Poziom świadomości politycznej Polaków nie jest zbyt wysoki. Świadczą o tym sondy uliczne wskazujące na niewiedzę w zakresie spraw podstawowych: Kto jest premierem, prezydentem? Jakie posiada uprawnienia?

W zakresie działania ordynacji wyborczej jest jeszcze gorzej. Trudno oczekiwać od przeciętnego Polaka zainteresowania dla sposobu liczenia metodą d’Hondta czy zjawiska tzw. lokomotywy w ordynacji „proporcjonalnej”.

Działający od lat 90. ruch na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych został kilka lat temu wsparty silną osobowością Pawla Kukiza, która ideę JOW rozpowszechniła tak, że dotarła ona także do ludzi niezorientowanych i nieciekawych zasad działania ordynacji. 20 – procentowy wynik tego polityka w wyborach prezydenckich nie może być – niestety – odczytany jako świadomy głos za ordynacją JOW. Wiąże się to z postrzeganiem Kukiza jako nowego przywódcy, w którym położono olbrzymie nadzieje. To, że mówił o zmianie ordynacji w sposób emocjonalny, przyczyniło jej zwolenników niedociekających istoty rzeczy.

Do opinii publicznej nie dotarły fakty związane z wojną o miejsca na listach do sejmu wewnątrz ruchu Kukiza. Owszem, „romans” z narodowcami spowodował odwrócenie się od Kukiz’15 dużej części społeczeństwa, a ogłoszenie czołówek list na początku września przyczyniło się do upadku referendum w sprawie zmiany ordynacji. Ale wewnętrzne podziały w ruchu, tak aktywnie dyskutowane na grupach społecznościowych, nie zaistniały w mediach. Nie komentowano też stosunku kandydatów z list RK do idei JOW, w niewielkim tylko stopniu zainteresowano się rozdźwiękiem między działaczami ruchu JOW oraz Bezpartyjnymi Samorządowcami a Kukizem.

Efekt? Takie oto pytania: „Głosowałem na Ruch Kukiza, bo popieram JOW-y. Ale czy posłowie RK faktycznie są za JOWami? Czyżbym był naiwny?”; „Jakie są perspektywy współpracy posłów ruchu Kukiza z JOW?” oraz mnówstwo pytań dotyczących Kukiza na stronach ruchu JOW i Bezpartyjnych.

Konsekwencją zaniechania przez media tych tematów (potyczki wewnątrz innych partii i ugrupowań są dość szeroko komentowane) jest powszechne utożsamienie wszystkich grup mających w ciagu ostatnich 2 lat relacje polityczno – społeczne z Pawłem Kukizem. W takiej sytuacji błędy popełniane obecnie lub w przyszłości przez Ruch Kukiza mogą obciażyć ideowców ruchu JOW. Tymczasem główną ideą ruchu JOW jest ponadpartyjność, a związek z jakimkolwiek ugrupowaniem politycznym zaprzecza jej. Bardzo trudno to zrozumieć Polakom wychowanym od dziesięcioleci na partyjniactwie.

Obecnie często czytam zarzuty pod kątem działaczy JOW, jakoby nie doceniali wkładu Pawła Kukiza w propagowanie JOW-ów. Nie jest to prawda. Jego postawa w trakcie kampanii prezydenckiej przyczyniła się do znacznego wzrostu świadomości społecznej. Wiele osób dzięki nagłośnieniu medialnemu uświadomiło sobie, że istnieje rozwiązanie, z którego nie zdawali sobie dotąd sprawy. Należy jednak pamiętać, że nie wolno utożsamiać idei z idolem. Bo w razie upadku tego ostatniego, osiągnięcie celu może być odleglejsze i trudniejsze niż wcześniej.

Czyż nie o to chodziło mediom?