Życie samo w sobie jest bardzo trudne. Każdego dnia przebijamy się przez mury, które wyrastają w różnych okolicznościach. Azylem do odpoczynku zazwyczaj jest swoje mieszkanie. W gronie rodzinnym możemy spokojnie wypić kawę, herbatę, poświęcić czas dzieciom.

Niestety, nie wszyscy takie szczęście mają. Mateusz z Rodziną czekał na swoje „M” kilka lat. Radość z pozyskania lokum po latach oczekiwania była ogromna. Najbardziej cieszyły się dzieci, które uzyskały możliwość do funkcjonowania w godnych warunkach. W krótkim okresie po wprowadzeniu nastało „delikatne” przerażenie, kiedy pozyskali wiedzę, że naprzeciwko zamieszkują sąsiedzi niezwykle uciążliwi.

Lokal jest zwyczajną meliną otwartą dla ludzi z marginesu społecznego.

Pierwsze odgłosy awantur dochodzące zza ścian próbował rozwiązać samodzielnie. Prosił o spokój wskazując na dzieci wsłuchujące się w wulgaryzmy, krzyki. Z czasem poczuł się bezsilny wobec codziennych awantur, odoru alkoholu ulatniającego się przez niedomykane drzwi, widoku pobitych ludzi, krwi, odchodów na klatce schodowej. Ustalił, iż wspólnota zarządzająca budynkiem kierowała wiele pism do podmiotów administrujących, Urzędu Miasta, Radnych, innych, wraz z Prezydentem miasta o podjęcie skutecznych działań zabezpieczających spokój wszystkim mieszkańcom. Niestety- odpowiedzialne instytucje nie czynią żadnych kroków, by sytuację zmienić. Tłumaczeniem faktu jest brak innych mieszkań, do których można byłoby najemcę przenieść.

Gehenna trwa cały czas. Wymorzone „M” stało się koszmarem. Najmłodsza córka ma trzy lata. Pięcioletni syn jest dzieckiem z zaburzeniem autyzmu. Olaf od dwóch lat uczestniczy w wielu terapiach zmierzających do usprawniania. Autyzm jest zaburzeniem, które myli wszystkie zmysły. Słysząc krzyki, odgłosy bójek dziecko reaguje w bardzo niepokojący sposób. Bywa, że chce wybiec z mieszkania z krzykiem, przeklina, lub chowa się wyłączony z otoczenia. Mała córka nie rozumie powtarzających się sytuacji, agresji. Jest wystraszona, nasłuchuje odgłosy z klatki schodowej.

W takim sąsiedztwa nie można przebywać.

Sąsiedzi żyjący w swoim świecie, pijani nie pojmują, że z czasem może dojść do dramatu. Przemieszczające się osoby, to w większości ludzie bezdomni, którzy zaopatrzeni w alkohol przychodzą schronić się pod dach w lokalu. Przynosząc swój dobytek pozyskany często na śmietnikach wnoszą do bloku robactwo. Wnoszone odpadki żywności, robactwo, fekalia, niedopałki papierosów, zbite szkła są codziennym widokiem na klatce schodowej.

Troska o komfort dzieci, ich spokój, bezpieczeństwo zmusza Mateusza do podejmowania interwencji z wiarą, że ktoś im pomoże ten stan przerwać.

Na złożoną prośbę skierowaną do najwyższych szczebli bardzo szybko interwencję podjął Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Pan Michał Wójcik.

15174580_1137546766361605_622591317_n

Skierował pismo do Prezydenta Miasta Tychy o podjęcie skutecznych działań, aby sytuacja została unormowana.

„Wiem, że wszyscy ludzie zasługują na pełen szacunek. Nigdy nie wartościowałem ludzi na gorszych i lepszych, biednych, bogatych.Trudno jednak akceptować zachowanie dalece odbiegające od zasad współżycia społecznego”- mówi Mateusz.

Takich spraw w kraju jest zapewne wiele. W chwili, kiedy dojdzie do dramatu szuka się osoby odpowiedzialne za utratę zdrowia, życia. Bierność Prezydenta Tych, innych podmiotów mogą bez wątpienia do tragedii doprowadzić.

Wierzymy, że w Radach Miasta zasiadają odpowiedzialni ludzie, którzy pomogą słabszym proszących o należne im prawa.