Wadowice to szczególne miejsce na mapie Polski i świata. – „To tu, w tym mieście wszystko się zaczęło” – jak mówił Święty Jan Paweł II Wielki Wadowiczanin. Jednak w tym mieście od 4 lat mandat Burmistrza sprawuje zdeklarowany ateista. O powodach kandydowania, planach powyborczych oraz programie z kandydatem na Burmistrza Papieskiego Miasta drem hab. Józefem Brynkusem rozmawia Małgorzata Klemczak.

Małgorzata Klemczak: Wybory zbliżają się wielkimi krokami. Dlaczego zdecydował się Pan kandydować  na burmistrza Wadowic?
Kandydat na Burmistrza Wadowic dr hab. Józef Brynkus: – Wadowice potrzebują burmistrza, który ma i będzie realizował realny program, robiąc coś dobrego dla tego miasta i całej gminy. Ja taki program mam. Niestety większość moich kontrkandydatów nie ma żadnego całościowego programu, a przedstawia różne bardziej lub mniej fantazyjne propozycje, których spełnienie jedynie obciąży gminny budżet, ale nie będzie służyło mieszkańcom. Mieszkam w Wadowicach i wraz z wielką liczbą mieszkańców gminy dostrzegam jej problemy. Widzę stagnację i jej skutki dotykające całą gminę. Obecny burmistrz nie tylko nie wykorzystuje potencjału Wadowic i nie szuka pomysłów na rozwój, ale wręcz stara się podważyć i odrzucić dotychczasowy dorobek miasta i sołectw, włącznie z wielkim dziedzictwem Świętego Jana Pawła II, które jest równocześnie atutem miasta. Atutem niewykorzystanym i przez obecne władze samorządowe lekceważonym.

M.K.: Co podczas sprawowania funkcji posła na Sejm w obecnej kadencji udało się Panu zrobić dla mieszkańców Wadowic i gminy?
J.B.: – Oprócz pracy w stałych komisjach oraz zespołach parlamentarnych, wykonywanie mandatu poselskiego polega na podejmowaniu interwencji w sprawach zgłaszanych przez obywateli. Podjąłem wiele takich interwencji, m.in. dotyczących naruszania praworządności przez różne urzędy i instytucje, w tym burmistrza Wadowic. Dzięki moim interwencjom udało się wstrzymać sprzedaż udziałów Gminy Wadowice w komunalnej spółce EKO. Prokuratura zainteresowała się także innymi działaniami burmistrza, urzędników czy radnych, podejmowanymi niezgodnie z prawem. Obecnie bada także m.in. sprawę przetargu na tzw. „rewitalizację” Parku Miejskiego. To nie są sprawy błahe, bo chodzi o dziesiątki milionów złotych z pieniędzy podatników, czyli nas wszystkich – obywateli. Podjąłem także wiele interwencji w sprawach indywidualnych, np. na rzecz osób potrzebujących pomocy czy wsparcia. Są to zarówno mieszkańcy naszej gminy, jak i całego kraju. Między innymi udało mi się skutecznie interweniować na rzecz dzieci i młodzieży dotkniętych zespołem Aspergera czy autyzmem, których rodzicom odmawiano przyznawania tzw. punktu 7, czyli uprawnienia do zasiłku opiekuńczego, umożliwiającemu rodzicowi rezygnację z pracy w celu opiekowania się dzieckiem. Niestety, ta sytuacja jest złożona, bo rodzice takich dzieci tracą uprawnienia do zasiłku, gdy dziecko kończy 16 lat. Staram się przekonać kolegów parlamentarzystów do lepszego uregulowania tej sprawy i pozostawienia zasiłku także dla opiekunów osób dorosłych dotkniętych tymi schorzeniami.

M.K.Jakie miał Pan plany wobec gminy idąc do Sejmu, których nie udało się zrealizować?
J.B.: – Jestem doświadczonym samorządowcem, byłem radnym w gminie Wieprz, zatem wiem jakie są reguły działania samorządu. Parlament może przede wszystkim ułatwiać działania samorządów, wyposażając je w kompetencje i wskazując dochody, które powinny zabezpieczać ich wykonanie. Z pozycji parlamentarzysty można także zwrócić uwagę na  niewłaściwe realizowanie kompetencji przez samorząd, ale nie ma możliwości bezpośredniej ingerencji. Sytuacja w Wadowicach jest o tyle zła, że większość radnych prawie całkowicie uległa burmistrzowi i realizowała jego wizje, nie bacząc na to, że są one sprzeczne z interesem mieszkańców. Poseł może jedynie interweniować, gdy naruszone zostanie prawo i to czynię, zwracając się do instancji prokuratorskich, policji czy urzędów. Ale bardzo często poprzez sieć powiązań towarzyskich, zawodowych, takie sprawy czy interwencje są zamiatane pod dywan.

M.K.Wiele osób uważa, że będąc w parlamencie można znacznie więcej zdziałać dla całego społeczeństwa w kraju. Pan chce się skupić wokół lokalnej społeczności i jej potrzeb. Dlaczego?
J.B.: – Poprosili mnie o to mieszkańcy Gminy Wadowice. Od trzech lat przychodziło do mnie wiele osób, które namawiały mnie do zaangażowania się w samorządzie Wadowic. Ci mieszkańcy twierdzili, że kto inny nie ma szans wygrać rywalizacji wyborczej z obecnym burmistrzem, a Wadowicom – źle zarządzanym i ośmieszanym przez Mateusza Klinowskiego – potrzeba ratunku, czyli zmiany włodarza. Działania korzystne dla społeczeństwa można podejmować na każdym szczeblu, w samorządzie i w parlamencie. Oczywiście te samorządowe dotyczą znacznie mniejszej grupy, ale także są ważne, a czasem nawet istotniejsze dla tej grupy, czy nawet pojedynczej osoby, bo dotykają jej bezpośrednio i załatwiają problem. Z kolei w parlamencie można realizować zmiany systemowe, pomagając ludziom może bardziej anonimowo, za to całkowicie likwidując niektóre ich problemy, choćby wynikające ze złej kondycji prawa w Polsce. Wprawdzie poseł opozycji, a takim jestem, ma mniejsze możliwości przekonania do swoich inicjatyw czy prezentowanego stanowiska, niż parlamentarzyści rządzącej większości, i czasem zderzam się ze ścianą oporu. Ale zawsze staram się przekonać posłów reprezentujących większość parlamentarną do rozwiązań uznawanych przeze mnie za lepsze. Oczywiście bywa i tak, że posłowie większości sprawującej władzę przyznają mi rację, ale głosują inaczej, bo obowiązuje ich dyscyplina klubowa. Burmistrz nie ma aż takich problemów, bo jednoosobowo decyduje o wielu sprawach. Jedynie Rada może zablokować inicjatywy burmistrza, zwłaszcza gdy ten działa sprzecznie z interesem mieszkańców. Ja zamierzam działać na korzyść mieszkańców Gminy, więc ufam, że radni będą chcieli współpracować dla ich dobra.

M.K.: Może niedyskretne pytanie, ale uposażenie posła, diety są zapewne znacznie wyższe od ewentualnie pozyskiwanych poborów, jeżeli  wygra Pan wybory na burmistrza. Czy ekonomia Pana nie przekonuje, aby zostać nadal w Sejmie?
J.B.: – Nie jestem zawodowym posłem, bo nadal wykonuję moje obowiązki wykładowcy na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Z kasy Kancelarii Sejmu otrzymuję jedynie wyrównanie do kwoty, jaka przysługiwałaby mi jako posłowi zawodowemu, czyli wykonującemu jedynie mandat parlamentarny. Pensja posła jest w wielu wypadkach niższa, niż uposażenia samorządowców. Uważam, że czynnik ekonomiczny nie powinien być decydujący przy podejmowaniu takich rodzajów aktywności. Bo najważniejsza powinna być wola pomocy ludziom.

M.K.:Wadowice, to szczególne miasto. Właśnie tutaj urodził się, mieszkał i wychowywał się Polak, którego zna cały świat – Święty Jan Paweł II – Karol Wojtyła. Czy będzie Pan kontynuował kult papieski podkreślając z dumą zasługi Papieża Jana Pawła II?
J.B.: – Kult papieski to nie jest najwłaściwsze określenie. Szacunek do Świętego Jana Pawła, który jest patronem miasta oczywiście przejawia się w pewnych formach kultu. Religijnego, ale także nawiązywania w świeckiej tradycji miasta do osoby i do znaczenia tej postaci. Obecne władze odrzucają ten element z przyczyn ideologicznych, a jeżeli już nawiązują do postaci naszego Wielkiego Świętego, to dla osiągnięcia doraźnych celów marketingowych. Tymczasem Karol Wojtyła – Jan Paweł II pozostawił po sobie tak wielki dorobek, nauczanie dotykające różnych obszarów wiedzy, że można spokojnie wykorzystywać jego myśli do aktywizowania rozwoju miasta i polepszania życia mieszkańców. Mój program przypomina właśnie o tych faktach i nawiązuje do papieskich wezwań do Polaków, jak i katolików na całym świecie, aby budowali lepsze i piękniejsze, godniejsze życie. Uważam, że taki program jest możliwy do zrealizowania, a dla Wadowic jest najkorzystniejszy. W opisach polityki samorządowej używa się wielu określeń, m.in. pojęcia transparentności, czyli jasności i przejrzystości działań, ich jawności, co jest niczym innym jak oczekiwaniem uczciwości i rzetelności. Mówi się także o subsydiarności, czyli po prostu wspieraniu w tych elementach czy zakresach, których indywidualny obywatel, ale także występujący samodzielnie gminny samorząd nie jest w stanie udźwignąć. I taki właśnie program, będący odpowiedzią na potrzeby mieszkańców, możliwy do zrealizowania przez Radę Miejską, a tam gdzie to konieczne przy współpracy z innymi organami samorządowymi czy rządowymi, przygotowałem i zaproponowałem mieszkańcom. I mam nadzieję go zrealizować w sposób rzetelny i służący dobru wspólnemu. Postać i dziedzictwo Jana Pawła II są tego programu ważnym elementem, bo powinny one stanowić jeden z podstawowych aspektów rozwoju Wadowic i całej gminy.

M.K.: Będąc posłem wspierał Pan wielokrotnie poprzez różne interwencje osoby chore, ubogie, słabe. Czy mieszkańcy Wadowic również będą mogli liczyć na takie wsparcie od przyszłego Burmistrza?
J.B.: – Wspieram osoby chore czy potrzebujące pomocy, jako człowiek, ale uważam, że mówienie o tym nie powinno być elementem kampanii piarowej. Jako parlamentarzysta podejmowałem i nadal podejmuję wiele interwencji w sprawach takich osób i cieszę się, gdy są one skuteczne. Oczywiście jako Burmistrz Wadowic także będę podejmował działania na rzecz ludzi potrzebujących pomocy, nie tylko z urzędu, ale także jako człowiek.

M.K.: Co będzie Pańskim priorytetem po objęciu stanowiska?
J.B.: – Przywrócenie normalności w działaniu Gminy. W Wadowicach mówi się, że od czterech lat wszystko się „zaklinowało”, zatem najważniejsze będzie „odklinowanie” Wadowic. Konieczny będzie audyt funkcjonowania Urzędu Miejskiego, oraz wszystkich gminnych spółek, za którym pójdą zapewne działania zmierzające do naprawienia tego, co obecny burmistrz przez swoją niekompetencję i ignorancję zepsuł. Także w sferze symboliki czy idei trzeba będzie wiele naprawić, aby zminimalizować skutki ośmieszenia miasta i całej gminy przez błędne i podyktowane obłędnymi teoriami ideologicznymi działania obecnego włodarza.

M.K.: Bardzo dziękuję za rozmowę.