Jaka część polskiej populacji jest gotowa skrzywdzić kogoś, jeśli uzna, że jest to w jej interesie? Złożyć donos, zdradzić, oszukać, rozpowszechniać szkalujące informacje. I dlaczego uważa, że takie działanie jest usprawiedliwone/uzasadnione (innymi względami)?

Pytam, bo nie potrafię pojąć skali zła, jakie w międzyludzkich relacjch, panuje w Polsce. Może gdzie indziej również, ale mnie interesuje mój kraj. To pytanie o dwulicowość. O to, że oficjalnie jestem za, a nieoficjalnie przeciw (lub odwrotnie).

Nie wiem dlaczego, bo wbrew doświadczeniom, wciąż ufam ludziom, bo uważam, że jako ludzie nie mogą być źli. I wciąż się na tym przejeżdżam. Przegywam po ludzku.

Ale to mam akurat po Mamie, i po Tacie również.

Fatalnie mnie wyposażyli na te ciężkie czasy, choć czasem mam poczucie, że lepiej być frajerem niż skurwysynem. A to co pomiędzy, jest do negocjacji. Szkoda, żeż yjemy w czasie takich wyborów.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.