To jest być może mój ostatni post na fejsie, chociaż mam nadzieję, że nie.
Fejsbuk poinformował mnie wczoraj, że nie tylko usunął mój komentarz do postu mojego amerykańskiego znajomego (o czym wiedziałem i pisałem wcześniej), ale ostrzegł mnie, że jeżeli taka moja wypowiedź się powtórzy, to zostanę zablokowany. Powód: mój komentarz „Narusza standardy społeczności w zakresie propagowania nienawiści”.
Wobec kogo propagowałem nienawiść? Kogo w mojej wypowiedzi nienawidzę albo zachęcam do nienawidzenia? Mój komentarz brzmiał tak (oryginał był po angielsku):

„Niech zrozumiem. Facet nie robił w szkole nic z żadnego przedmiotu. Nic nie umie. A potem dostaje promocję z ostatniej klasy, bo dyplom szkoły średniej zwiększa jego szansę na zdobycie pracy. Świetny pomysł – ale po co marnować czas i energię na trzymanie takich ludzi w szkole, zamiast dać im dyplom kiedy kończą 15 lat? Albo 12? Albo 5?
A na swoje pytanie „dlaczego on nie traktuje szkoły poważnie” sam odpowiedziałeś. Ty i inni nauczyciele nauczyliście go, że dostanie promocję niezależnie od tego, ile wysiłku włoży i co umie. Innymi słowy nauczyliście go, że lenistwo połączone z byciem wkurzonym się opłaca. Gratulacje.
P.S. Niech zgadnę – facet miał szczęście, że był czarny? Więc pomogłeś wzmocnić stereotyp czarnego, który jest ignorantem i ma bezwartościowy dyplom szkoły średniej”.

Fajsbuk oczywiście nie podaje uzasadnienia, co konkretnie było tutaj „propagowaniem nienawiści, które narusza standardy”. Gdyby to zrobił, to pokazałby, że jego zarzut jest absurdalny.

Niezależnie od tego, czy decyzję Fejsbuka o usunięciu komentarza i ewentualnym zablokowaniu konta podejmuje człowiek czy algorytm, efekt jest ten sam: ograniczenie możliwości publicznej dyskusji na ważny temat. Innymi słowy: ograniczanie wolności słowa. Przypadków takich jak moje są tysiące, albo setki tysięcy – danych nie ma, ale wielu moich znajomych doświadczyło usunięcia wypowiedzi albo czasowych blokad konta.

Ograniczanie groźne z dwóch powodów. Po pierwsze z powodu braku wyraźnych zasad, precyzujących co i jak wolno mówić. Ogólnikowe „propagowanie nienawiści” może być czymkolwiek, a jak widac po moim komentarzu, nie musi mieć żadnego związku z rzeczywistością. Po drugie, Fajsbuk (i inne sieci społecznościowe również) może to zrobić decyzją arbitralna, od której praktycznie nie ma odwołania. Innymi słowy „możemy skasować twoją wypowiedź i twoje konto i co nam zrobisz?”.

Wszystko to nie miałoby żadnego znaczenia, gdyby mowa była o jakiejś platformie wymiany poglądów, podobnej do dziesiątków innych. Ale Fejsbuk nie jest jedną z dziesiątek platform, Fejsbuk ma praktycznie monopol w swojej kategorii, podobnie jak Twitter czy YouTube w swoich kategoriach, ma 3 miliardy aktywnych użytkowników, czyli co drugi pismienny mieszkaniec Ziemi jest na tej platformie obecny.

Jakieś ograniczenia swobody wypowiedzi zawsze istnieją i powinny istnieć: obrażanie osób, narażanie ludzi na niebezpieczeństwo, zachęcanie do czynnej agresji wobec innych. Takie ograniczenia istnieją – na podstawie tradycji i wyroków Sądu Najwyższego – w USA i identyczne powinny obowiązywać również na Fejsbuku, Twitterze czy na YouTube.

Dlatego monopolistyczne sieci społecznościowe powinny być regulowane przez państwo – w tym wypadku przez USA – żeby arbitralnie nie ograniczały dyskusji publicznych. Tak jak państwo reguluje dopuszczalne dodatki do żywności, informacje na opakowaniach, reguluje zawartość spalin w silnikach samochodowych: dla dobra publicznego reguluje działania prywatnych korporacji.

Monopolistyczne korporacje nie mogą same decydować o tym, jak wygląda w demokracjach publiczna debata.

Autor: dr Grzegorz Lindenberg
Doktor socjologii, menadżer, wydawca i dziennikarz. Był dyrektorem generalnym Agory, gdy powstawała „Gazeta Wyborcza”, i tworzył „Super Express”. Jest pomysłodawcą dwóch wczesnych firm internetowych: Supermedia (1996) i eCard (2001), jednym z założycieli start-upu Webnalist
(2016) i współautorem kilkakrotnie wznawianej książki Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny. Lubi zwierzęta, mieszka w podwarszawskiej wiosce z psem i dwoma kotami.

Skończyłem socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zrobiłem doktorat w 1985 roku („Zmiany postaw politycznych studentów Warszawy 1958-1983”).

W latach 1986-87 pracowałem naukowo na Harvardzie w Russian Research Center (interesował mnie problem legitymizacji systemu komunistycznego) i jednocześnie uczyłem na Boston University.

Od 1989 zajmowałem się mediami i Internetem jako menedżer i redaktor. Byłem m.in. dyrektorem generalnym „Agory” przez jej pierwsze dwa lata, potem twórcą i szefem „Super Expressu”.

Wcześnie dostrzegłem potencjał Internetu: strona internetowa „Super Expressu” powstała w 1995 roku; byłem pomysłodawcą i prezesem dwóch istniejących do dziś firm internetowych, SuperMedia (1996)  i eCard (2000). Byłem doradcą dla rozmaitych firm medialnych i internetowych.

Jestem  publicystą, współautorem bestsellerowego przewodnika „Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny”, autorem „Ludzkości poprawionej” (2018), pierwszej polskiej książki o sztucznej inteligencji i rewolucji modyfikacji genetycznych oraz książki „Wzbierająca fala. Europa wobec eksplozji demograficznej w Afryce” (2019).

Organizowałem (2011)  społeczny ruch zmiany ustawy o ochronie zwierząt.

Interesują mnie wyzwania współczesności, potężne procesy, które trudno jest dostrzec i zrozumieć. Do myślenia o świecie potrzebuję danych i faktów, bo tak nauczono mnie na studiach. Piszę i doradzam, żeby moje myślenie przydawało się innym ludziom, firmom i organizacjom.

Inne moje strony: https://toskania.org.pl (wakacyjne miejsca w Toskanii), https://glindenberg.pl (różne moje teksty).