Oświadczenie MSZ typowe dla dyplomacji, czyli dobrze, że jest, ale po co zawiera tłumaczenie się, bo tak odbieram jego fragment. Kiedyś, chyba w roku 2003 lub 2004 pewien polityk skrytykował wewnętrzne działania rządu Jej Królewskiej Mości. Odpowiedź była prosta: rząd JKM nie życzy sobie wtrącania się w politykę wewnętrzna UK i zamierza rozważyć oraz przeanalizować stan stosunków dwustronnych, gdyby takie enuncjacje powtórzyły się kiedykolwiek. W rezultacie, ów krytykujący przywódca w następnym przemówieniu wychwalał Wielką Brytanię, starając się zatrzeć poprzednie słowa. Gdyby powiedział to jakiś kandydat, byłoby gorzej.

Oczywiście, ktoś powie, że nie jesteśmy UK, ale co to ma do rzeczy? Nie chcemy być. Przypuszczam, że w podobny sposób zareagowałby każdy inny kraj. Nawet mały, a my do małych nie należymy.

Kiedyż w końcu zrozumiemy, że to my jesteśmy im potrzebni? Czasem bardziej niż oni nam. Jeśli chodzi o Francję, to kraj ten nigdy nie był nam życzliwy. Potrafili wspaniale grać, gdy potrzebowali, lecz zawsze traktowali nas, jak coś gorszego lub źródło wyciągania forsy. Poza tym, Francuzi zawsze kolaborowali z każdym, jeśli miało to przynieść Francji zyski. W sumie podziwiam ich za ten pragmatyzm, bo dzięki temu uniknęli zniszczeń, ludobójstwa własnego narodu i nawet Żydzi wybaczyli im czynny udział w Holokauście.

Zakończę historyjką, opisaną przez Goebbelsa w pamiętnikach. Po premierze filmu „Żyd Suess” w Paryżu i Vichy wybuchły zamieszki antysemickie w takiej skali, że musiała interweniować nawet żandarmeria niemiecka. Ich skala zaskoczyła samych Niemców, którzy jeszcze ukrywali plany Zagłady przed światem.

Zrozummy wreszcie: Francuzi nie lubią i nie cenią nikogo poza Francuzami. Szanują jedynie Niemców i Rosjan, bo ci ich kiedyś okupowali. Po Niemcach został przemysł ciężki, a po Rosjanach – bistra. Nie mam do nich nawet cienia pretensji. Mam pretensję do nas, że tego nie widzimy.