Łukaszenka udostępnił Putinowi białoruską ziemię do przeprowadzenia agresji na Bogu ducha winnego sąsiada – Ukrainę. Całkiem możliwe, że za chwilę pozwoli też użyć do tego białoruskiego wojska.

Bardzo wielu moich wpółpracowników, znajomych bliższych i dalszych pisze, jak bardzo wstydzi się za ten postępek dyktatora i za wciagnięcie kraju w tę haniebną wojnę.

Szanowni! Wy naprawdę nie macie się czego wstydzić. Wstydzić się można i trzeba za SWOJE uczynki, nie za uczynki dyktatora, który trzyma w więzieniu ponad tysiąc waszych rodaków, którzy mu się sprzeciwili. Czy to Wy głosowaliście na Łukaszenkę? Czy to Wy służyliście w jego aparacie przemocy? Nie! Wy próbowaliście zrobić wszystko, co jesteście w stanie, by tego satrapę zmienić. Co więcej, razem z Wami próbowały to zrobić setki tysięcy Białorusinów. Dziesiątki tysięcy było za to katowanych, trzymanych w nieludzkich warunkach w aresztach, po 30 osób w kilkuosobowych celach i prześladowanych.

To prawda: jest wielu Białorusinów, którzy się po prostu sprzedali Łukaszence i jego moskiewskiemu panu, za chleb nieco grubiej posmarowany masłem i niestety jeszcze więcej takich, którym mózg wyprano na sowiecką modłę. Czasem są to Wasi koledzy, sąsiedzi i nawet rodzina. To boli. To może też dawać do myślenia: „dlaczego?” oraz „co robić?”, ale to nie powód do Waszego wstydu.

To prawda, jest całkiem możliwe, że gdybyście Wy i Wasi rodacy w sierpniu 2020 wykazali jeszcze więcej determinacji i stanowczości, gdybyście wtedy nie dali się „pokojowo” wygonić na jakieś podmiejskie błonia, tylko poszli setkami tysięcy pod Pałac Prezydencki i budynki rządowe – satrapa nie wytrzymałby nerwowo i uciekł. Było Was wtedy tylu, że nie dałby Wam rady żaden OMON…

Tylko, że teraz wiemy już z pewnością, że gdyby tak właśnie potoczyły sie wypadki, dyktator i tak wróciłby bez wątpienia – tym razem po prostu w towarzystwie wojska Putina…

Bo tak w tej chwili wygląda architektura polityczna w tej części świata. I będzie tak wygladać, póki Rosja będzie uważała, że może i powinna, narzucać swoją wolę narodom sąsiednim.

Bez Putina nie będzie Łukaszenki…. Tak, że nie ma się czego wstydzić, trzeba pracować razem dla wspólnego celu. Bo to, żeby dziś pomagać jak się da Ukrainie i żeby wybawić nasza cząstkę świata od posowieckiej dyktatury i rosyjskiego imperializmu – to nasza wspólna sprawa.

PS. Tekst jest po polsku, ale mam nadzieję, że dostatecznie wielu z moich znajomych zna ten język by móc go przeczytać…

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.