Wygrać Wimbledon – marzenie każdego tenisisty. Wygrać Wimbledon i zostać milionerem – brzmi jeszcze lepiej.
Ale gdy opadnie kurz po owacji, puchar zostanie ostrożnie zapakowany do bagażu podręcznego 🏆, a ostatni truskawkowy mus zniknie z londyńskiego talerza 🍓 – do gry wchodzi ktoś, kto nie przegrał jeszcze żadnego seta: fiskus. 😈
🎯 Pierwszy set – Londyn nie bierze jeńców 🇬🇧
Tegoroczna wygrana Igi Świątek to równe £3 000 000, czyli – w przeliczeniu – około 15 milionów złotych.
Cudownie? Chwila, chwila…
Organizatorzy Wimbledonu nie owijają w bawełnę: od razu potrącają 20% podatku.
To takie: „gratulacje – i do widzenia z sześcioma setkami tysięcy funtów” 💂♂️💸
📉 20% z £3 000 000 = £600 000
📌 Zostaje £2 400 000 – ale to jeszcze nie koniec…
🧮 Drugi set – fiskus brytyjski zagra tie-break
Bo oto przypominają sobie, że w Wielkiej Brytanii wysoka stawka podatkowa to 45%.
A że 20% już Iga oddała – to teraz musi dopłacić brakujące 25%.
Bez litości, bez challenge’u, bez konsultacji z VAR-em 🎥🚫
📉 25% z £3 000 000 = £750 000
📌 Łącznie dla UK: £1 350 000
🎾 Iga: £1 650 000 – i jeszcze nie może iść na sushi 🍣
🇵🇱 Trzeci set – Polska zagra drop-shota
Ktoś by pomyślał: „No dobrze, zapłaciła w Anglii, Polska jej odpuści”.
Ale nie.
W Polsce obowiązuje specjalny 4% podatek od nagród sportowych – niezależny od tego, co poszło do Londynu.
Iga musi więc jeszcze odpalić ok. £140 000–£160 000 polskiemu fiskusowi. 🧾💼
Czyli nie tyle „unikanie podwójnego opodatkowania”, ile raczej dopełnienie krajowego apetytu.
Taka specjalność dnia 🍽️🇵🇱
👥 Czwarty set – drużyna nie gra za darmo
Ale to wciąż nie koniec listy wydatków.
Iga, choć sama walczy na korcie, nie jest samotnym wojownikiem.
To cały zespół: trener, drugi trener, fizjoterapeuta, psycholog, sparingpartnerzy, PR-owiec, agent, dietetyk, menedżer logistyki, koordynator lotów… i pewnie ktoś od pilnowania zapasów bananów 🍌😄
Nikt z nich nie pracuje za free – to profesjonaliści z umowami i pensjami.
Do tego dochodzą premie za sukces – a Wimbledon to sukces jak się patrzy.
Zwyczajowo premie wśród sztabów mogą sięgać nawet 10–15% z nagrody netto.
📉 Z tych £1 650 000 robi się więc szybko mniej niż £1,3 miliona.
A trzeba jeszcze zapłacić za podróże ✈️, hotele 🏨, sprzęt 🎾, korty treningowe 🏋️♀️, ubezpieczenia 🛡️ i doradcę podatkowego 📊, który to wszystko ogarnia.
👑 Iga – robotnik i patron
Można więc powiedzieć, że Iga Świątek jest nie tylko robotnikiem na korcie, ale i patronem finansowym całej czeredki.
Ona gra, ona płaci, ona utrzymuje mini-przedsiębiorstwo, które podróżuje z nią po świecie 🌍
I tylko czasem ktoś zapyta:
„To ona jeszcze nie ma prywatnego odrzutowca?” ✈️💼
Nie ma.
Ale ma coś ważniejszego – tytuł mistrzyni Wimbledonu, klasę i determinację.
A to się nie dewaluuje w żadnym systemie podatkowym 💪👑
Prawda? 🤔
Zbigniew Grzyb
Z serii: PITOLENIE STAREGO GRZYBA 🍄
Zostaw komentarz