Plujecie często na Niemców, judzicie przeciwko nim i szczujecie na nich. To popatrzcie, jakie w ostatniej kolejce Bundesligi, w meczu Bayern Monachium – Augsburg (5-2), było zachowanie niemieckich piłkarzy wobec Roberta Lewandowskiego, którzy grali na niego, cały czas atakowali, nacierali na przeciwników, mimo, że mecz mieli już „w kieszeni”, prowadząc 4-2 i mogli sobie stać na boisku, czekając spokojnie na ostatni gwizdek sędziego, a mimo wszystko, robili wszystko co mogli i więcej niż mogli, aby Robert Lewandowski pobił rekord ich (przecież) rodaka, Niemca, Gerda Mullera, a gdy Robert strzelił wreszcie bramkę (Nr 41), cieszyli się szczerze razem z nim, jak dzieci.
Niemcy to dziś nasi najwięksi przyjaciele; przyjaciele Polski.
Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).
Na szczęście, panie sympatyku „Lewicy” sport pozostał sportem mimo gderania i sugestii pewnego tradycyjnie „niemieckiego” publicysty że Robert powinien sobie odpuścić i nie chcieć pobić tego niemieckiego rekordu. A mimo to jako polski piłkarz tego dokonał i go pobił i nie robił sobie co do tego że może to zrobić żadnych wątpliwości. Wiec nie chodzi tu o propagandę a o sport, i żadne tendencyjne postawy nie powinny tutaj wkraczać. Polityka może sobie zostać tam gdzie jest a – tylko dodam na marginesie – to nie Polacy szczują w mediach od początku rządów PiS na Niemców ale w większości niemieckie – a zwłaszcza bawarskie media (SZ) szczują na rząd PiS i to w sposób zdecydowanie zjadliwy. Polacy zaś strzelają im raz pi raz celne bramki i robią swoje. I tak może pozostać.