„Jakże ściska się serce na widok tych ludzi, czarno ubranych, naradzających się cichym szeptem na progu sal, w których wymierzana jest sprawiedliwość. Miłosierdzie i litość rzadko bywają wynikiem tych narad. Najczęściej z góry zostaje wydany wyrok potępienia”.
Ten cytat z Wiktora Hugo przypomniał mi się dzisiaj po posiedzeniu w przedmiocie udzielenia przerwy w karze pewnemu choremu na raka (czerniak złośliwy) człowiekowi.
Skazany za wiele przestępstw ów człowiek siedzi w więzieniu już 17 lat. W zeszłym roku miał przerwę w karze – 1 rok był na wolności. W trakcie przerwy zachowywał się zgodnie z prawem, założył nawet firmę budowlaną, która działa do teraz, pomimo tego, że on już powrócił do więzienia. Sam. Z własnej woli, pomimo tego, że zostawił na wolności umierającą matkę, która rzeczywiście zmarła niedługo po jego powrocie do więzienia. Jego przemianę można by porównać do tej, jaka się dokonała w jednym z bohaterów książki Hugo Janie Valjeanie. Niestety, chyba trafił mi się sąd, który o „Nędznikach” nie słyszał.
Od kwietnia zeszłego roku bohater mojego wpisu zaczął zgłaszać dolegliwości związane z dziwną naroślą, która pojawiła się na jego ciele. Niestety, w tym czasie był kilka razy przewożony pomiędzy różnymi zakładami karnymi i dopiero w dniu 21 lipca, na kolejnej kontroli lekarskiej wszczęto alarm – zlecono pilną konsultację dermatologiczną z powodu zmiany barwnikowej brzucha.
Kiedy się odbyła ta pilna konsultacja?
05 września 2022 r. , a dopiero za miesiąc, tj. 4.10.2022 skonsultowano pacjenta chirurgicznie i usunięto mu znamię do badania histopatologicznego.
Kolejny raz skonsultowano pacjenta w dniu 8 listopada 2022 r. podczas której poinformowano pacjenta o wynikach tego badania. Zdiagnozowano czerniak złośliwy tułowia.
W tym miejscu należy wskazać, że samo takie badanie hist-pat. (obserwacja pod mikroskopem, obróbka materiału) trwa mniej więcej 3 dni, a na wyniki czeka się mniej więcej dwa tygodnie. Jednak w przypadku więziennictwa potrzebne są jeszcze decyzje dotyczące transportu i konieczność jego zorganizowania.
Pacjent został skierowany na RTG i usg jamy brzusznej i węzłów chłonnych, co wykonano 10 dni później, tj. 18 listopada 2022 r. Rozpoznano przerzut do pachwiny. Pacjent nie ma wdrożonego leczenia w dniu 19.01., kiedy zmiany zauważono już w lipcu.
Następną konsultację zlecono 20 grudnia 2022 r. i dopiero po niej będzie podjęta decyzja w sprawie leczenia onkologicznego.
Od 7 listopada 2022 r. jest wniosek o wyznaczenie terminu przyjęcia do szpitala.
Sąd zwraca się o udzielenie informacji w związku z jakim schorzeniem zawnioskowano 7 listopada 2022 r. o wyznaczenie terminu przyjęcia skazanego do szpitala. Do dnia dzisiejszego nie ma odpowiedzi.
Jak już pisałem w moim poprzednim poście człowiek uskarża się na bóle kręgosłupa. Dyrektor więzienia odmawia mu zgody na użycie pasa rehabilitacyjnego, gdyż będzie on utrudniał kontrolę osobistą.
Być może z punktu widzenia Dyrektora więzienia ma to sens, jednak jest to jednocześnie rodzaj tortury. Zgodnie z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Sąd ma tego świadomość.
Z przebiegu choroby widać, że z powodów organizacyjnych dochodzi do opóźniania leczenia. Do dnia dzisiejszego nie rozpoczęto leczenia pacjenta.
Podsumujmy więc: W dniu orzekania sąd nie wie jaka jest przyczyna skierowania pacjenta do szpitala, nie zna też wyników konsylium lekarskiego. Wie, że skazanego boli kręgosłup i że jest mu odmówiony pas rehabilitacyjny.
Rozsądny obrońca, który nie jest nadmiernym optymistą, spodziewa się w takim przypadku odroczenia posiedzenia. Optymista oczekuje, że sąd – widząc jak poważna jest sprawa i mając za partnera obrońcę, który wykazał błędy organizacyjne więziennej służby zdrowia spodziewać się będzie nawet udzielenia przerwy w karze – wszak sprawa dotyczy przerw właśnie, a nie przedterminowego warunkowego zwolnienia.
Sąd zdecydował się wydać rozstrzygnięcie. Najpierw jednak od A do Z przeczytał wszystkie skazania podsądnego, chociaż zajęło to tylko czas. Odmawiając skazanemu przerwy w wykonaniu kary stwierdził, że choroba w postaci czerniaka złośliwego z przerzutami nie jest ciężką chorobą i skazany może odbywać karę w warunkach więziennych. Sąd stwierdził, że skazanego będzie można wypuścić, kiedy jego stan będzie już na tyle ciężki, że będzie to uniemożliwiało leczenie w warunkach zakładu karnego.
W swojej „Krótkiej historii świata”, książce, którą akurat czytam moim dzieciom, Ernst H. Gombrich, przedstawiając ideały Oświecenia pisze, że głoszono „Że dzieci nie należy wychowywać za pomocą rózgi, lecz rozumu, ucząc je pojmować, dlaczego coś jest dobre, a co innego złe. Że przestępcy też są ludźmi, którzy wprawdzie pobłądzili, ale których można uczynić lepszymi. Że jest rzeczą przerażającą, by żelazem wypalać komuś na czole czy policzku niezatarte piętno, aby każdy zawsze widział: to przestępca. Że istnieje coś takiego jak godność człowieka, która na przykład zabrania szydzić z kogoś publicznie.”
Myślę, że dobrze byłoby, gdyby ideały Oświecenia przyjęły się w polskim sądzie. Zawsze jesteśmy o dwa kroki wstecz za Zachodem, ale tym razem wyjątkowo zamarudziliśmy i trzeba będzie szybko biec, żeby zobaczyć chociażby plecy peletonu.
Moim zdaniem słuszną i dobrą drogą ku temu jest zmiana modelu kariery sędziego. Mało który bowiem sędzia wie, jak wygląda praca obrońcy. Wszyscy oni raczej coś władzy wykonawczej zawdzięczają, dlatego tak łatwo o zmianę klimatu sądzenia. Trzeba coś z tym zrobić.
Zostaw komentarz