Jednocześnie kolega Lukasz Pawlowski sugerował tu i ówdzie, że doktoryzowani publicyści zrzucają odpowiedzialność za wypychanie Polski z UE na tajemnicze siły i wybielają Kaczyńskiego/PiS. Napisaliśmy w ostatnich tygodniach z kolegą Paweł Musiałek musiałek kilka tekstów w tym temacie – w żadnym nie widzę nic o wybielaniu, ale dla porządku, jakbyś ktoś z Was był zainteresowany, w punktach spróbuję zarysować mój obraz sytuacji:

1. Nie oceniam orzeczenia TK od strony prawnej, bo nie jestem prawnikiem. Ale w gruncie rzeczy to orzeczenie jest bardziej polityczne niż prawne – i z odczytanym ustnym uzasadnieniem, mówiącym o problemie pozatraktatowego rozlewania się kompetencji UE poprzez orzecznictwo TSUE, w moim odczuciu trudno się nie zgodzić (choć powtórzę – to uzasadnienie polityczne, a nie prawne).

2. Jednocześnie to orzeczenie jedynie pogłębi chaos/dualizm prawny – sądy powszechne w PL będą mogły je ignorować, powołując się na orzecznictwo TSUE. Problem jest niebanalny – w gruncie rzeczy orzeczenie TK Marka Safjana z 2005 stwierdzało, że napięcie istnieje, ale dopóki prawo UE i prawo krajowe wypływają z tej samej logiki, to sporu można uniknąć. Gorzej, jak przestają wypływać z tej samej logiki – wtedy spór jest nieunikniony, co więcej, nie jest iluzoryczny.

3. Pytanie, czy to był ten moment, aby to orzeczenie wydawać. Rozumiem, po co PiS to robi z perspektywy wewnętrznej – trzeba pokazać elektoratowi, że „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. PiS daje jednak tym orzeczeniiem, w takim momencie, fantastyczny pretekst Komisji do uzasadnienia, dlaczego można zablokować środki z tytułu KPO i nowego budżetu na lata 2021-2027. Moim zdaniem prawdopodobieństwa istotnego wstrzymania transferów jest coraz bardziej prawdopodobne.

4. Jednocześnie uważam, że Komisja już jakiś czas temu podjęła decyzję o wstrzymaniu wypłaty środków – to orzeczenie co prawda uprawdopodabnia, że tak się stanie, ale co do zasady nie zmienia pewnej logiki, którą Komisja przyjęła. Możliwe zresztą, że PiS podjął decyzję, aby użyć tej „broni” w akcie desperacji, licząc na to, że inne stolice dostrzegające problem poztraktatowego rozlewania się kompetencji TSUE/Komisji powiedzą „hola hola”. Widać, że tak się nie dzieje – co prawda pojawiają się takie głosy, ale mamy bardzo wyraźny sygnał ze strony Berlina i Paryża, że mówiąc kolokwialnie mają trzymać buzię na kłódkę. Ciekawy w tym kontekście jest głos UvdL – po ogłoszeniu pisemnego stanowiska Komisji w czwartek wieczór, próbowała w piątek je tonować, widząc potencjalne ryzyko buntu na Południu.

Wydaje się jednak, że stanowisko Berlina i Paryża ucina na razie dyskusję. To tylko wzmacnia prawdopodobieństwo, że kasa dla PL zostanie wstrzymana/ograniczona.

5. Patrząc z szerszej perspektywy, pozostaję na stanowisku, że Polska ma do wyboru (niezależnie od PiS, tak będzie też po zmianie władzy) dwa wyjścia – członkostwoo drugiej kategorii z coraz większym ograniczeniem suwerenności (cokolwiek to dziś oznacza) albo wyjście. I podtrzymuję, że dla naszej szeroko rozumianej suwerenności lepsze jest członkostwo drugiej kategorii niż wyjście (z pełną świadomości malejących korzyści, a możliwe, że i kosztów przewyższających korzyści – ale wyjście to jeszcze większe koszty), choć tak jak pisałem 25 sierpnia, będzie coraz trudniej przekonać do tego Polaków. Nie wiem, czy przyjęta przez PiS strategia nie utrudni w przyszłości przekonania Polaków, że warto jednak zostać. Bo krótkofalowo rosnące koszty (brak transferów) mogą wzmacniać w społeczeństwie nastroje „leave”.

Autor: dr Marcin Kędzierski
Główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Stały autor portalu opinii Klubu Jagiellońskiego oraz stały współpracownik czasopisma idei „Pressje”. Adiunkt w Katedrze Studiów Europejskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Były prezes Klubu Jagielońskiego oraz dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Prywatnie mąż i ojciec czwórki dzieci, radny sołecki i działacz wiejski.