Od lat chcieliśmy zobaczyć zabytki Iranu związane z jego niesamowitą historią, dlatego starannie się do tej podróży przygotowaliśmy. Trasa naszej wyprawy wiodła przez Emiraty Arabskie. Iran dawniej zwany Persją, to historia, a Emiraty to nowoczesność. Wylecieliśmy z Okęcia 2 stycznia 2017 r wcześnie rano aby wylądować po pięciu i pół godzinach lotu na międzynarodowym lotnisku Fudżajra położonym kilometr od miasta Fudżajra, w emiracie o tej samej nazwie.

Zanim odwiedziłam Emiraty Arabskie dużo o nich słyszałam od znajomych którzy je odwiedzali. Zwłaszcza o Dubaju i jego niesamowitych budowlach jak z XXII wieku, które na wszystkich opowiadających robiły porażające wrażenie. Lecąc do Emiratów już z daleka widać było najwyższe na świecie drapacze chmur. Trudno uwierzyć, że jeszcze w latach 60-tych były to tereny pustynne, na których królowały domy wyplatane z liści palmowych, a zamieszkujący je Beduini, utrzymywali się z rybołówstwa, hodowli wielbłądów i połowu pereł. Niesamowity skok cywilizacyjny nastąpił z chwilą odkrycia i eksploatacji złóż ropy naftowej.Uzyskiwane środki finansowe spowodowały, że Dubaj zmienił się i zmienia w błyskawicznym tempie.

Było już późne popołudnie, gdy wylądowaliśmy na lotnisku. Czekał już na nas przewodnik wycieczki Marcin, który okazał się wspaniałym organizatorem. Pierwszą rzeczą jaką polecił nam zrobić to uaktualnić czas, czyli przestawić wskazówki zegara do przodu, ponieważ różnica czasu w tym rejonie wynosi 3 godziny.

Wychodząc z klimatyzowanej hali lotniska uderzyła w nas fala gorącego, suchego powietrza o temperaturze ok. 30 st C, mimo,że już słońce zaszło. Byliśmy trochę zawiedzeni, że nie wylądowaliśmy na największym lotnisku świata w Dubaju, które bardzo wraz z mężem chcieliśmy zobaczyć. Jadąc z lotniska do hotelu w Dubaju słuchaliśmy naszego pilota opowiadającego o Emiratach, jednocześnie z okien autokaru oglądaliśmy niesamowite w swoim majestatycznym pięknie oświetlone budowle, które następnego dnia zobaczyliśmy w pełnym słońcu.

Zjednoczone Emiraty Arabskie powstały w 1970 r jako zespół 7 emiratów położonych nad Zatoką Perską i Omańską. Składają się z emiratów: Abu Zabi, Dubaj, Szardża, Adżman, Umm al-Kajwajn, Ras al-Chajma i Fudżajra.

Dzięki pieniądzom uzyskiwanym z ropy naftowej mogą sobie pozwolić na tak ekspresowy rozwój swojego kraju. Już w 1979 roku powstał pierwszy wieżowiec mający 149 metrów wysokości i największy port. Kryzys 2009 r. na krótko przyhamował działania, ale już w 2012 r rozpoczęto nowe inwestycje. Nie wszystkie emiraty posiadają ropę naftową, w związku z tym różnią się dochodami. Najzamożniejsze to Abu Dhabi i Dubaj, a najmniej zasobnym jest Emirat Fudżajra, który nie posiada złóż naftowych, ale za to ma kamień z gór Hadżar, który sprzedaje na budowy pozostałym emiratom.
Kraj ma unikatowy ustrój polityczny – federację emiratów. Głową państwa jest prezydent szejk (zawsze jest nim szejk Abu Dhabi- najbogatszego emiratu), a szefem rządu premier szejk. Emiratami rządzą emirowie. Władza w emiratach przekazywana jest z ojca na syna.

Po przybyciu do hotelu i zakwaterowaniu udaliśmy się na spoczynek. Następny dzień przywitał nas słońcem na bezchmurnym niebie. Po śniadaniu udaliśmy się do nowoczesnych dzielnic Dubaju, aby na własne oczy zobaczyć wspaniałą architekturę XXII wieku i upajać się kosmopolityczną atmosferą tego miasta. Czekała nas miła niespodzianka. Spotkaliśmy się z naszą miejscową przewodniczką -Gosią, czyli Panią Małgorzatą Rdzanowską, Polką, mieszkającą w Dubaju od 25 lat, jest ona osobą niezwykle sympatyczną i ciepłą, będącą prawdziwą kopalnią wiedzy o tym kraju, ludziach, zwyczajach.
Gosia przez lata była dyrektorem Szkolnego Punktu Konsultacyjnego im. Wacława Seweryna Rzewuskiego przy Ambasadzie RP w Abu Zabi z siedzibą w DUBAJU. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od Mariny – dzielnicy największych w świecie apartamentowców oraz największego w świecie portu jachtowego. To z niego wyruszyliśmy na rejs łodzią motorową po Zatoce Perskiej, oglądając z wody najwyższe, bo 400 m budynki mieszkalne. Płynąc, widzieliśmy w zamglonej oddali hotele Atlantis i Burj Al Arab w kształcie żagla.


Szejk Dubaju powiedział, że miasto powinno być najnowocześniejsze, ale też nawiązywać do tradycji, dlatego domy i hotele są często w kształcie żagli i palm. Widzieliśmy też dwa budynki w kształcie wyskakujących z wody delfinów. Po rejsie udaliśmy się do zamożnej dzielnicy Jumairah, zatrzymując się przy plaży, z której z bliska możemy zobaczyć najbardziej rozpoznawalną ikonę miasta czyli hotel Burij Al -Arab, słynny żagiel. Chociaż przed południem było gorąco, to na plaży leżało kilka osób. Mimo że woda w porównaniu z Bałtykiem była bardzo ciepła, tylko nieliczni wchodzili do wody, ponieważ teraz panuje tu zima 24-30 st. C, to dla nich jest ona za zimna (latem w Emiratach jest około 46 st. C.). Chciałabym, aby u nas latem Bałtyckie Morze miało takie temperatury jak zimą Zatoka Perska w Emiratach. Dlatego najlepsza pora na zwiedzanie to zima.

Z plaży udaliśmy się do tzw. „dubajskiej Wenecji” do kompleksu Madinat Jumeirah zbudowanego wzdłuż kanałów przypominających włoską lagunę. Stylizowany na tradycyjną zabudowę składa się z hoteli, sklepów i restauracji. Szkoda, że czasu było zbyt mało, by pobuszować nieco w tych sklepikach.

Musieliśmy się spieszyć bo czekało nas zwiedzanie pierwszej sztucznie usypanej wyspy w kształcie palmy The Palm Jumeirah i przejazd nadziemną kolejką MonoRail. Kolejka ta podobnie jak metro jest pojazdem bezzałogowym. Wszystko sterowane jest komputerowo z niesłychaną precyzją. Zatrzymuje się ona co do milimetra w wyznaczonym miejscu. Czujniki umieszczone na peronach są połączone z jednostką sterującą i na ich sygnał kolejka rusza. Jadąc oglądaliśmy piękne budowle powstałe na sztucznej wyspie The Palm Jumeirah o wymiarach 5×5 km.

Jest to jedna z trzech największych sztucznych wysp na świecie, usypywanych od 2001 roku na dnie szelfu u wybrzeży miasta w Dubaju. Każda z nich ma kształt palmy z falochronem dookoła, który oddziela je od wód Zatoki Perskiej.
Wszystko na niej jest starannie przemyślane i zaplanowane. Apartamentowce, których mieszkania mogą kupować też cudzoziemcy, wyposażone są w sieć ekskluzywnych sklepów, restauracji i przestrzeń biurowo- handlową. Wszystkie mają dostęp do morza i własne zaplecze energetyczne, budowane są na pniu „Palmy”. Część liściasta, to wille z własnymi basenami, a pierścień otaczający „Palmę” czyli „Korona”, to hotele z widokiem na Zatokę Perską. W planach jest super nowoczesny podwodny hotel „Łapy Kraba”, ale jeszcze nie wiadomo kiedy powstanie.

Odwiedzenie kogoś mieszkającego na liściastej, czyli willowej części wyspy nie jest takie proste. Trzeba mieć zaproszenie od właściciela, który zgłasza fakt odwiedzin ochronie, podając dane zaproszonych gości, a gość musi pokazać zaproszenie i czekać na potwierdzenie właściciela.

Będąc w Dubaju weszliśmy do sławnego oceanarium „Lost Chambers”. Oglądając przez szyby tętniącą życiem rafę koralową poczuliśmy się tak jak byśmy nagle znaleźli się na pokładzie łodzi podwodnej „Nautilus” opisanej w powieści Juliusza Verne „20000 mil podmorskiej żeglugi”.