Sytuacja jest taka, że kiedy wchodzę na „X” (Twittera), to mam na tablicy przegląd wiadomości, z których 90% jest interesujące, dotyczy tematów, którymi się zajmuję a autorami wielu komentarzy są profesjonaliści czy wręcz same „osoby dramatu” – z głównymi aktorami włącznie.

Zaś jak wchodzę na Facebooka, to 90% mojej tablicy jest zawalone głupimi obrazkami, „mądrościami spod turbana”, odgrzewanymi bez końca kotletami, innymi truizmami i reklamami a jedynie sporadycznie można w tym chłamie wyłowić pojedynczą sensowną czy w miarę ciekawą wiadomość.

Różnica jest dramatyczna i – przyznam – mocno zniechęcająca do Facebooka.

Być może różnica ta wynika z celowej polityki Facebooka. Po zeszłorocznych wydarzeniach na Kapitolu Mark Zuckerberg podjął decyzję o ograniczeniu politycznych treści na FB (link w załączniku) i być może skutki wprowadzenia tej polityki zaczynają już być widoczne w Polsce (czy też w innych obszarach językowych niż anglosfera), ale efekt jest koszmarny.

Przymierzając się do Nowego Roku zastanawiam się, czy w ogóle nie zrezygnować z FB, kupić konto na „X” i tam publikować swoje diatryby (właściciele kont „premium” nie mają limitu długości wypowiedzi).

Niestety, drodzy Państwo, ale FB wydaje mi się coraz bardziej „kaput”.

Czytaj więcej.