W tym kraju każda inność nie jest uznawana. Kobiety plus size, ludzie odmiennych orientacji seksualnych, itd.
Kobiety plus size czyli te których powierzchnia użytkowa jest większa nie mają łatwo. Kiedyś pewien bardzo mądry mężczyzna powiedział: „Kochanego ciała nigdy za dużo, niekochanego, zawsze za dużo”.
Jestem kobietą o większych kształtach, chyba zawsze byłam anomalią. Od zawsze byłam wyższa niż rówieśnicy. Pamiętam, że spodnie miałam zawsze za krótkie i rękawy w bluzkach. Wymarzyłam sobie taki komplet na komers, to były spodnie, koszula i kamizelka. Kilka tygodni zerkałam przez szybę do sklepu czy mój wymarzony strój jest. Jak już uprosiłam mamę żeby mi kupiła, poszłyśmy przymierzyć. Tą złość i ten niesmak, że za krótkie pamiętam do dzisiaj.
Kupowanie ubrań to zawsze horror. Od jakiegoś czasu, zakupy ubrań robię przez internet.
Pomysł na felieton zrodził się z życia. Mam taką zaprzyjaźnioną grupę na FB
Grupa Allmexxl. Tam oprócz sprzedaży ubrań można liczyć na wsparcie.
Wszystko zaczęło się od portalu sprzedażowego Allma Styl. Kiedyś przez absolutny przypadek trafiłam na liva u Moni. To była dla mnie nowość, super ciuszki w rozmiarze plus size. No i modelka była też większa.
Dlatego jak poprosiłam dziewczyny z grupy o pomoc w napisaniu, nie wahały się ani chwili.
R.B.: Czy mierzysz się z dyskryminacją społeczną spowodowaną tym że masz większy rozmiar?
Grazia.: Nie, nie zauważyłam takich reakcji, nie mniej jednak kilka razy zauważyłam reakcję młodzieży na moją postawę lub usłyszałam komentarz typu ,,ale gruba”.
Sylwia.: Gdybyś zadała mi to pytanie jakieś 26 lat temu, to odpowiedzialabym, że tak jako dziecko spotykałam się z różnymi przykrymi sytuacjami, z różnymi wyzwiskami, obelgami. Niestety jak to wśród dzieci bywało i owszem było mi przykro smutno nie jednokrotnie miałam doła i płakałam w poduszkę. Trwało to do momentu aż nie poznałam tego jednego jedynego który pokochał mnie taka jaką jestem i budował we mnie poczucie wartości kogoś kto jest ze mną do dziś. Jeśli chodzi dziś o relacje innych ludzi na moją posturę nie spotykam się z przykrościami.
Ela.: Tak ponieważ firmy odzieżowe rzadko szyją w moim size.
Kamila.: Myślę, że przede wszystkim moje myślenie o samej sobie mnie dyskryminuje i ogranicza ale wśród innych też czuje nutkę dyskryminacji, czy mniejszego szacunku.
Beata.: Absolutnie, nie.
Karolina.: Nie, nigdy nie spotkała mnie dyskryminacja ze względu na moją wagę, bynajmniej ja nic o tym nie wiem ja tego nie odczułam.
Renia.: Nie czułam się nigdy dyskryminowana ze względu na rozmiar. Jeśli już, to raczej z powodu szpiczastego charakteru.
R.B.: Jak radzisz sobie z kupnem ubrań? Każda kobieta chce dobrze wyglądać.
Kamila.: Mogę dostać ubrania w swoim rozmiarze i większe są ale to jak ja w nich wyglądam w ogóle mi się nie podoba, przy wadze 80 kg jeszcze w miarę się sobie podobałam a teraz w sumie nie mam takich momentów.
Sylwia.: I tu znowu wrócę do lat nastoletnich w moim domu nie przelewało się więc chodziłam w tym co dostałam. Ale odkąd stałam się samodzielna a moda zaczęła się otwierać dla kobietek XXL nie mam z tym problemów, nauczyłam się, że można wyglądać dużo fajniej w kolorowych ciuszkach i nie tylko czarne wyszczupla. Jest juz tyle sklepów, tyle możliwości na zakup fajnych ubrań plus size, że od lat nie jest to problem i naprawdę można się ubrać fajnie i nie drogo, ale tu również musisz siebie kochać i akceptować żeby się odważyła wyjść z szarych i ciemnych oversizowych ubrań.
Grazia.: Dawniej ratowała mnie krawcowa, teraz dostępność rozmiaru 46 -56 jest większa, sklepy internetowe, sprzedaż na live, wyspecjalizowane sklepy stacjonarne dla kobiet XXL. Teraz naprawdę nie ma problemu, w lata 80-90 dla mnie też nie było problemu, bo mieszkam na granicy polsko-niemieckiej, a Niemcy już dawno mieli sklepy dla puszystych.
Elżbieta.: Szycie na miarę, przeróbki krawieckie i second handy to moje sposoby.
Beata.: Teraz jest już dużo lepiej, raczej nie mam problemu. Ale z pewnością mam mniejszy wybór niż osoby „standardowe”.
Renia.: Teraz, gdy fajne rzeczy można kupić w sieci jest zupełnie inaczej.
R.B.: Czy kobiety plus size mogą być sexi?
Ela.: I to bardzo. Byłam nawet na kilku sesjach foto, bardzo seksownych. Czułam się tam bardzo piękna. Znam kilka modelek size plus, które są bardzo apetyczne. To kwestia dbania o siebie, higieny, makijażu…
Beata.: Sexy to nie rozmiar, nawet nie uroda. Jak ktoś akceptuje siebie i sex jest przyjemnością, to zawsze jest sexy.
Grazia.: Ależ oczywiście, jestem tego przykładem, czuję się sexy, odpowiedni strój, dodatki, szpilki, które uwielbiam i nawet w klasycznym kostiumie kobieta może być sexy. Być sexy to nie tylko wymiary 90/60/90, to postawa, sposób noszenia strojów, epatowanie sexapilem to nawet sposób jedzenia pierogów ruskich w barze mlecznym.
Kamila.: Mogą ale ja się taka nie czuje, niektóre mają fajna figurę i to ładnie wygląda.
Sylwia.: Ależ oczywiście, że tak czym my się różnimy od kobiet z rozmiarem xs, absolutnie niczym co najwyżej tylko tym że mamy większą powierzchnię sexy ciałka.
Renia.: Nigdy tak o sobie nie myślałam. Zawsze starałam się zakrywać. Odkąd pamiętam „chowałam” za dużymi obszernymi ubraniami. Byłam chłopczycą, choć od jakiegoś czasu przestałam się „chować” za ubraniami. Nawet zaczęłam nosić sukienki.
R.B.: Czego brakuje Ci w sklepach?
Kamila.: Ubrań na wyjścia w normalnych cenach, na co dzień jest dużo, ale na imprezy mniej lub „babcie” lub drogie.
Grazia.: Właściwie w tej chwili to raczej rozmiarówki są dla szczupłych i puszystych, może tylko dla puszystych częściej firmy odzieżowe w sieciówkach ograniczają rozmiar do max 46 i to zwykle zaniżony, natomiast w sklepach odzieżowych propozycja dla puszystych to typowy styl „babcia Gienia”. I nie żebym miała coś do Babci Gieni, bo to wzorzec przeze mnie niedościgniony. Moja Mama była Gienia i ubierała się rewelacyjnie. Nawet idąc wyrzucić śmieci malowała usta, tłumacząc to tym, że zawsze można pod śmietnikiem spotkać swego wroga. Ale odbiegłam od tematu. Czyli podsumowując w popularnych sieciówkach brak większych rozmiarów, natomiast sklepy odzieżowe często oferują odzież dla starszych pań i nie jest to klasyka a raczej wzory sprzed kilku lat.
Beata.: Brakuje kolorowej bielizny w dużym rozmiarze. Brakuje pięknych seksownych piżam, dobrego gatunku.
Oprócz tego nie ma butów na szerokie stopy, a jeśli już są to babcine.
Karolina.: Brakuje rajstop… Ostatni raz sukienke mialam na sobie 11 lat temu bo nie ma rajstop które sa szerokie i długie jednocześnie. Przy wzroscie 170 cm i rozmiarze 54 jest bardzo ciężko o tą część garderoby.
Sylwia.: Zdecydowanie fajnej w miarę taniej bielizny, fajnych gatek i biustonoszy. Tak wiem są, ale jednak ceny są wysokie a te z sieciówek nie koniecznie są fajne jakościowo.
R.B.: Jak czujesz się w swoim ciele?
Kamila.: Niestety źle, zawsze byłam plus size ale teraz jest mnie za dużo a sił do zmiany też brak.
Grazia.: Jako wieczna optymistka, powiem jednym zdaniem: czuję się wyśmienicie, ale bywają sytuacje gdy nie mogę zmieścić się w szczelinę między skałami i muszę iść dookoła góry.Wtedy obiecuję sobie że jeszcze schudnę kolejne 20 kg.
Beata.: Dobrze, choć z racji wieku wszystko zaczyna boleć. Z doświadczenia wiem, że każdy ma jakieś ułomności, kompleksy których nie akceptuje. Bez względu na rozmiar który nosi.
Ela.: Przydałoby się troszkę zrzucić z powodów zdrowia, ale akceptuję siebie jaką jestem. Odkąd się zakochałam zaczęłam być bardzo kobieca. I kochać siebie.
Karolina.: Różnie. Zależy od dnia, raz lepiej raz gorzej, ale prawda jest taka ze zawsze z tyłu głowy myślę, czy za bardzo mi fałd nie widać czy za bardzo bluzka nie opina. Niby jestem dorosła, niby się tym nie przejmuje, ale tak na prawdę myślę o tym bezustannie. Także myślę że nienajlepiej się w nim czuje. Ale nie mam porównania, od dziecka byłam gruba. Tak gruba… Bardzo nie lubię nazwy np. puszysta….puszyste były mamuty….
Sylwia.: Hmhm po prostu super fajowo, owszem nie powiem że kiedy miewam jakieś ciężkie dni stanę przed lustrem i sobie pomyślę czemu nie jestem xs? Ale zaraz szybko się prostuje i mówię sobie jakby wszystkie były xs świat byłby nudny, a tak przynajmniej jest urozmaicenie.
R.B.: Kobiety o większych wymiarach wcale nie muszą być łasuchami. Nie masz wrażenia że ludzie zbyt pochopnie nas oceniają?
Ela.: Oj tak. Zwłaszcza jak się ma problemy z nadnerczami i wilczy głód z powodów zdrowotnych. Po prostu muszę coś zjeść bo jest mi słabo.
Karolina.: O tak, bardzo pochopnie. Ludzie myślą że żrę na okrągło, a to absolutnie nie prawda. I te stereotypy, gruba znaczy zapuszczona. Nawet mi się nie chcę tego prostować. To tak jakby udowadniać ludziom, że nie jestem wielbłądem.
Grazia.: Nie, ale przyczyny otyłości są ze tak powiem mało rozpowszechnione i wśród ludzi szczególnie tych fit dominuje pogląd, że jak otyłość to zapewne obżarstwo, fast food, słodycze i niezdrowe używki, brak ruchu itp. Myślę że w tej kwestii braku pełnej informacji o przyczynach otyłości wzmaga wśród ludzi ten pogląd. Czasem ktoś wspomni o insulinooporności lub uwarunkowaniach genetycznych albo sterydach, które w tym wypadku pomagają na inne choroby ale skutek uboczny jest widoczny w masie ciała niestety.
Sylwia.: Owszem ludzie tak myślą a nawet mówią to głośno. Że za dużo się żre, nie każdy rozumie że bywają różne choroby że bierze się różne leki itp itd ja kiedyś się tłumaczyłam że biorę leki takie śmakie i owakie. Teraz już nie, teraz jestem po prostu mądrzejsza i na szczęście mam w odpowiednich momentach niewyparzony język. Każdy z Nas potrzebuje zjeść coś słodkiego czasami jakiegoś fastfooda no przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Kamila.: Ja akurat dużo jem i to jest powód mojej wagi, stres powoduje że jem.
Beata.: No nie muszą, ale zazwyczaj są łakomczuchami. Zajadamy stres, wynagradzamy sobie jedzeniem.
Renia.: O tak, ludzie myślą że jak duża to je za trzech. Nieprawda, to stereotyp. Jem mało, nie nadużywam słodyczy. Moim największym grzechem są owoce. Byle dużo.
R.B.: Jak radzisz sobie z wyjściem na plażę?
Beata.: Mam duży biust, trudno kupić dobry strój kąpielowy. Ale jak trzeba to wychodzę.
Kamila.: Nie wychodzę w stroju, mogę przejść się po plaży ale w normalnym ubraniu, na basen też nie chodzę.
Sylwia.: Nooo tu muszę powiedzieć, że miałam opory przed założeniem stroju dwu częściowego ale tu znowu duża rolę odegrał mój mąż, to on mi wytłumaczył, że nie mam się czego wstydzić pokazywał mi zobacz czy np.ta babka fajnie wygląda jak jej widać wszystkie kości? Wiadomo, że są kobietki z lux ciałkami piękne wyrzeźbione no ale cóż znowu się powtórzę urozmaicenie musi być.
Grazia.: Nie mam i nie miałam z tym żadnego problemu. Plaża czy basen / który uwielbiam/ to takie samo miejsce jak każde inne. Dobrze dopasowany kostium, odpowiednie pareo i sprawa załatwiona. Może wynika to z tego że nigdy moja tusza nie stanowiła dla mnie problemu. W okresie dojrzewania kiedy pojawił się biust i zaokrągliły się pośladki wtedy był jedyny moment kiedy pojawiały się u mnie chwile zawstydzenia. Ale kiedy na plaży /46 lat temu poznałam mego męża mając wówczas 14 lat, wątpliwości zniknęły i tak jest do dziś. Plaża to takie samo miejsce do ,,życia,, jak każde inne. Wiem wiem powiesz ,,ona jest nietypowa,, ani jestem puszystą 60 letnią kobieta która nie ma kompleksów z tuszą.
Ela.: Nie lubię gdy młodzi panowie wgapiają się w mój biust. Pareo i odludne miejsca. Ostatnio nie chadzam gdzie tłumy, potrzebuję ciszy i spokoju.
Karolina.: Na plażę chodzę często, dokładnie na basen. Mam dziesięcioletnią córkę , wychowuję ją sama. Więc żeby zapewnić jej rozrywkę i ruch często jesteśmy na basenie. Mam fałdki, grube nogi, ale mam prawo TAM być jak każdy inny. Rodzi się we mnie bunt na wszystkie głupie spojrzenia i teksty, mam wtedy postawę agresywną. Nikt nikomu nie przeszkadza, tak sobie obok siebie żyją grubi i chudzi, obok sobie też leżą na tej plaży.
Renia.: Nie chodziłam na basen, nie ubierałam stroju na plaży. W tym roku się przełamałam.
R.B.: Gdzie kupujesz ubrania, masz z tym problem?
Beata.: Głównie w sieci. Ale mam też wspaniałą krawcową.
Ela.: Szmateksy. Jest sporo szukania. Mam też kilka sprawdzonych sklepów w Tychach. To nie problem bo lubię polować.
Karolina.: Bon prinx oraz na transmisjach w grupach plus size.
Sylwia.: Na ten moment nie mam, uważam że już jest tak sporo sklepów internetowych bardziej niż stacjonarnych z odzieżą plus size, że na ten moment nie ma problemu z zakupem ubrań. Jedynym problem jaki może się pojawić to inflacja która może nam ograniczyć ich zakup.
Kamila.: Internet i sklepy stacjonarne, w Wawie mieszkam więc coś się znajdzie.
Grazia.: Gdzie kupuje ubrania, najczęściej w sklepach dla puszystych. Trochę się ich na rynku pokazało. Są to tak sklepy stacjonarne jak i internetowe. Sieciówki tylko niektóre, szczególnie te które mają rozmiar od 46 z tym że w sieciówkach rozmiarówka jest zaniżona.
Renia.: Do sklepów stacjonarnych nie chodzę, bo tam nic nie ma. Ostatnio w Kik zobaczyłam regał plus size i bardzo mile się zdziwiłam. Internet od dłuższego czasu, tam można kupić naprawdę fajne ubrania. Co jest też ważne te ubrania nie są pospolite jak te z sieciówek.
R.B.: Czy macie problem z kupnem butów, jakie macie rozmiary?
Beata.: Mam 40/41 ale stopa jest szeroka i do tego haluxy. Kupno ładnych i wygodnych butów jest prawie niemożliwe. Jak już uda mi się upolować, to kupuję kilka par.
Ela.: Rozmiar 39. Jest kłopot bo mam szeroką stopę.
Karolina.: Nie mam problemu, noszę 40/41 jedyny problem to jedna stopa szersza od drugiej.
Kamila.: Nogi akurat nie stanowią u mnie problemu, zakup butów, zupełnie standardowy rozmiar.
Sylwia.: Absolutnie nie, butów w moim rozmiarze 40 jest sporo.
Grazia.: Kupno butów nie jest problem jeśli producent stosuje rozmiarówki również na szerokość stopy lub obwód łydki. Bez tego przychodzi nam zimą w trampkach chodzić. Nie mniej jednak jest kilku producentów którzy myślą o nas z szerszą stopą i grubszą łydką. Zaopatruję się w obuwie najczęściej w popularnych sieciówkach, ale tylko u niektórych producentów, mam już sprawdzonych. Nie kupuje już butów w sklepach internetowych. Kilka które kupiłam to nie ta jakość, nie ta rozmiarówka a więc zakup wysoce nie trafiony.
Renia.: Butów damskich nie kupuję od dawna. Nie dlatego że nie lubię. Po prostu buty damskie w rozmiarze 44 to cud. Dlatego kupuje buty męskie, które nie zawsze muszą wyglądać jak męskie.
R.B.: Dziękuję za rozmowę.
Kochane Panie, pamiętajcie, że nie jesteśmy inne niż kobiety szczupłe. Mamy marzenia, pragnienia, potrzeby. Wcale nie musimy jeść za trzech żeby mieć większą powierzchnię. Czasem to po prostu, taka nasza natura. Nie wszyscy muszą być chudzi.
Kim są Panie z którymi rozmawiałam? Zaskoczę Was!
Grazia, jest kobietą petardą. Gdy odpowiadała na moje pytania, w jej życiu wiele się działo wtedy. Jednak nawet przez chwilę się nie załamywała. Sama o sobie mówi tak. Kobieta lat prawie 60, żona, matka, babcia, pracuje zawodowo, wykształcenie wyższe, gotuję, sprzątam, prowadzę działalność gospodarczą od 30 lat. Staż pracy 41 lat z tego 32 w banku.
Sylwia, to szczęśliwa mama i żona. Ma 36 lat i jest spełniona.
Ela lat 40. Technik administracji, singielka, ma w swoim życiu epizod jako puszysta modelka, czeka na odbiór dyplomu z kursu: rejestratorka medyczna.
Karolina jeste czterdziestolatką od zawsze w rozmiarze kilka razy xl. Była mężatką 11 lat, obecnie jest rozwódką. Ma 10 letnia córkę która jest całym jej życiem i stara się by nie była gruba, bo sama wie jak się ciężko z tym żyje i nie chodzi tylko o zdrowie. Ma grupę oddanych przyjaciół z którymi przyjaźni się wiele lat i jej kilogramy nie maja dla nich znaczenia.
Muszę się Wam do czegoś przyznać, podczas pisania uświadomiłam sobie, że ludzie którzy nie akceptują siebie, tego jaki mają rozmiar, jak wyglądają ogólnie zewnętrznie. Nie umieją być szczęśliwi. Zawsze będzie ktoś szczuplejszy, ładniejszy, mądrzejszy, itd. To jak inni nas postrzegają nie jest ważne. Ważne byśmy, to my myśleli i mówili o sobie dobrze.
Fot. zrzut ekranu z Istagrama/ https://www.instagram.com/bigsiscloset/
Dobry tekst, fajne pióro, serdecznie pozdrawiam autorkę
Fantastyczny tekst Reniu. I brawo dla kochanych allmexxelek, wartościowych i mądrych kobiet. Pptwierdzam wszystkie wasze słowa. Każda napisala coś, co i u mnie się zdarzało. U mnie największym problemem przy xxl, a co za tym idzie różnymi problemami zdrowotnymi jest brak dziecka. Inni ludzie czy wygląd to „pikuś”.