Po postanowieniu TSUE o wstrzymaniu wydobycia z kopalni Turów, co de facto oznacza zamknięcie tejże elektrowni, tuby propagandowe PiS ( wPolityce, niezalezna.pl) ogłosiły, że to duch kolonializmu i działanie przeciw niepodległości Polski. „ Są momenty- obwieścił prawicowy publicysta M. Pyza – w których nawet najbardziej zakochani w niebieskim gwiaździstym sztandarze, zaczynają mieć dość. Widzą rażącą niesprawiedliwość, która może dotknąć ich osobiście. Jeszcze trochę takich skandali jak wczorajszy w TSUE, a nawet wyborcy KO będą domagać się „polexitu””
Prounijny komentariat na FB nie oburza się, lecz troska z tego samego jednak powodu: „Takiego prezentu z UE chyba nawet najwięksi wrogowie UE w Polsce się nie spodziewali”( W. Jurasz); „Sprawa Turowa pogłębi antyunijne nastroje w Polsce. Nie chcę powiedzieć, że władza specjalnie nic nie robiła w tej sprawie właśnie po to, by osiągnąć ten efekt, ale skutkiem będzie wzrost poparcie dla postaw i partii eurosceptycznych”( M. Migalski).

Oczywiście, gdyby dziś przeprowadzić sondaż to słupki byłyby jednoznaczne: wyraźna większość pytanych oburzyłaby się na TSUE, a nawet całą Unię Europejską. Tylko politycznie nic z tego nie wynika. Przypominam przypadek Kraśnika, gdzie rada gminy uchwaliła „strefę wolną od LGBT”, a gdy wstrzymano im finansowanie z funduszu norweskiego (a był to kąsek tłusty), po wielu bólach i trzech podejściach taż rada uchwałę uchyliła. Kraśnik nie pała pewnie miłością do Norwegii, ale zeżarł publicznie żabę i jeszcze się oblizał.

Sądzę, że jeśli ludność w Polsce stanie przed wyborem: utrzymać wydobycie w Turowie i płacić idące w dziesiątki tysięcy (na pewno nie mniej niż 100 tys. euro) euro kary dzienne najpewniej przez co najmniej półtora roku albo zaprzestać wydobycia, zamknąć elektrownię i istotnie podwyższyć opłaty za prąd, to po obowiązkowym oburzaniu się na kolonialistów z UE zażąda od rządu i PiS, by przestali się kopać z koniem, bo im się godność wzmaga, a ludności portfele chudną i nie na tym miał polegać „Polski Ład”.

Zwłaszcza, że istnieje sposób na zakończenie całego sporu. To powrót do negocjacji z Czechami, którzy teraz zaśpiewają pewnie więcej niż ok 180 mln złotych, których życzyli sobie w zeszłym roku na infrastrukturę dostarczającą wodę pitną, bo ich pozycja negocjacyjna się polepszyła, ale nie ma powodu, by chcieli nas puścić z torbami. Jeśli zawrzemy porozumienie z Czechami, to wycofają oni swoja skargę z TSUE i postanowienie o środku tymczasowym stanie się bezprzedmiotowe. Ponieważ jest to narzucające się wyjście, więc rząd najpewniej z niego skorzysta, a opozycja, gdyby była mądra, to jak najszybciej by tego zażądała, by pokazać ludności, że rząd jest głupi, a ona ma głowę na karku. Zdziwię się jednak, gdy tak zrobi.

Autor: Ludwik Stanisław Dorn
Polski polityk i publicysta, w 2007 marszałek Sejmu V kadencji. W latach 1997–2015 poseł na Sejm III, IV, V, VI i VII kadencji, współzałożyciel partii Prawo i Sprawiedliwość i jej wiceprezes w latach 2001–2007, w latach 2005–2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.