Każdy przyzwoity dziennikarz odniósł się już do sztuki „Klątwa”, w której dzieje się mnóstwo rzeczy obliczonych na prowokację. Nie ma sensu ich tu wymieniać, bo i tak już wszyscy czytali. Dla jednych „Klątwa” to „awangardowa polityczna rewia”, która „walczy z polskim kołtuństwem, dla drugich okazja do „wydalenia reżysera spektaklu z kraju”.

Walka trwa i nie przeszkadza nikomu to, że 90 procent komentujących sztuki nie widziało. Przecież 90 procent z tych, którzy widzieli, oglądało tylko po to, żeby wkurwić tych, którzy będą później protestować. Nie po to się chodzi do teatru, żeby później milczeć o tym, co się widziało. To wiadomo nie od dziś. Teraz się okazało, że nie po to się nie chodzi, żeby o tym milczeć.

Godne odnotowania okazało także to, że z przed prezydentem Dudą wystąpił raper „Tadek”. Gwiazdą show mogła się okazać tłumaczka z języka migowego, która z niezwykłym zaangażowaniem „rapowała” tekst piosenki. Niestety, tak się nie stało, bo Gazeta Wyborcza i NaTemat przypomniały sobie, że Tadek miał kiedyś zespół, w którym przeklinał. Raper. Przeklinał. Szok. Ale przecież walka trwa.

Okazało się więc, że przekleństwa to rzecz w rapie niedopuszczalna. I w życiu też. To właśnie dlatego Ice Cube wystąpił w jednym z odcinków Ulicy Sezamkowej. Wystąpił, bo nigdy nie przeklinał. W nagrodę zobaczył Wielkiego Ptaka. Podobnie Snoop Dogg i Kendrick Lamar, którzy gościli u prezydenta Obamy. Oni też nigdy nie przeklinali, dlatego gościli u byłego prezydenta USA. Wiadomo jednak, to są sytuacje nieporównywalne. Obama ma styl, luz i dystans, a Duda nie ma nic, poza długopisem do podpisywania ustaw.

Z innych ważnych rzeczy warto odnotować komisję ds. Amber Gold. Marek Belka, były prezes NBP, powiedział, że od początku wszystkim mówił, że to „gruby przekręt”. I wszyscy wiedzieli. Ciekawiej było na przesłuchaniu Andrzeja Jakubiaka, byłego szefa KNF-u, który przyznał, że wyniósł z urzędu akta sprawy Amber Gold. Kto go do tego upoważnił? Nikt. Sam przyznał sobie zgodę. Przyznał, bo mógł. Wiadomo, walka trwa.

Na kolejne posiedzenie komisji śledczej wezwano Barbarę Kijanko. To prokurator z Gdańska, która prowadziła sprawę Amber Gold. Pani prokurator nie stawiła się jednak przed sejmową komisją śledczą. Na wezwania nie odpowiedziała. Z jej pełnomocnikiem nie udało się nikomu skontaktować. Dokładnie, wiadomo. Walka trwa.

Podczas sejmowego posiedzenia Jarosław Kaczyński udowodnił w kilku słowach dlaczego jest jednym z niewielu intelektualistów pozostałych w wielkiej polityce. Niestety, serwis natemat nie zrozumiał i uznał, że JarKacz uznał PiS za „rasę panów”. Platforma podchwyciła tę narrację i rozpoczęła spin na Twitterze o „panu z Żoliborza”. Niemożliwe? A jednak.

Przecież walka trwa.

Autor: Artur Ceyrowski
Dziennikarz, publicysta i bloger.