Odbyło się zaprzysiężenie prezydenta Trampa. Fajnie było. Dzięki temu widowisku, przypomniało mi się dawno nieużywane pojęcie

KABOTYN.

Mieliśmy okazję zobaczyć coś co nieczęsto się zdarza

ZMIERZCH IMPERIUM. Efektowny.

Za kabotynem stało 3 z tych ludzi, którzy posiadają największą ilość zer na świecie. Musk, Bezos i Zuckerberg, są wyceniani łącznie na 566 miliardów dolarów. Wyceniani. Ich rzeczywistego stanu posiadania nie jest w stanie ustalić nikt… zapewne nawet oni sami. Zebrali i… zobaczyli, że stać muszą w drugim szeregu.

Udział Muska w inauguracji prezydentury Trampa ma wymiar symboliczny. Chwilę wcześniej widzieliśmy, jak ponoć największą na świecie rakieta miliardera…
wystartowała… odłączyła napęd i… efektownie się rozleciała. Sam właściciel, stwierdził mniej wiecej wzorem Greka Zorby:
Misja nieudana ale… jaka piękna katastrofa.

Nowy Prezydent podpisał natychmiast 100 rozporządzeń.
Od razu… nie w ciągu 100 dni.
Teraz… zderzy się z brutalną rzeczywistością. Z szumnych zapowiedzi… zostanie dokładnie tyle samo, co z równie szumnych innego Donalda. Zapłacą za to zwykli Amerykanie… tak jak płacimy my.

Skończy się tak… jak musi się skończyć – świat pójdzie swoją drogą. Tworzą się już nowe imperia.

Pozostaje tylko nadzieja, że kabotynowi nie uda się spowodować, że my – Europejczycy, stracimy szansę bycia jednym z nich. Będzie się starał.

Widowisko… dopiero przed nami.

WASZ
nikt.

Autor: Jarosław Wocial