W jednym ze swoich opowiadań Stanisław Broszkiewicz nakreślił taką oto scenę. Hiszpania, czas wojen napoleońskich. Na pobojowisku jakimś cudem ostała się resztka szkockiego pułku. Wokół na koniach polscy ułani. Jedni i drudzy mają już dość rozlewu krwi. W końcu któryś Polak krzyczy: – Waleczni Szkoci, poddajcie się! Po krótkiej chwili jakiś Szkot odpowiada: – Waleczni Polacy, pocałujcie nas w dupę!*

Do masakry nie doszło… za sprawą koguta. Skupmy się jednak na wypowiedziach obu stron. Szkoci nawet w obliczu śmierci uważali ideę pokoju za wszelką cenę za odrażającą. Nawet życia. Podobnie zresztą mówił nasz minister SZ Józef Beck. Tymczasem w Tel Avivie najwyraźniej uważają, że Polska wystarczająco długo klęczy, by można było po niej nadal skakać. Tradycyjnie już lewacki matoł (określenie izraelskiego dziennikarza Eli Barbura) Ja’ir Lapid kolejny raz błysnął erudycją.

Jak informuje nas kryjący się za inicjałami BW (jak Bartosz Węglarczyk):

— Nie ustąpimy ani o jotę w sprawie pamięci ofiar Holocaustu — powiedział szef izraelskiego MSZ-u Yair Lapid, komentując przyjęcie przez polski Sejm ustawy reprywatyzacyjnej.

(…)

Lapid zapowiedział, że „izraelski rząd przyjrzy się ponownie wspólnej deklaracji Polski i Izraela z 2018 r.” W języku dyplomacji oznacza to, że Jerozolima zastanawia się nad wycofaniem się z tej deklaracji.

Przewodniczący izraelskiego parlamentu Mickey Levy poinformował dziś, że nie powoła do życia polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej. „Ustawa reprywatyzacyjna uwłacza pamięci ofiar Holocaustu i szkodzi relacji Izraela z Polską” — napisał Levy na Twitterze i wezwał prezydenta Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy.

tu:

Konia z rzędem, czy też wielbłąda nawet temu, kto pokaże tę mityczną „ustawę reprywatyzacyjną”. Tak naprawdę gównoburza spowodowana jest nowelizacją kodeksu postępowania administracyjnego ograniczająca czas wzruszenia decyzji administracyjnej do lat trzydziestu. Co więcej, nowelizacja taka w żaden sposób nie ogranicza roszczeń odszkodowawczych; ba, w wielu przypadkach może nawet przyspieszyć ich dochodzenie.

BW prawnikiem nie jest, ale nawet politolog powinien odróżnić ustawę reprywatyzacyjną od KPA. Tym bardziej zaś Lapid, który przecież do dyspozycji ma sztab prawników.

O co zatem chodzi?

Odpowiedź jest prosta do bólu. Otóż Izrael od lat stawia na Rosję. Powodem jest jego konflikt z Iranem i walki toczone w najbliższym sąsiedztwie, tj. w Syrii. 10 sierpnia o zawiązywaniu się tego nowego przymierza informowała Moskwa ogłaszając, że dobre kontakty z Izraelem w dziedzinie bezpieczeństwa będą kontynuowane.

Zdaniem niezależnych izraelskich dziennikarzy ma to oznaczać finał uzgodnień dotyczących izraelskich ataków na tzw. oś irańską w Syrii.

Komunikat został wydany po wizycie dr. Eyala Hulty, izraelskiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego i szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego u generała Nikołaja Patruszewa, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Tego samego dnia rosyjski ambasador w Izraelu Anatolij Wiktorow złożył wizytę u prezydenta Icchaka Hercoga. Wydano nawet oficjalny komunikat. Czytamy w nim, że wymiana poglądów dotyczyła szerokiego zakresu tematów agendy dwustronnej, regionalnej i międzynarodowej.

Dlatego trudno mówić o przypadku; twitt Levy’ego ukazał się następnego dnia.

Jeśli zatem faktycznie zależy nam na dobrych układach z Izraelem powinniśmy ocieplić stosunki z Rosją.

Lapid i jego kamanda wierzą bowiem, że nie mają innej alternatywy, niż flirt z Putinem. To zupełnie tak, jakbyśmy chcieli wciągnąć Łukaszenkę do sojuszu obronnego przed Rosją.

Czasem nie ma innego wyjścia, niż tylko wyczekiwanie. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi świadczą, że nie będzie ono trwało długo.

12.08 2021

fot. pixabay

___________________________________

* „Taniec kogutów”