Prasa przedmiotu w tym Niezależna. pl podejmuje często  sprawę reparacji wojennych od Niemców. Niezależna.pl podawała cytat
„9 proc. badanych (wzrost o 15 punktów procentowych od października 2019 r.) uważa, że Polska powinna domagać się od Niemiec odszkodowań za straty poniesione podczas II wojny światowej, przeciwne jest 21 proc. (spadek o 15 punktów) – wynika z najnowszego sondażu CBOS.

CBOS w przeddzień kolejnej. rocznicy wybuchu II wojny światowej zapytał Polaków o ich stosunek do ubiegania się o reparacje wojenne od Niemiec. Dodano, że poprzednio o tę kwestię pytano w październiku 2019 r., gdy temat ten powrócił do polskiej debaty publicznej za sprawą partii rządzącej.”

To nie jest żadna idea, tylko psi obowiązek Niemiec. Każdy najechany kraj powinien otrzymać takie odszkodowanie, żeby Niemcy byłyby niewydolne gospodarczo. Wtedy jednego pasożyta byłoby mniej (albo i obu), no bo bez Niemiec, Rosja nie podjęłaby się budowy Nord Stream, nie miałaby tym samym na bawienie się bombkami nuklearnymi, czy innej maści bakteriami do budowy broni biologicznej .

Niemiecka grabież okupowanej Polski – kto korzystał z majątku zrabowanego obywatelom Rzeczypospolitej?
Pierwsze tygodnie niemieckiej okupacji w Polsce charakteryzowały się m.in. grabieżami i konfiskatami majątków na wielką skalę. Niemcy organizowali masowe transporty do Rzeszy surowców, produktów przemysłowych, wyposażenia wojskowego i żywności. Demontowano i wywożono nowoczesne obiekty przemysłowe. Do początku listopada 1939 roku okupanci wywieźli z naszego kraju 10 tys. wagonów kolejowych zdobyczy, między innymi maszyn rolniczych, mebli i żywności. Do lutego 1941 roku liczba ta wzrosła do 41 tys. wagonów. Wartość tych łupów szła w miliardy marek.
Niemcy szybko utworzyli struktury administracyjne służące systematycznej eksploatacji wszystkich zasobów gospodarczych okupowanej Polski. 19 października 1939 roku Herman Göring powołał do życia Haupttreuhandstelle Ost (Główny Urząd Powierniczy Wschód – HTO) z siedzibą w Berlinie i oddziałami w Gdańsku, Poznaniu, Ciechanowie i Katowicach, a po ataku na Związek Sowiecki także w Białymstoku. Zadaniem HTO było konfiskowanie polskiego majątku państwowego oraz prywatnego na ziemiach wcielonych do Rzeszy, jak również zarządzanie tym majątkiem oraz jego eksploatowanie.
Ponadto Heinrichowi Himmlerowi jako komisarzowi Rzeszy do spraw umacniania niemieckości udało się uzyskać zgodę Hitlera na konfiskowanie i eksploatację własności rolnej i leśnej obywateli polskich na zaanektowanych terenach. Himmler powołał w tym celu 12 lutego 1940 roku Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft mbH. Ostland (Wschodnioniemiecka Spółka z o.o. ds. Gospodarki Wiejskiej, Ziemie Wschodnie).
Obie organizacje, HTO oraz Ostland Gesellschaft, przystąpiły do masowego wywłaszczania ludności polskiej na terenach przyłączonych do Rzeszy. Niemieccy okupanci przejęli cały majątek państwa polskiego, samorządów, organizacji politycznych i społecznych oraz zdecydowaną większość własności gmin zarówno polskich, jak i żydowskich religijnych. Skonfiskowali wszystkie należące do Polaków i Żydów zakłady rolne i przemysłowe, a także przedsiębiorstwa kredytowe i transportowe. W ten sposób zarekwirowano ponad 90% domów mieszkalnych, zakładów rzemieślniczych i handlowych, a także 500 tys. w pełni wyposażonych mieszkań. W tej części okupowanej Polski do końca wojny pozostały w rękach polskich jedynie nieliczne zakłady rzemieślnicze i usługowe. Zakłady żydowskie zostały przejęte w całości.
Beneficjentami tego zbiorowego wywłaszczenia był niemiecki aparat okupacyjny: władze cywilne, NSDAP, Wehrmacht, SS, rozmaite stowarzyszenia i organizacje. Korzystali z niego również mieszkańcy Rzeszy, którzy ucierpieli w wyniku bombardowań. Tylko od 1 stycznia do 18 października 1943 roku do Rzeszy wyjechało 1,6 tys. wagonów z meblami skonfiskowanymi na terenach zaanektowanych. Wywłaszczony majątek otrzymywały także niemieckie przedsiębiorstwa, niemieccy osadnicy z krajów bałtyckich lub Europy Wschodniej. Polacy na terenach zaanektowanych nie byli nigdy i w żadnych okolicznościach beneficjentami tej grabieży, lecz jej głównymi ofiarami, jeżeli za miarę przyjąć ogół zrabowanego majątku.
W odróżnieniu od terenów wcielonych do Rzeszy w Generalnym Gubernatorstwie nie prowadzono polityki powszechnego wywłaszczenia. Skonfiskowany został i wywłaszczony przede wszystkim cały majątek państwowy. Ponieważ tereny te miały mieć wyłącznie rolniczy charakter i nie przewidywano podjęcia tam znaczącej produkcji, wszelkie zdatne do wykorzystania maszyny i urządzenia były rabowane. Z samej tylko Warszawy w latach 1940–1941 wywiezionych zostało 700 wagonów maszyn i urządzeń przemysłowych.
Nie wywłaszczono całego majątku prywatnego obywateli polskich, wyjątek stanowiła własność Żydów oraz Polaków, którzy uciekli za granicę. Niemieckie władze uznały cały majątek żydowski za bezpański, stopniowo go rekwirowały i przekazywały pod zarząd powierniczy. Zdarzało się też, że konfiskowana była prywatna własność polska, na przykład w celu zwolnienia mieszkań i budynków dla niemieckich władz okupacyjnych i ich niemieckich pracowników, albo też w ramach represji za przynależność do ruchu oporu lub choćby, w przypadku chłopów, za niezrealizowanie obowiązkowych kontyngentów.
W Generalnym Gubernatorstwie niemieckie władze skonfiskowały zatem całą własność państwa polskiego, organizacji politycznych i społecznych, jeśli były polskie lub żydowskie, oraz cały majątek ludności żydowskiej. Ogółem niemieccy okupanci przejęli mniej więcej 1/3 całego majątku znajdującego się na tym terenie. Wszelkie przychody z tego tytułu, na przykład czynsze, zasilały kasy niemieckich starostów powiatowych i grodzkich.
Do zarządzania skonfiskowaną własnością w urzędzie Generalnego Gubernatora powstał wydział o nazwie Biuro Powiernicze z oddziałami w dystryktach oraz w starostwach powiatowych i grodzkich. W 1942 roku w jego zarządzie znajdowało się 1659 zakładów przemysłowych, 1036 handlowych i rzemieślniczych, 49 185 nieruchomości i 2600 majątków ziemskich. Między 1939 a 1942 roku skonfiskowanych zostało także około 217 tys. żydowskich sklepów i zakładów rzemieślniczych, z których ponad 100 tys. zostało natychmiast zamkniętych.
W latach 1940 i 1941 w Generalnym Gubernatorstwie obroty rzemiosła spadły o 63 proc. w porównaniu z rokiem 1938. Liczba Polaków, którzy skorzystali na zamykaniu żydowskich firm handlowych i rzemieślniczych, była niewielka, zwłaszcza że likwidacją objęto także firmy polskie. Jeśli już przejęli jakieś firmy, były to najmniej atrakcyjne zakłady. Najlepsze, najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa przejmowali niemieccy „biznesmeni” z Rzeszy, jak choćby znany wszystkim Oskar Schindler lub miejscowi volksdeutsche.
Wspomniany Schindler, członek NSDAP i agent Abwehry, przejął za niewielkie pieniądze Pierwszą Małopolską Fabrykę Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych „Rekord” w Krakowie Podgórzu, którą przemianował na Deutsche Emaillewarenfabrik (Niemiecka Fabryka Wyrobów Emaliowanych), produkując początkowo naczynia emaliowane, a potem amunicję. Do pracy pozyskał około 1300 żydowskich robotników, którzy wykonywali tam niewolniczą pracę. Choć Schindler rzeczywiście starał się ochronić ich przed wywózką do obozów koncentracyjnych, początkowo było to prawdopodobnie podyktowane jedynie chęcią pomnożenia zysków. Dopiero później zajął się czynną opiekę nad pracownikami, utrzymując np. że wykwalifikowani robotnicy są niezbędni dla utrzymania wydajnej produkcji w fabryce i prześladowanie ich spowoduje wniesienie przez niego żądania o odszkodowanie od niemieckiego rządu.
Do chwili rozpoczęcia masowego mordu na Żydach w 1942 roku cały majątek żydowski znajdujący się w Generalnym Gubernatorstwie – domy, mieszkania, zakłady, które nie zostały wcześniej zlikwidowane, konta bankowe – został skonfiskowany. Aby móc sprawnie zarządzać około 50 tysiącami przejętych działek, latem 1942 roku administracja cywilna Generalnego Gubernatorstwa stworzyła specjalną spółkę.
Niemieccy urzędnicy rościli sobie również prawo do całego ruchomego majątku Żydów (meble, ubrania, przedmioty użytku domowego). Niemieccy starostowie powiatowi i grodzcy szantażem wyłudzali od gmin żydowskich – jeszcze przed deportacjami Żydów do komór gazowych – wysokie kontrybucje, między innymi aby „pokryć koszta przesiedlenia” lub „dla własnych potrzeb”. Niemieccy sprawcy postarali się także – jeszcze przed rozpoczęciem „ewakuacji” żydowskich dzielnic i gett – o zabezpieczenie ich przed plądrowaniem przez Polaków. Tylko bowiem niemieccy organizatorzy „wysiedlenia” mieli prawo do zdobyczy i łupu w świetle prawa niemieckiego. Starostowie ostrzegali więc ludność miejscową, że plądrowanie opuszczonych żydowskich mieszkań i domów będzie surowo karane. Grożono karą śmierci lub obozem karnym. Do szabrów mimo to dochodziło. Niektórych łupieżców zastrzelono.
Po wymordowaniu Żydów w Generalnym Gubernatorstwie powstał spór między Hansem Frankiem i Heinrichem Himmlerem o ich własność. Obaj chcieli zużytkować pozostały po Żydach majątek do własnych celów: Frank dla Generalnego Gubernatorstwa, natomiast Himmler do sfinansowania osiedlenia się Niemców na Wschodzie. Dopiero w obliczu zbliżającego się frontu sowieckiego latem 1944 roku doszli do porozumienia. Postanowili przekazać zarządzanie żydowskim majątkiem niemieckiej cywilnej administracji Generalnego Gubernatorstwa. W praktyce jednak przejęła ona własność Żydów jeszcze przed ich wymordowaniem.
Do masowej sprzedaży żydowskich nieruchomości nie doszło w Generalnym Gubernatorstwie, ponieważ zostały one wprawdzie skonfiskowane, ale – w większości przypadków – formalnie nie wywłaszczone. A tylko wywłaszczoną własność można było sprzedać. Zatarg między Frankiem i Himmlerem zablokował prawne rozwiązanie tego problemu. A więc wbrew temu, co próbują nam wmówić pewne zainteresowane środowiska, należy stanowczo stwierdzić, że Polacy nie skorzystali majątkowo na eksterminacji Żydów, ponieważ byli wykluczeni z grona beneficjentów konfiskat i wywłaszczeń. Oczywiście nie oznacza to, że nie istnieli polscy szmalcownicy bądź pospolici bandyci, którzy wzbogacili się na majątku żydowskim metodami przestępczymi. Ale trzeba też dodać, że ich ofiarami padali także Polacy, starający się ocalić od śmierci żydowskich sąsiadów. Ponadto był to margines w stosunku do całości społeczeństwa polskiego, a nie zjawisko masowe, jak przekonują dziś niektórzy.

Niemcy muszą Polsce zapłacić wojenne reparacje.

Niemcy ponoszą odpowiedzialność za II wojnę światową i powinny nam wypłacić reparacje” – to jest narracja obozu rządzącego. Tak jakbyśmy nie mogli już bardziej zepsuć sobie stosunków z Niemcami – odpowiada opozycja i liberalne media.

Jak to było ?

Poczdam, pałacyk Cecilienhof, lato 1945 r. Zwycięscy Alianci układają powojenny porządek w Europie. Amerykanie przeforsowują postanowienie, że Niemcy mają zapłacić reparacje i odszkodowania wojenne. Jednym z najbardziej oczywistych beneficjentów tej decyzji powinna być potwornie zniszczona w czasie wojny Polska. Tyle, że w podberlińskim Poczdamie to nie Polacy decydują o swoim losie.

W Polsce jest już zainstalowany wierny Moskwie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Towarzysz Bolesław Bierut i jego ekipa są więc reprezentowani w Poczdamie przez ZSRR. Na wniosek Stalina Polskę wyłączono z bezpośredniego udziału w spłatach. To ZSRR miał przyznać Polsce 15% swojej części odszkodowań. Alianci nie ustalają jednak między sobą wysokości reparacji.

W Poczdamie zapada decyzja o przyznaniu Polsce Ziem Zachodnich. Powstała w 1949 r. RFN do 1989 r. będzie ją podważać. Postawmy się w sytuacji Niemiec: ich racją stanu jest zminimalizowanie strat, zapłacenie jak najmniejszych reparacji i niedopuszczenie do podziału kraju i utraty terytoriów. Dlatego nieuznawanie werdyktu z Poczdamu było furtką do ewentualnego zjednoczenia RFN I NRD. Ale i do nieuznawania granicy na Odrze i Nysie. W 1991 zagra to na naszą niekorzyść.

Formalnego traktatu pokojowego kończącego II wojnę światową nie ma do dziś. Rok po Poczdamie zachodni alianci uzgadniają, jak będą się dzielić reparacjami. Poszczególne kraje wyegzekwują je we własnej strefie okupacyjnej. Niemcy podzielono bowiem na cztery strefy – brytyjską, francuską, amerykańską i radziecką – czyli od 1949 r. NRD.

Polska traci na tym podwójnie. Ale nie przez Niemcy. Przez ZSRR.

W 1947 r. sekretarz stanu USA, gen. George Marshall, kreśli śmiały plan powojennej Europy. W gospodarki krajów Europy Amerykanie wpompowują – w surowcach mineralnych, produktach żywnościowych, kredytach i dobrach inwestycyjnych 13 mld dolarów (co najmniej 107 mld. dolarów według obecnych cen. 10 proc. z tego trafia do RFN. A Polska?

Do planu zaproszono Polskę i Czechosłowację. Warszawa i Praga początkowo wyrażają chęć przystąpienia do grona beneficjentów programu. Ale w tym momencie z Moskwy pada stanowcze „niet!”. Miliardy dolarów pomocy rozwojowej przechodzą nam koło nosa. A sześć lat później, w 1953 r., Moskwa decyduje, że koniec już z rabowaniem NRD z maszyn i technologii, wschodnie Niemcy mają być przeciwwagą dla RFN. I znów na tym tracimy. „Halo, panie ministrze, a co z Rosją?” – zapytał Macierewicza na Twitterze Bartosz Wieliński z „GW”, gdy szef MON twierdził, że Niemcy są nam winni reparacje. Właśnie, a co z Rosją?

22 sierpnia 1953 r. Związek Radziecki podpisuje z Niemiecką Republiką Demokratyczną umowę ws. zamknięcia kwestii reparacyjnych ze strony Niemiec.

Polska nie zarejestrowała w ONZ zrzeczenia się odszkodowań od Niemiec – przekonuje Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, publicysta i ekspert do spraw międzynarodowych, który przeprowadził własne śledztwo na ten temat. Precyzyjnie oblicza, ile Polsce powinni zapłacić Niemcy za straty spowodowane II wojną światową.

Obliczenia dotyczące strat materialnych poniesionych w latach 1939-45 przygotowało po wojnie Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów RP. Łączną wartość strat materialnych, które poniosła Polska z powodu III Rzeszy, oszacowano na 258 miliardów złotych z sierpnia 1939 roku – równowartość 49 miliardów ówczesnych dolarów amerykańskich. Według Zarządu Rezerw Federalnych USA kwota 49 miliardów dolarów z sierpnia 1939 r. odpowiadała w sierpniu 2014 r. kwocie 845 miliardom dolarów. Takie nominalne zwielokrotnienie wynika tylko ze skumulowanej inflacji, bez oprocentowania za zwłokę.

Przy obecnym kursie walutowym to kwota 2,738 biliona złotych. To jest tylko należne zadośćuczynienie za zniszczenie kraju, wymordowanie 6 milionów Polaków, za morderstwa, rozstrzeliwania, łapanki i zniewolenie przez 5 lat całego narodu.

Tego nigdy Niemcom Polska i Polacy nie darowali.

 

Źródło :

https://pl.wikipedia.org/wiki/Reparacje_od_Niemiec_po_II_wojnie swiatowej

https://www.facebook.com/stanislaw.kwiatkowski.5439/posts/188393733180416

https://www.rp.pl/Polityka/190909852-Niemieckie-reparacje-wojenne-dla-Polski-Na-pewno-to-nie-bedzie-blitzkrieg.html

https://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/reparacje-wojenne-polska,83,0,2353491.html

https://wiadomosci.dziennik.pl/historia/wydarzenia/artykuly/554215,reparacje-wojenne-niemcy-ii-wojna-swiatowa-ofiary-polska.html