schronienie to i olinowanie, na którym je rozwiesimy. Paracord – czyli linka spadochronowa – jest najpopularniejszym rodzajem sznurka jaki używa środowisko bushcraftowe. Koszt jednego metra takiej linki to około 1,20zł/m.

Nie ma jednak sensu wchodzić w niepotrzebne wydatki. Odradzam dlatego kupno paracordu w początkowym etapie Waszej zabawy z bushcraftem. Wystarczający będzie sznurek konopny, który jest jednocześnie świetną rozpałką. Jego cena to około 3,5 zł za 100 m.

Olinowanie: 3,50 zł

Apteczka:

Podstawa w przypadku pracy nożem. Zabierzcie z domowej apteczki plastry / bandaż, środki przeciwbólowe i wodę utlenioną. To wystarczy.

Apteczka: 0 zł

Reasumując, jak widzicie bushcraft to nie pieniądze.
Bushcraft to stałe poszerzanie swojej wiedzy i umiejętności, przy pomocy środków jakimi dysponujemy. Łączny koszt „startu w las” w skrajnym przypadku wynosi 358,50zł.

Uważam jednak, że jest to również mocno przeszacowana wartość, ponieważ na pewno większość z Was dysponuje już wygodnymi butami, prostym nożem czy kawałkiem sznurka.

Pamiętajmy, bushcraft to nie rewia mody, to filozofia i styl życia.
Tutaj nie chodzi o to aby się pokazać i zaprezentować niczym gwiazda na wybiegu. Tu jest błoto, zimno, mokro i ciężka praca, ale i wspaniała satysfakcja i cudowni ludzie.

Jeśli będziesz potrafiła / potrafił przy pomocy prostego noża i kawałka sznurka spędzić bezpiecznie weekend w lesie, zaimponujesz mi bardziej a niżeli mając najlepszy sprzęt i najnowsze technologie. Dlatego z góry odradzam zabawę w bushcraft osobom mającym w głowie jedynie to aby popisać się nowym nożem za 700 zł.

Inwestujcie w sprzęt mądrze, ma Wam wystarczyć na lata świetnej zabawy i kupujcie go dopiero wtedy kiedy aktualny, którym dysponujecie, przestanie Wam wystarczać do dalszego rozwoju. Gorąco pozdrawiam i życzę Wam świetnej, bezpiecznej i mądrej przede wszystkim zabawy!

Autor: Marcin Książek