Generalnie jestem spokojny jak krowa na łące marihuany.
Dlatego nie ruszają mnie takie rzeczy, jak lewak pieprzący się z drzewem i ratujący kornika drukarza, gwiazdka soft-porno żądająca przeprosin za „Seksmisję”, neardentalczyk-marksista rzygający na Niezłomnych, nazista strzelający do żubra, idiotka twierdząca, że Schetyna to mąż stanu z wizją na 20 lat, folksdojcz z Newsweeka, który pożegnał się z rozumem, homo-michnikus organizujący tydzień sodomitów w Poznaniu, muslimy modlące się do napisu CWKS, feministka z obsesją fiuta z cyckami, ruskie i niemieckie trolle komentujące na You Tube „Niepokonanych”, narkoman z GWna robiący z Macierewicza ruskiego agenta, kaszalot z TVN krytykujący ubiór Pierwszej Damy, sześciu króli z totalnej dupozycji donoszących na własny kraj, zdegenerowane intelektualnie menelstwo rządzące Europą, niedopchane kodziary-lodziary pragnące przyjąć imigrantów i tysiące innych absurdów.

Jedna tylko rzecz podnosi mi ciśnienie:
Niepokój, czy zdążymy z reparacjami, zanim muslimy zrujnują niemiecką gospodarkę.

Autor: Zbigniew Kozłow