Już w latach 30. XX wieku Mychajło Kołodzinski opracował tzw. „doktrynę wojenną”, która przewidywała czystki etniczne jako element ukraińskiego powstania narodowego. Należał on do środowiska Stepana Bandery w ramach Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), które później doprowadziło do rozłamu w organizacji i utworzenia frakcji OUN-B, zwanej potocznie „banderowcami”.
Jesienią 1942 r. na konferencji wojskowej OUN-B podjęto decyzję o usunięciu Polaków z terenów uznawanych za ukraińskie „ziemie etniczne”. Polacy mieli zostać zmuszeni do opuszczenia swoich domów pod groźbą śmierci, a w razie pozostania – wymordowani.
Pierwsza fala ludobójstwa na Wołyniu rozpoczęła się w marcu 1943 r. Początkowo miała charakter „punktowy” – atakowano wybrane polskie wsie i osady, dokonując wyjątkowo brutalnych mordów, aby wywołać panikę i zmusić ludność do ucieczki. Pierwszym obszarem masowych zbrodni były przede wszystkim powiaty sarneński i kostopolski.
W kolejnych miesiącach OUN-UPA rozpoczęła systematyczne niszczenie polskiej obecności na Wołyniu – wieś po wsi, powiat po powiecie. Na samym Wołyniu zaatakowano ponad tysiąc miejscowości zamieszkanych przez Polaków.
Kulminacją tej pierwszej fazy była masakra w Janowej Dolinie w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 r., kiedy spalono osiedle i zamordowano setki mieszkańców, często żywcem w płonących domach.
Celem pierwszej fali zbrodni było:
zastraszenie Polaków,
rozbicie lokalnej samoobrony,
wywołanie masowej ucieczki ludności,
przygotowanie gruntu pod późniejszą akcję całkowitej eksterminacji.
Latem 1943 r. terror punktowy przekształcił się w otwarte masowe ludobójstwo obejmujące całe powiaty Wołynia. Jego symbolem stała się Krwawa Niedziela z 11 lipca 1943 r., kiedy zaatakowano jednocześnie dziesiątki polskich miejscowości.
Po Krwawej Niedzieli nastąpiła kolejna kulminacja zbrodni – fala masowych mordów z końca sierpnia 1943 r., szczególnie z 29–30 sierpnia. Niektórzy historycy określają ją mianem „Krwawych Dożynek”.
Najbardziej znane są rzezie w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej, gdzie zamordowano około 1050 Polaków, głównie kobiet i dzieci. Według badań historyków i relacji świadków, tylko w powiecie lubomelskim podczas tej sierpniowej fali zbrodni zginęło ponad 2500 Polaków w przeszło 30 miejscowościach.
Były to zbrodnie wyjątkowo okrutne. Mordowano całe rodziny – kobiety, dzieci, starców i niemowlęta. Ofiary zabijano nie tylko bronią palną, lecz także siekierami, młotami, widłami i innymi narzędziami gospodarskimi. Wiele polskich wsi spalono i całkowicie zniszczono.
Ludobójstwo na Wołyniu trwało nadal, a pod koniec 1943 r. zostało przeniesione do Galicji Wschodniej, gdzie pochłonęło kolejne dziesiątki tysięcy ofiar. Na początku 1944 r. fala zbrodni objęła także Chełmszczyznę. Tam liczba ofiar była mniejsza, ponieważ Armia Krajowa zdołała lepiej przygotować obronę polskiej ludności, a proporcje ludnościowe nie były tak niekorzystne jak na Wołyniu.
W 1945 r. doszło jeszcze do fali mordów na Podolu, przy biernej postawie władz sowieckich.
Po zakończeniu wojny zdarzały się nadal zabójstwa polskich cywilów dokonywane przez oddziały UPA, jednak miały one już charakter lokalny i incydentalny. Nie były częścią szeroko zakrojonej akcji eksterminacyjnej, jaka miała miejsce na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945.
Zostaw komentarz