Odwykłem odrobinę od współczesnych polskich standardów, lecz wieści z kraju niezmiennie mnie zadziwiają. Otóż, jak wiecie szykujemy ofensywę wydawniczą (do jesieni być może jeszcze 2 premiery, sporo też się dzieje przy innych inwestycjach). I jakie zaskoczenia? Po pandemii i inflacji, światu (w tym Polsce) miał grozić kryzys, a wtedy każdy klient cenny na wagę złota. A tu zonk…
Jak się okazuje, klient… przeszkadza, bo trzeba przy nim pracować, a jak są straty to przecież i jakaś dotacja się należy i odszkodowanie i pięćset plus i zasiłek i w ogóle, taki jakiś ten klient niepotrzebny. I tak np. drukarnia nie chce się męczyć z papierem ze specyfikacji. Najpierw „sprytnie” podmienia w odesłanym zamówieniu jego grubość, później zażądała zmiany okładki ze względu na „odchudzenie” grzbietu, którą wytłumaczyła błędami wyliczeń grubości, a jak się okazało, że wyliczenia były prawidłowe tylko papier po cichu zmieniono to przyznano, że… taki mamy teraz klimat i w sumie to wina zamawiającego, bo nie zapytał na początku i złośliwie chciał ten sam papier, co od chyba 7 lat. No tak, wchodząc do piekarni po chleb codziennie też pytam, czy aby mąki na gips w przepisie nie zamienili… Na czym polega problem? Na tym, że klientowi można to napisać wprost i uprzejmie, a nie kręcić i podmieniać w specyfikacjach zamówień, których nikt nie czyta po tym, jak składał tych zamówień już może z 200 i zawsze było wszystko tak jak w wymianie mailowej. Ogólnie, w drukarni wszyscy niezadowoleni, że im się zawraca głowę, tylko szczęśliwi, bo akurat w tej kolejki z kilku tygodni zmniejszyły się do kilku dni… ja bym się załamał, a tam personel się cieszy… Cóż, widocznie tak jakoś archaicznie rozumiem ekonomię, tak konserwatywnie, że mniej klientów to mniej zysku, ale pewnie sie nie znam, bo wymagam – skoro mi klient płaci to chcę mu za to przekazać pełnowartościowy towar, ale w Polsce PiS-u wiadomo przecież, że kto zarabia ten cham, kułak i wróg ludu pracującego miast i wsi, więc moje burżuazyjne podejście to jak pięść do nosa ;)
Kolejny krok – e-booki, tak część nowych produkcji, nie tylko zresztą mojego autorstwa, trafi też na platformę elektroniczną. I tu kolejny zonk. Jeden z dawniej wiodących dystrybutorów nagle zmienił reguły gry i w zasadzie nie wiem już, jaką usługę świadczy, gdyż nie przygotowywuje plików elektronicznych, chyba że za sporą opłatą. Dla niezorientowanych w branży: to tak, jakby księgarnia zarządała od wydawnictwa zapłaty za to, że wpuści towar na swoje półki i do tego oczekiwała, że dostawca treści zapłaci personelowi za ich wystawienie (praktyki takie np. w Empiku zostały uznane za nielegalne). Biznes to wspólne ryzyko – jeśli księgarnia uważa, że książka się sprzeda, to ją przyjmuje i własnymi środkami eksponuje i rozstawia. To gra rynkowa, wszyscy ryzykujemy. Ale tu pojawił się sposób na zarabianie na nierynkowych pozycjach, których po prostu nikt nie kupi, ale za konwersję zapłaci. Nie rozumiem tego, całe ryzyko przerzucone na drugą stronę i do tego pobierana solidna marża od dalszej sprzedaży cudzego dzieła. Zakładam że to efekt tego, że w pandemii zbyt wiele osób pisało książki, na których sprzedaży nie da się zarobić.
Podobne absurdy, skutecznie leczące mnie z polskiego biznesu, docierają do mnie bez przerwy. Niestety, widzę że przedsiębiorcy, sól ziemi, dostowali się do różnych Glapińskich i nie chcą już zarabiać na pracy i wartości dodanej, im klient zaczyna przeszkadzać, a kontrahent to już w zupełności. Pojawiły się nieczyste zagrania, kombinowanie, przekonanie że „muszą sobie odbić” pandemię i inflację, a tak naprawdę to właśnie oni tę inflację napędzają efektem lawiny dodając bezzasadne opłaty gdzie się da i gdzie się nie da. Wybaczcie, ale to że podrożało paliwo to nie powód by o 100% podrożały gofry w Kołobrzegu i by w Sulejówku dwukrotnie podnosić ceny zdzierania tapet w remontowanych lokalach handlowych. Ja np. też mógłbym podnieść dwukrotnie ceny książek, ale nie uważam aby aż takie obciążanie moich Czytelników kosztami pandemii było sprawiedliwe. To nie jest inflacja, to dosłownie ZDZIERANIE, na którym najwięcej stracą sami przedsiębiorcy, bo czas inflacji to czas zabiegania o klientów na jutro – czyli na czas stagnacji i recesji. Dziś stracony klient jutro już na pewno nie wróci.
Autor: Kazimierz Turaliński – polski dziennikarz śledczy, politolog, ekonomista, specjalista ds. windykacji i bezpieczeństwa gospodarczego. Autor książek o przestępczości zorganizowanej i służbach specjalnych. W 2016 roku pełnił funkcję eksperta Biura Analiz Sejmowych skierowanego do obsługi Sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold. Odpowiadał m.in. za analizę kryminalną tej sprawy.
Specjalizuję się w materii bezpieczeństwa i wywiadu gospodarczego oraz w sprawach karnych – kryminalnych, gospodarczych i skarbowych. Swoją drogę z wykonywanym zawodem rozpocząłem studiując prawo, nauki polityczne oraz ekonomię w specjalizacji podatkowej. Przeszedłem szkolenia prowadzone przez specjalistów służb cywilnych i wojskowych: polskich, amerykańskich, izraelskich i rosyjskich. Posiadam należne „z urzędu” uprawnienia do licencji II stopnia ochrony osób i mienia. W międzyczasie pracuję nad rozprawą doktorską z zakresu prawa konstytucyjnego i karnego.
Z komercyjnym sektorem bezpieczeństwa gospodarczego jestem związany od 2000 roku. Od tego czasu zrealizowałem ponad 900 zleceń, w tym rozwiązywałem problemy osób z listy najbogatszych Polaków, spółek giełdowych oraz działaczy politycznych, a także nagłaśniałem sprawy bulwersujących zbrodni i afer gospodarczych. Nie zliczę, ile razy konfrontowałem się z zawodowymi oszustami, brutalnymi kryminalistami, czy działającymi na ich rzecz prawnikami oraz skorumpowanymi funkcjonariuszami. Organizowałem obsługę prawno-detektywistyczną oraz ochronę fizyczną w państwach takich jak Rosja, Ukraina, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pełniąc funkcje dyrektorskie zbudowałem w minionej dekadzie dwa duże piony realizacyjne w sieciach polskich kancelarii prawno-finansowych, a jako ekspert ds. karno-gospodarczych pełniłem funkcję partnera kancelarii JanSzed. Świadczyłem również usługi doradcze w sprawach przestępczości gospodarczej na rzecz komisji sejmowej w ramach działalności Biura Analiz Sejmowych. Następnie, wraz z moim zespołem zrzeszającym profesjonalistów z zakresu prawa karnego i cywilnego oraz detektywistyki, w większości składającym się z byłych oficerów służb państwowych, świadczyłem usługi na rzecz indywidualnych klientów, podmiotów gospodarczych, agencji detektywistycznych i kancelarii prawnych.
Jestem autorem ponad stu reportaży publikowanych w prasie polskiej, brytyjskiej i niemieckiej, autorskich programów szkoleniowych, szeregu publikacji książkowych z zakresu przestępczości zorganizowanej oraz aspektów prawno-ekonomicznych międzynarodowej przestępczości gospodarczej i bezpieczeństwa, a także podręczników branżowych. Część z nich zyskała uznanie uczelni wyższych i trafiła na listy literatury podstawowej studiów z zakresu detektywistyki, wywiadu gospodarczego oraz typologii przestępcówm.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, czy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Miałem też zaszczyt poprowadzić prelekcje podczas polskich sympozjów globalnej organizacji Strategic and Competitive Intelligence Professionals – SCIP zrzeszającej międzynarodowych ekspertów ds. wywiadu konkurencyjnego. Od 2014 roku prowadzę wykłady na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na kierunku studiów Strategiczny wywiad biznesowy. Wprowadzam studentów w tematykę „przestępstw gospodarczych” oraz „granic prawnych wywiadu biznesowego„, czyli prawa karnego i cywilnego. Od 2016 roku wykładam na tej samej uczelni zagadnienia „kontrwywiadu biznesowego” na kierunku Bezpieczeństwo biznesu, obejmujące metodykę ukrywania tajemnic przedsiębiorstwa i przeciwdziałania szpiegostwu przemysłowemu. We wcześniejszych latach miałem przyjemność również poprowadzić wykłady otwarte m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Obrony Narodowej oraz w Szkole Głównej Handlowej. Zapraszam także na zamknięte szkolenia z zakresu bezpieczeństwa biznesu, organizowane przez ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o..
Aktualnie ograniczam świadczenie opisanych wyżej usług i koncentruję się na aktywności publicystycznej i dydaktycznej.
Zostaw komentarz