Piotr Krupa wreszcie zrealizował swoje marzenia. Z bezwzględnego, a w miarę upływu lat coraz bardziej śmieszącego coraz bardziej uświadomione społeczeństwo, windykatora, przedzierzgnął się w bankowca. No, może quasi bankowca…

Pisałem 3 lata temu:

Dla Piotra Krupy, szefa spółki, to jeden z wariantów mający zapewnić jej dalszy rozwój. Przychody firmy w ostatnich kilku latach wzrosły kilkakrotnie, a zysk z 9 mln zł w 2007 roku zwiększył do 66 mln zł w 2011 roku. Krupa stał się zakładnikiem własnego sukcesu i musi organizować Krukowi paliwo na dalszy rozwój. Jak twierdzi, stabilny strumień bankowych portfeli gwarantuje mu wzrost do połowy dekady. Po udanych podbojach w Europie Środkowej: w Czechach, na Słowacji i w Rumunii, Krupa rozważa ostrożne wejście do Rosji i Turcji.

Drugi kierunek to rozwój informacji gospodarczej wokół wiedzy, jaką windykator zdobywa o swoich klientach – w Polsce ma ich 2 miliony. – To biznes mało kapitałochłonny ze sporym potencjałem. Coś jak nowe technologie. Ma on więc sporą wartość, ale na razie trudno o spektakularną monetyzację. Stąd jeszcze przez parę lat nie będzie istotnie wpływał na wyniki firmy – mówi Krupa. (…)

W tej sytuacji zdecydowanie najbardziej obiecujący kierunek to rozwój drobnych pożyczek gotówkowych. Pod tym względem punktem wyjścia Kruka jest jego klientocentryczne myślenie o biznesie. Do 2006 r., podobnie jak większość windykatorów, Piotr Krupa był jeszcze przekonany, że większość windykowanych celowo unika spłacania rat kredytowych.

– Wówczas z przeprowadzonych badań rynkowych wynikło, że zaledwie co dziesiąty dłużnik ma nieuczciwe zamiary. W większości przypadków ludzie po prostu utracili płynność finansową i nie mają pieniędzy na spłatę długów – wspomina Krupa.

Kruk traktuje więc dłużników jako klientów. Do kolejnych kredytobiorców przejętych od banków windykatorzy dzwonią i proponują ugodowe rozwiązanie problemu. Zwykle jest to rozłożenie zadłużenia na raty oprocentowane na 10 proc. w skali rocznej, czyli mniej niż sam kredyt bankowy.

(…)

Jak ongiś mawiano w Polsce (tej pierwszej) Piotr Krupa to wyjątkowo łaskawy pan. Wpadła mi w ręce umowa, w której dłużnik dostał od Kruka szansę na kolejne lata spłacania kiedyś zaciągniętego zobowiązania.

Jeszcze z 2013 roku.

Jako kredytodawca występuje Prokura Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty. Również we Wrocławiu, podobnie jak KRUK, ale na innej ulicy. Jednak adres do korespondencji jest już ten sam.

Podstawowe założenia umowy, zwanej „kredytem konsumenckim”, są może i łaskawsze dla zadłużonego, niż te w banku. Bo to tylko 8%. Niepokoi, że stopa jest stała.

Jeśli faktycznie dorównamy wreszcie do zachodniej części Unii Europejskiej pod względem sektora bankowego może się okazać, że taka wysokość kredytu okaże się prawie dwukrotnie większa od najdroższych bankowych. Ba, kwota, od której naliczone są odsetki, stanowi kwotę faktycznie niespłaconego kredytu powiększoną… o odsetki, a także inne koszty.

W konkretnym przypadku jest to ciut więcej, niż 50% wskazanego na umowie zadłużenia. A to z kolei oznacza, że naprawdę stopa procentowa jest znacząco wyższa od deklarowanej i przekracza 16% w skali roku. To więcej, niż aktualne odsetki ustawowe.

Tymczasem ‘kredyt’ zaciągnięty będzie aż do 2026 roku – na całe 13 lat (od 2013 roku). Pomijam zupełnie, jak te odsetki mają się do faktycznie zapłaconej kwoty przez windykatora, za którą wszedł w posiadanie długu.

Dotychczasowe doświadczenie uczy, że nierzadko jest to kilka procent kwoty głównego zadłużenia, a czasem nawet ułamek procentu.

Złota żyła” Piotra Krupy?

Nic dziwnego, że Kruk zachwala swój produkt nadal:

Plan wyjścia z długów – w czterech krokach

KROK PIERWSZY – dokładnie przeczytaj otrzymane pismo
Znajdą w nim Państwo najważniejsze informacje o zadłużeniu: jego podstawę, czyli skąd się wziął dług i jaka jest jego wysokość, termin spłaty, a także numer konta, na który należy wpłacić pieniądze. Pismo informujące o zaległościach zawiera także numer Państwa sprawy, który będzie bardzo przydatny w rozmowie z doradcą z KRUKa.
KROK DRUGI – skontaktuj się jak najszybciej
Najlepiej zadzwonić jak najszybciej i szczerze porozmawiać o Państwa sytuacji finansowej. Doradca pomoże znaleźć najlepsze rozwiązanie. Warto pamiętać, że im szybciej zareagują Państwo i skontaktują się w sprawie zadłużenia, tym lepiej. Dług każdego dnia jest powiększany o odsetki.

 

KROK TRZECI – zawrzyj porozumienie ratalne
Podczas rozmowy będą mogli Państwo porozmawiać o rozłożeniu zadłużenia na raty. Warto zastanowić się nad kwotą, którą co miesiąc będą Państwo w stanie przeznaczać na spłatę. Pamiętajmy jednak, by była to suma, którą naprawdę udźwignie domowy budżet. Kiedy uzgodnimy już wysokość raty, wtedy możliwe będzie podpisanie porozumienia ratalnego. Dzięki niemu unikną Państwo sądu i komornika. Nie zostaną też Państwo wpisani jako osoby niesolidne do Rejestru Dłużników ERIF, czyli biura informacji gospodarczej, z którego korzystają liczne banki i firmy sprawdzające rzetelność płatniczą swoich przyszłych klientów.
KROK CZWARTY – regularnie spłacaj raty
Pilnujmy, by regularnie spłacać raty. Dlatego tak ważne jest, aby ich wysokość nie przekroczyła Państwa możliwości i aby nie zaprzestali Państwo systematycznej spłaty. Pozwoli to stopniowo, krok po kroku wyjść z zadłużenia. Dzięki temu będą Państwo mogli odzyskać spokój ducha i cieszyć się życiem bez długów.

Oczywiście można w ten sposób spłacać zobowiązania i cieszyć się, że na nowo jest się porządnym człowiekiem. Jednak ostatnie 25 lat tu i teraz spowodowały pewne przewartościowanie naszych postaw.

Bombardowani informacjami o kolejnych aferach, obserwujący bogacących się nie wiedzieć czemu ludzi, i to najczęściej silnie związanych z minionym systemem coraz bardziej zauważamy, że tylko nas mają obowiązywać pewne zasady. Nie brak głosów, że takie zachowania, jakie reprezentowały do niedawna jeszcze firmy windykacyjne, powinny spotkać się z oporem społecznym, i to takim, przy którym metody ś. p. Leppera wydawały by się dziecinnymi igraszkami.

Na szczęście Sejm uchwalił, Senat nie wniósł poprawek, a Pan Prezydent podpisał nowelizację prawa upadłościowego. W tej chwili już nie trzeba wyjeżdżać do Anglii, aby na nowo zacząć żyć w miarę normalnie.

Czy to oznacza, że „złota żyła” Kruka po prostu się kończy?

To zależy tylko od stopnia świadomości społeczeństwa. I, niemniej, od determinacji pojedynczego człowieka.

Humpty Dumpty

PS.: Wszechobecne wróble ćwierkają, że kolejny deal windykacyjny szykuje się w 2016 roku. 1 maja tego roku obcokrajowcy nie będą musieli uzyskiwać zgody MSW na zakup polskich gruntów rolnych i lasów.