Główny Aferzysta Komisarz Sprawiedliwości Reynders z wizytą w Polsce.
Komisarz Sprawiedliwości EU ze smrodem afer koło czterech liter zaszczycił wizytą w Polsce.Odkąd w Polsce rządzą ze skrzywionym zwierciadłem prawa, rasowi słabousze ale żądni krwi okrzyknięci politykami, zaczęli do nas przyjeżdżać na wizytacje i kontrole brukselscy komisarze. Ich zadaniem jest pouśmiechać się, poklepać po plecach tubylczych naczelników, powiedzieć parę gładkich słów i tym samym zaświadczyć, że Polska jest już praworządna i powróciła na unijne łono.Po nie jakiej komisarz Wartości i Równobarwności Verze Jourovej, teraz swą obecnością zaszczyca nas prawdziwy skandalista i afer z miejscem nr 1 w EU, sam komisarz sprawiedliwości Didier Reynolds.
Belgijski komisarz, znany z licznych kontrowersji, nie unikał skandali już wcześniej. Jego związki z aferą odmrożenia funduszy Libijskich w 2012 r. oraz kontakty z Rosją poprzez stowarzyszenie zajmujące się konserwacją dzieł sztuki budzą poważne zapytania.EU może najpierw powinna zrobić u siebie porządki ,może niech pożyczą od Tusk drucianą miotłę, którą Tusk tak czyści Polskę? Reynders jest również oskarżany o wspieranie saudyjskiego księcia skazanego za handel kokainą oraz angażowanie się w poparcie dla wejścia Arabii Saudyjskiej do Komisji Praw Kobiet ONZ.
Nie jaki Nicolas Ullens de Schooten, były agent służb, który zajął się śledzeniem komisarza, również dał dodatkowe dowody do tej historii. Przesłuchany przed Komisją Reynders, doświadczył nie tylko krytyki, ale także ograniczenia w zajmowaniu się „sprawami politycznymi”. Jego mieszkanie zostało przeszukane, a komputery zabezpieczone w związku z postępowaniem dotyczącym naruszenia tajemnicy zawodowej.
Cała sytuacja rzuca światło na działalność komisarza Reyndersa i budzi pytania dotyczące jego rzeczywistych zamiarów w Polsce. Czy jest on rzeczywiście stróżem sprawiedliwości czy może wzorcem cnót? Kochana Polsko wracamy do czasów klepania po ramieniu,przyklejonych uśmiechów i udawanie że sìę nic nie stało.

Fot. Ministerstwo Sprawiedliwości /Gov.pl
Zostaw komentarz