Zapowiadany felieton o punktach odniesienia dla młodych.

Na początek najnowsza kwestia, czyli nowy przedmiot szkolny historia i teraźniejszość oraz podręcznik do jego nauczania. Nawet jeśli ten podręcznik ma wady merytoryczne, które mogą zostać wychwycone przez ludzi po naszej stronie, to jednak klangor, jaki rozlega się wśród lewactwa świadczy o tym, że to mocno uwiera niektórych.

Czy jednak koncepcja tego nowego przedmiotu jest taka doskonała czy nie da się osiągnąć tego samego oczekiwanego pozytywnego efektu poprzez nauczanie już istniejących przedmiotów?

Wadą tego rozwiązania jest przeładowanie programu nauczania dodatkowym przedmiotem, podczas, gdy wpajanie pozytywnych wartości jak najbardziej jest możliwe w oparciu o te już istniejące. Wszyscy wiemy, jak ważne powinno być i jest nauczanie historii najnowszej na etapie szkoły ponadpodstawowej i jak zawsze tego brakowało, bo wiadomo nawet jeśli ten okres nie był przedstawiany w sposób zideologizowany, to omawiano go pobieżnie.

Można to wszystko osiągnąć także poprzez dobrze nauczany wos i trochę też wiedzę o kulturze i co również bardzo ważne dobór odpowiednich lektur szkolnych. Tak więc można obawiać się tego, czy ten dodatkowy przedmiot nie doprowadzi do efektu odwrotnego, niż należy, właśnie przez przeładowanie programu.

Druga sprawa bardzo ważna zarówno w moim pokoleniu, jak i obecnie, to ogromna potrzeba tego, by nauczyciele o poglądach prawicowych dzielili się nimi z uczniami i nie mam tu na myśli wyłącznie nauczycieli wyżej wymienionych przedmiotów.
Tacy ludzie nie powinni wstydzić się uzewnętrzniania swoich słusznych poglądów w różnych okolicznościach i powinni liczyć na wszelkie wsparcie w razie jakichkolwiek ataków. Dla tych z nas, którzy jak ja nie są jednoznacznie pisowscy i dokładnie widzą potrzebę utworzenia dobrego nowego prawicowego ruchu dla Polski dobrym przykładem takiej osoby, jaki w tym miejscu wskażę była moja nauczycielka historii i wosu w klasie maturalnej w moim nieistniejącym już ogólniaku, gdzie miałem nauczanie indywidualne, ale nie ze względów zdrowotnych, lecz z innego powodu i właśnie wtedy ta pani się u mnie pojawiła na ten krótki czas.

Przykład ten akurat nie dotyczył oddziaływania wychowawczego na młodych, ale trafności diagnoz politycznych. Otóż już wtedy, a było to na przełomie lat 2004/2005 właśnie ta pani widziała i wyraźnie mówiła, że w istocie ani PiS, ani PO, lecz musi w naszym kraju powstać ten nowy właściwy ruch i nowa klasa polityczna na prawicy.

Następna sprawa już nie natury szkolnej, lecz potem, to kwestia wymóżdżania na studiach głównie humanistycznych, co ma skutki w rodzinach, gdy dziś rodzice nie wiedzą, jak prawidłowo dotrzeć do swoich dzieci poddawanych indoktrynacji.

Dziś jak nigdy dotąd rodzice muszą zmagać się z tym dylematem, czy ich dzieci powinny iść na studia, szczególnie właśnie na te kierunki, gdzie to zagrożenie ideologicznym urabianiem jest ogromne. Wydaje się, że wszelkie kierunki techniczne i przyrodnicze jakoś się trzymają, bo nie słychać, by tam się źle działo.

Wiadomo, że u każdego jest różnie każdy ma inne zdolności, ale jedno można powiedzieć, że jeśli młody człowiek pod wpływem złej mody chce iść na studia z ideologii gender, rodzice powinni kategorycznie się temu przeciwstawić i wyraźnie zaznaczyć, że nie będą na to łożyć.

Warto przywołać pewien pozytywny przykład uświadamiania politycznego w moich czasach studenckich.
Kiedyś na czwartym roku moich studiów prof. Lech Morawski tłumaczył nam na jednym z wykładów z teorii państwa i prawa, że liberalizm w Ameryce, to nie to samo, co wielu z nas myślało, bo to po prostu lewactwo, a to, co właściwe w ekonomii i polityce np. dyscyplina budżetowa, niskie podatki czy wolność gospodarcza, to cechy konserwatyzmu.

W kontekście amerykańskim nadmienię, że bardzo przerażało mnie zjawisko obamomanii inna sprawa, że John MCCain raczej nie miał szans na wygraną. Mogłoby być inaczej, gdyby była odwrotna kolejność, czyli gdyby na prezydenta kandydowała Sarah Palin, a senator byłby wiceprezydentem.

Podsumowując znalezienie właściwych dróg dotarcia do młodych i wpojenie im prawidłowych punktów odniesienia jest nie tylko dbaniem o teraźniejszość, ale także udziałem w kreowaniu przyszłości.