Od chwili gdy w środkach masowego przekazu pojawiła się informacja, że Komisja Europejska przyjęła nasz Krajowy Plan Odbudowy i do Polski ma przyjechać szefowa KE Ursula von der Leyen w celu oficjalnego jego zatwierdzenia, prawicowi politycy, dziennikarze i analitycy polityczni przekonywali nas jaki to jest niebywały sukces Polski.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch powiedział – „Zatwierdzenie polskiego KPO przez Komisję Europejską, to sukces Polski i efekt kompromisu wokół zgłoszonego przez prezydenta projektu ustawy o SN (…) To jest sukces Polski i odstąpienie przez Komisję Europejską od używania KPO jako środka nacisku politycznego, ale przede wszystkim to efekt skutecznych działań Prezydenta i kompromisu wokół zgłoszonego przez niego projektu ustawy o zmianach w Sądzie Najwyższym”.

Z kolei prezydent A. Duda oświadczył: sukcesy Polski są sukcesami UE dziękował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i jego współpracownikom, „za negocjacje, które przez cały ten czas prowadzili”.

Również szef rządu chwalił się z mównicy sejmowej podczas kwietniowych obrad Sejmu: „Zakończyliśmy negocjacje kamieni milowych. I chcę Wysokiej Izbie powiedzieć, że w przyszły czwartek, 2 czerwca przyjedzie tutaj przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na podpisanie kamieni milowych związanych z KPO” (…) „Komisja Europejska przyjrzała się tej ustawie (noweli ustawy o SN), którą zaprezentował prezydent Andrzej Duda i stwierdziła, że stanowi ona wrota do KPO. Jak to wytłumaczycie swoim wyborcom? Drodzy wyborcy PO zadawajcie te pytania swoim posłom”.

Gdy słuchałam tych wypowiedzi lub je czytałam, to aż się we mnie gotuje. Ludzie, o jakim sukcesie wy mówicie?

Przecież jest to gigantyczna klęska po tym, co jeszcze niedawno mówiliście. Ile razy słyszałam od prezydenta, premiera, polityków PiS, że wymiar sprawiedliwości nie podlega UE, to nasze suwerenne prawo, że Komisja Europejska nie ma uprawnień do ingerowania w wewnętrzne sprawy organizacji wymiaru sprawiedliwości państw członkowskich UE.

Wielokrotnie twierdziliście, że wszczęcie przez Komisję Europejską procedury praworządności jest całkowicie bezpodstawne. Nie ma ona uprawnień do ingerowania w wewnętrzne sprawy kształtowania ustroju, wymiaru sprawiedliwości przez poszczególne państwa. Powoływaliście się na to, że jest to nie tylko stanowisko polskiego rządu, ale i wielu sądów konstytucyjnych w poszczególnych państwach europejskich

Nie może być tak, że żyrujemy europejską pożyczkę i zamiast należnych nam pieniędzy Bruksela stawia nam warunki związane z przestrzeganiem praworządności, o których nie było mowy gdy Polska zgodziła się na udział w zaciągnięciu unijnego kredytu. Premier Morawiecki jako szef rządu zamiast natychmiastowego wycofania polskich gwarancji zgadza się na jakieś kamienie milowe które są unijnym dyktatem, tym samym pozbawia nas możliwości decydowania o własnych sprawach.

Jacek Saryusz-Wolski wieloletni europoseł proponował premierowi Morawieckiemu by zastosował zasadę – blokada za blokadę, bo Unia zrozumie tylko język siły:

1) powiedzieć, że się obejdziemy bez pieniędzy z Funduszu Odbudowy. Załatwimy sobie pieniądze sami, bez warunków,

2) zaskarżyć Komisję Europejską o łamanie prawa obowiązku wypłaty tych funduszy,

3) wycofać nasze gwarancje dla Funduszu Odbudowy w oparciu o art. 60 konwencji wiedeńskiej o prawie międzynarodowym, ponieważ jedna ze stron nie dopełniła warunków, druga z takiego kontraktu ma prawo się wycofać,

4) Zawetować pakiet klimatyczny „Fit for 55”,

Przecież wielu z głosujących na PiS w tym i ja z rodziną oddaliśmy na nią swoje głosy ponieważ zapewniani byliśmy, że nasza suwerenność będzie twardo broniona, a okazało się, że nigdy takiej próby nie było.

Suwerenność to zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą. Obejmuje niezależność w sprawach wewnętrznych i zewnętrznych. Jak się ona ma do zgody na kamienie milowe, które powodują, że decyzje będą podejmowane nie w Warszawie a w Berlinie?

Nie przypominam sobie chociaż jednej sytuacji w której premier Morawiecki twardo postawił się UE i nie ustąpił. W Sejmie pokrzyczy, pokrzyczy, powoła się na zapisy traktatowe, pokaże Polakom jak walczy, by po cichu zgodzić się na wszystkie żądania Unii. Prawdziwy twardziel i mąż stanu.

Zamiast twardej obrony naszych interesów szef rządu przyjął postawę grzecznego chłopca, który stoi w kącie i nie reaguje gdy brutalnie odbierają mu samodzielność, mając nadzieję, że atakujący się zmęczą i zlitują wypłacając należne pieniądze. Zapomniał o powiedzeniu, że koń który ciągnie jest okładany batem, a który wierzga dostaje owies.

Skoro wymiar sprawiedliwości nie podlega UE, uważam, że gigantycznym błędem prezydenta i premiera było prowadzenie jakiekolwiek negocjacji dotyczących naszego sądownictwa i zgoda na kamienie milowe.

W przestrzeni publicznej mowa jest o trzech kamieniach milowych – likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, reformy systemu dyscyplinarnego, przywrócenie do orzekania już zwolnionych sędziów, natomiast to nie są jedyne żądania Unii. O pozostałych skwapliwie się nie mówi, a jest o czym.

Minister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda ujawnił, że Krajowy Plan Odbudowy (KPO) zawiera 48 reform i 116 powiązanych z nimi kamieni milowych oraz 54 inwestycje i 166 wskaźników, a ja przeczytałam że jest ich w sumie ponad 300 i dotyczą wszystkich tzw. komponentów KPO: od transformacji energetycznej i cyfrowej, transportu, cyfryzacji, ekologii, szkolnictwa, rolnictwa po ochronę zdrowia.

 Dotyczą one również legislacji. KE chce zmiany regulaminu Sejmu, Senatu i Rady Ministrów, aby nie można było wprowadzać w Polsce ustaw bez konsultacji i w przyspieszonych procedurach. Przecież w suwerennym państwie o regulaminach decydują zasiadający w nich posłowie, senatorowie i ministrowie, a nie instytucje zewnętrzne.

Ponieważ jesteśmy suwerenni dlatego, by wykonać te polecenie w kwietniu Rada Ministrów przyjęła Krajowy Program Reform zakładający doskonalenie procesu stanowienia prawa. Do końca września mają być znowelizowane regulaminy Sejmu, Senatu i Rady Ministrów.

Rząd w ramach kamieni milowych po cichu zgodził się na nałożenie podatku na właścicieli samochodów spalinowych i podniesienie opłaty rejestracyjnej. Zobowiązał się również na rozszerzenie systemu opłat drogowych na dodatkowe 1,4 tys. km autostrad i dróg ekspresowych. Zmiany dotyczą również samorządów. Od 2025 roku w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców władze będą mogły kupować wyłącznie autobusy nisko- i zeroemisyjne.

Niech mi ktoś powie, gdzie rządzący zgadzając się na kamienie milowe widzą suwerenność naszego kraju o której tak głośno wiele razy mówili?

Zgoda na nie, to aprobata ordynarnego zmuszenia polskiego rządu do wykonania poleceń Unii. To porażka nie tylko prezydenta A. Dudy, premiera M. Morawieckiego, ale i całej formacji PiS. To ciche przyzwolenie na powstanie superpaństwa kierowanego przez Niemcy i wyznaczonej nam roli peryferyjnego landu.

Dziś widać, że PiS od PO różni się tylko tym, iż PO jawnie chce by to inni podejmowali za nich decyzje, a PiS zgadza się na to samo, równocześnie zasłania się patriotyzmem i głosi, iż nieustępliwie walczy o naszą niezależność.

Gdy do wyborców dotrze, że wszelkie działania rządu dotyczące naszej suwerenności od początku były pozorowane, na to nałoży się fala podwyżek, coraz bardziej uciążliwa inflacja przekładająca się na wzrost kosztów utrzymania, to nie wróżę PiS-owi dalszego rządzenia po następnych wyborach.

Foto: tvp info