ROLA DELEGATURY NIK, PROKURATURY KRAJOWEJ I GDAŃSKIEJ W NIEUJAWNIANIU PRZEMILCZANEJ AFERY RESTAURACYJNEJ!
„Ładna” kompromitacja zabytku i władz!!!
Tak powinien ten zabytek wyglądać, spójrzcie proszę nawet tylko na kampanulę tj. girlandę wiszącą wśród okien 1-go piętra jaka piękna!

(Opublikowałem to 27.10 2009 dziś przypominam!)
Czas pisać i mówić prawdę! Chcemy „wejść do Europy”, a dokładniej mówiąc do Unii Europejskiej, więc chyba najwyższy czas, aby prawdziwie przedstawiać historię Gdańska/Danzig i jego zabytków. Jeśli o dzisiejszych jego mieszkańcach możemy spokojnie mówić gdańszczanie, to musimy sobie zdać z tego sprawę, że używanie tego terminu w stosunku do przedwojennych mieszkańców było określeniem politycznym i jego celem było zamazywanie rzeczywistości. Od otrzymania praw miejskich (1260 – 1263) do końca II wojny światowej procent mieszkających tu Polaków i innych narodowości, jeśli mieli oni nawet prawa miejskie, był tak nieznaczny, że nie mieli oni wiele do powiedzenia i obiektywnie powinno się mówić o byłych mieszkańcach Danziger lub spolszczając dancigerzy od oficjalnie używanej nazwy Danzig.
Za kilka dni przyjedzie więcej niż codziennie oficjalnych gości, będzie szereg imprez, będą podziwiać powojenną odbudowę miasta, ale nie wszystko pochwalą, a szkoda! Wielu z Polaków, a przede wszystkim gdańszczan chwali „ładnie odrestaurowaną Bramę Złotą”, autor tego artykułu jest innego zdania, ale z nim nie chcą się zgodzić szczególnie ci, którzy ją niewłaściwie odrestaurowali, odpowiadają za tę restaurację i ci którzy pisali i piszą niewłaściwe informacje o tej bramie.
W wyniku kompromitującej niewiedzy i kłamstwa przemianowano po II wojnie światowej nazwę Bramy Długoulicznej (zbudowanej w 1612 roku) na Złotą.
Ustawa o ochronie dóbr kultury określa, że
(art. 2) „Dobrem kultury w rozumieniu ustawy jest każdy przedmiot… … mający znaczenie dla dziedzictwa i rozwoju kulturalnego ze względu na jego wartość historyczną, naukową lub artystyczną”.
(art.3.2) Ochrona dóbr kultury polega na zabezpieczeniu ich przed zniszczeniem, uszkodzeniem, dewastacją… …na zapewnieniu im warunków trwałego zachowania na opracowaniu dokumentacji naukowej, ewidencji i rejestracji oraz na ich konserwacji, restauracji lub odbudowie, opartych na zasadach naukowych.
Ponieważ przygotowuję publikację na temat „Brama Długouliczna (Langgasser Tor) w Gdańsku. Studium faktów i błędów” i przestudiowałem już około 250 publikacji (głównie niemieckich) i 100 ikonografii, to ze smutkiem stwierdzam, że urząd konserwatora nie ma należytej dokumentacji naukowej tej bramy i nawet nie wymagano ani w przetargu, ani później od firmy wykonującej prace konserwatorskie przeprowadzenia badań historycznych. W związku z tym ostatnia restauracja nie została przeprowadzona na naukowych zasadach oraz dodam, że została ona przeprowadzona pod nową nazwę bramy. W dokumentacji dotyczącej ostatniej restauracji bramy, dokładniej w protokółach komisji konserwatorskiej są stwierdzenia, że konserwatorzy nie znaleźli dzienników, a już w ogóle, aby dokonali skutecznego poszukiwania archiwalnych dokumentów, opisów bramy, czy też rysunków, grafik, obrazów itp. Uważam, że nawet łatwo można zakwestionować rzekome badania warstwowe nakładanych kolorów, ponadto sami restauratorzy podali, że nawet według ich badań nie było poza błękitną bielą żadnych kolorów na górnym gzymsie i balustradzie, a dokonali np. złoceń przez co uważam, że dokonali niewłaściwej restauracji i zmarnowali nasze społecznie pieniądze! Chyba w tej sytuacji lepiej byłoby, aby rada miasta zamiast dofinansować restaurację tej bramy, przeznaczyła pieniądze na wyremontowanie paru zagrożonych balkonów, to może jeden człowiek mógłby jeszcze żyć…
Restauratorzy dali gwarancję na swoje pracę na trzy lata, czyli wg. protokołu z XII. 1998 do 2001 roku włącznie. O ich niewłaściwej pracy pisałem w prasie, mówiłem w gdańskim radiu i osobiście państwu Brzuskiewiczom – restauratorom bramy (tu dodam, że pan Brzuskiewicz po obejrzeniu jednej z moich rycin powiedział do żony: „słuchaj ta brama nie wyglądała przedtem tak, jak myśmy ją zrobili”), miałem wykład na posiedzeniu komisji historycznej Gdańskiego Towarzystwa Naukowego (na który nie przybył nikt z urzędu konserwatora mimo zaproszenia) oraz osobiście mówiłem o tym pomorskiemu konserwatorowi! Niestety konserwator nie tylko, że ignorował mnie w czasie całej rozmowy, ale zignorował półtora roku czasu w którym można byłoby żądać korekty niewłaściwej restauracji !!!
Przypomnę parę rażących błędów, które naprawdę wstyd, że tak wykonano, a jeszcze większy, że ich nie poprawiono (pkt. 1 – 3) oraz parę (a jest ich więcej) bardzo poważnych niedociągnięć, które powodują utratę indywidualności i autentyczności dzieła sztuki (pkt. 4, 5):
1. W języku niemieckim jeśli zrobiło się poziomą kreskę nad literą, to oznaczała ona zdublowanie tej litery. Proszę spojrzeć od strony ul. Długiej jest napis:
„ANO” i pozioma kreska jest nad „O” zamiast nad „N”, czyli czytamy ANOO zamiast ANNO (rok).
2. Od strony Wieży Więziennej w końcu napisu niemieckiego jest:
„PSA” i nad literami „SA” jest pozioma kreska, czyli należałoby przeczytać: „PSSAA”, a powinno być tylko „PSA” (skrót od PSALM).
3. W tekście łacińskim o oryginale był wyraz „discordia”, a zrobiono „disordiae”.
4. Figura alegoryczna Mądrość (1-a z lewej od strony ul. Długiej) powinna trzymać w lewej ręce duży okrągły zegar, niestety zamiast tego zegara jest jakiś nielogiczny wspornik.
5. Jeszcze gorzej, wprost skandalicznie jest ze Sławą (1-a z prawej od strony Wieży Więziennej). Na rysunku i miedziorycie depcze ona na bark Meduzy (jedna z trzech sióstr Gorgon) i trzyma w prawej ręce maskę. W mitologii greckiej przedstawiano ją jako kobietę z nagimi piersiami, mającą straszną twarz i węże wychodzące z głowy zamiast włosów. Tymczasem obecnie widzimy Sławę depczącą ramię mężczyzny o wojowniczej twarzy z pozłacanymi włosami i brodą.
6. Figura Sprawiedliwość (3-a od lewej od ul. Długiej) w lewej ręce oprócz wagi winna trzymać pręt mierniczy (mówiono wtedy, że aby człowieka ocenić, to trzeba go zmierzyć i zważyć) niestety tego pręta nie ma!
W decyzji, czyli tylko na papierze, (1967) w sprawie wpisania dobra kultury (bramy) do rejestru zabytków jest zdanie: „Rzeźby na attyce są kopiami pierwotnych posągów.”
Powyższe dobitnie potwierdza, że komisja konserwatorska nawet nie spojrzała na rysunki lub miedzioryty wykonane (1649) w rok po postawieniu figur na bramie, aby porównać z tym, co zrobiła firma konserwatorska. Jeżeli do powyższego dodać, że wykonawcy nic nie zrobili, aby zapobiec wodzie deszczowej, która spowodowała wewnątrz pomieszczenia na 1 piętrze zacieki schodzące do trzech metrów poniżej dachu, to należy stwierdzić, że pomorski konserwator i komisja konserwatorska nie kontrolowały przebiegu prac i dały zbyt dużą swobodę firmie wykonującą prace, dodam, że wynika to też z analizy protokołów. Zatem można się zgodzić z ostatnim słowem tytułu programu Janusza Trusa z 4.04.br. „Gdańskie zabytki czy podróba?”
W sierpniu 2001 wiatr przewrócił, wg. mnie, źle umocowany miecz Sprawiedliwości wraz z 2 gałązkami wawrzynu. Obowiązywała jeszcze gwarancja, ale ani właściciela obiektu, ani urząd konserwatora to nie interesowało.
Może nasza gdańska Temida zainteresuje się stanem tej figury alegorycznej i pracami restauracyjnymi tej bramy.
Franciszek Krzysiak – Członek Komisji Historycznej Gdańskiego Towarzystwa Naukowego

Zostałem wezwany na dzień 7.06.2002 do prokuratury okręgowej. Prokurator Gabriela Malinowska w pierwszym zdaniu zaczęła od straszenia mnie, że grozi mi dwa lata więzienia za podawanie fałszywych danych. Powiedziałem, że świadom jestem tego, co mówię, ponadto ukończyłem kiedyś 2-letnią szkołę Starszych Funkcjonariuszy SW (= kadry kierowniczej SW prosto mówiąc naczelników więzień) i kilka lat pracowałem w więziennictwie. Natomiast szkoda, że pani prokurator nie pouczyła mnie o moich uprawnieniach, a powinna!
W trakcie wstępnego przesłuchania podałem, że mam w domu 6 segregatorów dokumentacji oraz, że chętnie użyczę swojej wiedzy w czasie dochodzenia, ponieważ jestem (nie tylko w Polsce!) największym znawcą tego obiektu. Pani prokurator powiedziała, że będę wezwany do prokuratury Gdańsk-Południe i tam będę mógł wszystko pokazać i szczegółowo zeznać.
Niestety, nie zostałem wezwany na przesłuchanie do prokuratury rejonowej i dopiero po telefonicznych moich monitach otrzymałem „świstek papieru” z informacją, że odmówiono wszczęcia bez padania przyczyny…
Dopiero przypadkowo w 2008 roku zobaczyłem w Internecie odpowiedź prokuratora krajowego Karola Napierskiego z upoważnienia ministra sprawiedliwości na interpelację posłanki Gertrudy Szumskiej (LPR) w sprawie nie wyciągania konsekwencji za niedopełnienie obowiązków przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku, w której oparto się na (już opisywanych uprzednio) kłamstwach Delegatury NIK-u z Gdańska. Nic dziwnego, że nie wezwano mnie na właściwe przesłuchanie, tak jak obiecywała prokurator Malinowska.

Oto bezwstydne kłamliwe pismo prokuratora krajowego, którego wartość jest zerowa w zestawieniu z faktografią przedstawioną w mojej książce „Kompromitacja … Gdańska i … ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego!” i co gorsze, że ta książka znajduje się w Gabinecie ministra sprawiedliwości!!! :

„Odpowiedź prokuratora krajowego, zastępcy prokuratora generalnego – z upoważnienia ministra – na interpelację nr 10081 w sprawie nie wyciągania konsekwencji za niedopełnienie obowiązków przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku
Powyższe postępowanie wdrożone zostało z inicjatywy Franciszka Krzysiaka, który zarówno w piśmie skierowanym do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w dniu 17 maja 2002 r., jak i do protokółu – sporządzonego w tej prokuraturze w dniu 7 czerwca 2002 roku – podał, iż Wojewódzki Pomorski Konserwator Zabytków nie dopełnił obowiązków podczas restauracji Złotej Bramy w Gdańsku, bowiem przed przystąpieniem do prac konserwatorskich nie zgromadzono należytej dokumentacji historyczno-naukowej i nie przeprowadzono przetargu, a prace konserwatorskie wykonano niestarannie.

Na podstawie zgromadzonych w toku postępowania dokumentów, w tym pochodzących z Najwyższej Izby Kontroli Delegatura w Gdańsku, ustalono, iż prace konserwatorskie Złotej Bramy, rozpoczęte w 1995 r., poprzedziło opracowanie programu ich wykonania i uzyskanie dla tego programu pozytywnej oceny rzeczoznawców Ministerstwa Kultury i Sztuki. Ustalono również, że kolejne etapy renowacji Złotej Bramy podlegały ocenie komisji konserwatorskich z udziałem rzeczoznawców i ich prawidłowość nie została zakwestionowana. Odnośnie do sygnalizowanych błędów w zamieszczonych na zabytkowym obiekcie napisach ustalono, iż ich treść, istotnie błędna, została odtworzona zgodnie z jej pierwotnym brzmieniem, także błędnym, pochodzącym z czasu powstania Bramy, tj. z początku XVII wieku.
Natomiast w zakresie figur wieńczących Złotą Bramę ustalono, że oryginalne rzeźby nie zachowały się, zaś te, które są obecnie, zostały zamieszczone około 50 lat temu, podczas powojennej odbudowy obiektu.
Tak poczynione ustalenia skutkowały wydaniem w dniu 9 sierpnia 2002 roku postanowienia o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie zainicjowanej zawiadomieniem Franciszka Krzysiaka.
O podjętej w tej sprawie decyzji Franciszek Krzysiak został zawiadomiony zgodnie z wymogiem art. 305 § 4 Kodeksu postępowania karnego.

W związku ze zgłoszoną przez Panią Poseł interpelacją akta powyższej sprawy zostały zbadane (bzdura!!!) w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, w trybie nadzoru służbowego. W wyniku tej czynności stwierdzono, iż wydanie postanowienia o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie 3 Ds. 165/02 nastąpiło przedwcześnie, bowiem w ramach toczącego się w 2002 r. postępowania sprawdzającego nie wyjaśniono wszystkich okoliczności mogących mieć wpływ na treść decyzji merytorycznej, w tym zwłaszcza nie poczyniono ustaleń w zakresie dopuszczalności wykonania prac konserwatorskich Złotej Bramy bez należytego przeprowadzenia przetargu.
W tym stanie rzeczy Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pismem I Dsn 313/05/Gk-Pd z 3 czerwca 2005 r. zobowiązała Prokuratora Rejonowego Gdańsk Południe do wszczęcia w tej sprawie śledztwa i wykonania szeregu czynności procesowych, w tym zmierzających do ustalenia wartości inwestycji związanej z restauracją Złotej Bramy oraz pochodzenia środków pieniężnych wydatkowanych na ten cel, i w zależności od wyników tych czynności dokonania oceny zachowania Wojewódzkiego Pomorskiego Konserwatora Zabytków pod kątem naruszenia obowiązującej wówczas ustawy z dnia 4 lipca 1994 r. o zamówieniach publicznych, a w konsekwencji jego ewentualnej odpowiedzialności w zakresie przestępstwa przewidzianego w art. 231 § 1 Kodeksu karnego.
Oznacza to, że po przeprowadzeniu śledztwa w powyższej sprawie zostanie podjęta nowa decyzja merytoryczna, o której treści zostanie zawiadomiony Franciszek Krzysiak.
Z poważaniem
Prokurator krajowy Karol Napierski Warszawa, dnia 10 czerwca 2005 r. „

================================================================

A potem z prokuratury gdańskiej dostałem pismo, którego treść oddam w skrócie: Jeśli nie wniesie pan nic nowego, to następne pisma będą dołączone do akt bez nadania im dalszego biegu.

Wszystko, co pisałem jest w dalszym ciągu w 100% aktualne ! Dodam, że nie wezwano mnie, nie chciano zapoznać się z moją dokumentacją (6 segregatorów) – czyli jest to super szczyt bezczelnej arogancji prokuratury organu, który powinien czuwać nad praworządnością a popełnia przestępstwo poplecznictwa!

Zatem:
Delegatura NIK w Gdańsku, Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Południe w Gdańsku oraz zastępca prokuratora generalnego z upoważnienia ministra sprawiedliwości (czyli i minister) uciekają się do kłamstw, matactw, aby uskuteczniać poplecznictwo, zamiast dbać o dobro kultury narodowej, no i bali się i boją się jak przysłowiowy „diabeł święconej wody” zaprosić mnie do tego śledztwa, bo są świadomi, że udowodniłbym brak ich racji. Ich siła to arogancja władzy i legalne bezprawie !!! Zgodnie z powszechnym „prawem”: 1 pkt.: Władza zawsze ma rację! 2. pkt. Choćby władza nie miała racji postępuj zgodnie z 1. pkt. !!! Władzy papier wszystko przyjmie, a człowiek i jego argumenty są dla niej zerem !!!

Ja czekam cały czas! Proszę niech mnie przesłuchuje publicznie nawet 10 prokuratorów i ma do dyspozycji z 20 swoich fałszerzy sztuki (bo wątpię, aby prawdziwi i zaangażowani historycy sztuki i architektury ośmieliliby się zaprzeczyć moim racjom. Przypomnę też, że minęło 4 lata od wydania mojej książki Kompromitacja… Gdańska i … ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego! i nie ukazała się jeszcze żadna recenzja o niej. Nikt nie ośmielił się jej skrytykować, bo wie, że nie ma racji i nikt jej nie pochwalił, bo boi się partaczy, kłamców i ich obrońców.

Ciekaw jestem kto, kogo, do takiego postępowania zmuszał, lub kto, od kogo był uzależniony i czym, że aż do tego stopnia niepraworządnie postępowały osoby, które winny być wzorem praworządności w kraju ?!?!?!

SŁABE TO PAŃSTWO W KTÓRYM PANUJĄ KŁAMSTWA, REPRESJE I ZATAJA SIĘ AFERY!!!

Franciszek Krzysiak – dysydent, ale i najlepszy w Europie znawca tego zabytku