Maestro, MISTRZU, PANIE TOMASZU. Bywają w życiu chwile, kiedy serce łomocze jak szalone. Wiele jest przyczyn, żeby taki stan nastał. Jedną z nich jest wzruszenie tak potężne, że gardło ściska dziwna siła, łzy płyną po policzkach. Zarówno ja, jak i moja Rodzina te emocje przeżywała dzięki PANU dzisiaj, w sobotni wieczór 2016 roku. Przecież się nie znamy…, a Pan zagrał dla mnie Koncert, który w dodatku na żywo mogli oglądać ludzie na całym świecie.

W życiu nie śniłam w najpiękniejszych snach, że taki zaszczyt mnie spotka. Słowa wsparcia, gesty dobra w tych dniach tak trudnych płyną do mnie lawiną. Pan pozwolił mi przywołać ten piękny, cudowny zapach życia. Chwile, które stawały się wręcz dramatyczne stają się czasem przeszłym. Los ….ktoś nam ten scenariusz pisze. Mamy swoje ścieżki, którymi pójść musimy.

Nie marzyłam nigdy o drodze bez drogowskazu, o rozdrożu ze znakiem zapytania – którędy pójść. Od trzech dni widzę światło w ciemnym tunelu, który robił się coraz bardziej ponury, przerażający. Umysł szalał w niemocy, z pytaniami bez odpowiedzi.

Nigdy nie czułam się tak bardzo bezradną, choć kłody na moim szlaku pojawiają się często. Może dlatego, że mam uraz nogi nie potrafiłam tych przeszkód „ kopnąć”…

Wiele razy słyszałam, że mam geny wojownika. Gram prawdy zapewne w tym jest. Mój Śp. Tato w latach wojny, okresie powojennym trenował boks. Nie były to walki zbliżone do dzisiejszej doby. Walki o honor, bez gaży, ot tak.

Wielką Miłość do ludzi słabszych zaszczepiła mi bez wątpienia Śp. Mama.

Mam sporo lat… Nigdy nie upadłam tak poważnie – wprost i w przenośni. Dzisiaj wiem, że dzięki CUDOWNYM LUDZIOM odrodzę się i pójdę dalej. Wierzę, że podejmę rehabilitację dzięki wrażliwości ludzkich serc. Zabiegi pozwolą mi stanąć o własnych siłach. Dam z siebie wszystko, wraz z bólem, który jest moim towarzyszem od 9 miesięcy. Poddam się bolesnym zabiegom rozpracowującym zanikłe mięśnie, ścięgna nogi. Czas był moim największym wrogiem. Każdy dzień bez rehabilitacji rodził widmo niepełnosprawności już do końca moich dni.

MAESTRO – DZIĘKUJĘ całym sercem za ten spontaniczny, cudowny gest dobra. Wierzę, że nadejdzie dzień, w którym stojąc podziękuję Panu osobiście. Pojęłam dzięki CUDOWNYM ludziom, że marzenia się spełniają. WYGRAM …nie koniecznie dla siebie. Wygram, żeby oddać dług dobra, którego dzisiaj jestem biorcą. DZIĘKUJĘ. Babcia Gosia.

Panie, czy chcesz moich rąk,
by spędzić ten dzień
pomagając biednym i chorym,
którzy ich potrzebują?
Panie, daję Ci dzisiaj moje ręce.
Panie, czy potrzebujesz moich nóg,
aby spędzić ten dzień
odwiedzając tych,
którzy potrzebują przyjaciela?
Panie, dzisiaj oddaję Ci moje nogi.
Panie, czy chcesz mego głosu,
aby spędzić ten dzień
na rozmowie z tymi,
którzy potrzebują słów miłości?
Panie, dzisiaj daję Ci mój głos.
Panie, czy potrzebujesz mojego serca,
aby spędzić ten dzień
kochając każdego człowieka tylko dlatego,
że jest człowiekiem?
Panie, dzisiaj daję Ci moje serce.
Matka Teresa z Kalkuty