Przeróbcie sobie zdjęcia na nasze barwy. Nie ma żadnego święta, ale niech to będzie nasz protest przeciwko krótkowzrocznej polityce multikulti. Nie wstydźcie się. To nie o to chodzi, ale o kanalizowanie emocji poprzez gesty bez żadnego znaczenia. dziś w trelewizji tez pojawiali się plujący nienawiścią do przeciwników multikulti panowie i panie ozdobieni kokardami z kirem. walczmy w końcu o NASZĄ wolność najpierw, a potem o „waszą”. U nas zawsze odwrotnie.

Dajcie spokój z tymi trójkolorowymi barwami z kirem w środku. Możecie nazwać mnie bez serca, ale to dobre dla egzaltowanych panienek i przypomina mi słynne „marsze przeciw przemocy”. Kogoś zamordują, wychodzimy oburzeni na ulicę po czym wracamy do domu i nie reagujemy, gdy sąsiad znęca się na dzieckiem. Te trójkolorowe kokardy, moim zdaniem, obrażają poległych, którzy sa ofiarami nie tylko islamskich bandytów, ale przede wszystkim polityki, która ta kokarda symbolizuje. Nie ma nic gorszego w tej historii niż zbiorowa histeria i załamywanie rąk.

Ludzie zginęli, a cyniczni gracze wykorzystują to bez wahania i zmrużenia okiem. To nie żaden gest solidarności. To wielki zbiorowy teatr, wykorzystujący ludzkie emocje. Proponuję też, by „okokardowani” zajrzeli do książek historycznych i poczytali co ta kokarda symbolizuje. Ile ofiar za tymi barwami ukrywa się, przysłonięte „liberté, égalité, fraternité”. Nie tylko w wieku XVIII, lecz i później. Gesty są zbędne i stanowią jedynie kanalizację dla ludzkich emocji. Bądźcie tak samo zdecydowani w doprowadzeniu rządów w Europie do konkretnych decyzji.

Narodowa histeria trwa w poprawnie politycznych ramach. Na Pięknej 1, pod ambasadą Francji morze świateł i kwiatów, a wśród nich i te, złożone przez Ligę Muzułmańską oraz od przedstawicieli organizacji Jedności Trzech Religii, co kilkakrotnie podkreślił TVN. Ciekaw jestem czy w przypadku takiej tragedii w Warszawie mieszkańcy Paryża zachowają się w ten sam sposób? Pomijam Polaków tam mieszkających, ale chodzi o rdzennych Francuzów. Śmiem wątpić. Wybaczcie. Śmiem wątpić.

Posłuchałem dziś wypowiedzi młodych ludzi z Francji i jestem przerażony. Przede wszystkim nawoływania do zdecydowanej rozprawy z terroryzmem, co jest zrozumiałe. Mówią to jednym tchem niczym wyuczoną lekcję, a zaraz potem rozpoczynają się nawoływania do tolerancji, zapewnienia, że to nie uchodźcy są winni, że Islam nie jest religią nienawiści, że Francja z dumą będzie nadal wielokulturowa oraz otwarta.

Przypomniał mi się Londyn w roku 2001 i 2005. Media przybrały podobny ton. Wiem, że to sterowane, lecz zastanówcie się jak łatwo znaleźć ludzi mówiących takie rzeczy wbrew faktom i logice. Czy wszystkim wyprano mózgi?

My, tu w Polsce, bardziej troszczymy się o ich bezpieczeństwo niż oni sami. I znów narzucane pojęcie bez treści: radykalny Islam. Przeczytajcie Koran, to może będziecie potrafili zdefiniować to pojęcie. Co za bzdura! Nie stosujcie go w życiu, a nie będziecie radykalni. Histeria trwa podlewana histerycznym, łamiącym się głosem dziennikarzy recytujących banały, slogany i łzawe oświadczenia różnych wyznawców Mahometa, którym serdecznie wisi los niewiernych, a tylko boją się o siebie.

Raz jeszcze wspomniałem Londyn. Po 11 Września poszedłem do Ambasady Amerykańskiej. Na placu koło niej zorganizowano miejsce, gdzie ludzie mogli położyć kwiaty. Kolejka była ogromna. Zakręcała, aż w Oxford Street. Mój znajomy Amerykanin pokazał mi tłum i powiedział: „Patrz! Cały biały Londyn w jednym miejscu”. Spojrzałem na niego zdziwiony i zaskoczony tą rasistowską uwagą w ustach Amerykanina, który w dodatku był… czarny. Wtedy zrozumiałem, jak zmieniło się pojęcie rasizmu. Rzeczywiście, w tłumie byli tylko biali. Nieliczni Murzyni okazali się być obywatelami USA.

Teraz, obejrzałem w różnych stacjach telewizyjnych migawki z Paryża. Wśród nich „setki” z kolejek do punktów krwiodawstwa. Podobny tłum ludzi, złożony jedynie z białych Francuzów. Czy pisanie tego to rasizm, czy, po prostu, żal nad brakiem tolerancji wobec nas, Europejczyków? Rozsądźcie sami.

I jeszcze jedno: od trzech kolorów bardzo blisko do tęczy i mam wrażenie, że barwy Francji coraz szybciej stają się tęczowe. Myślmy więc, o sobie przede wszystkim, by nam nikt nie musiał zapalać zniczy.

W niedzielny poranek (15.11.205r.) wysłuchałem w trelewizji wypowiedzi jednego „fachowca” ze stopniem (naukowym na szczęście) z jednej ze znanych warszawskich wyższych uczelni (nie był to mój znajomy na szczęście, a uczelnia to nie UW, też na szczęście). Tragedia tragedią, ale uśmiałem się zdrowo, bo jak tu zachować powagę, gdy ów „specjalista” opowiada pierdoły na temat inwigilacji i obserwacji. O technice tych działań! Widać wyraźnie, że został dobrze wyszkolony na materiałach „07 zgłoś się”, „Stawki większej niż życie” oraz „Psów” (wszystkie części). Poleciłbym mu jeszcze „Pogranicze w ogniu” i film z lat sześćdziesiątych „Spotkanie ze szpiegiem”, ale to chyba za trudne dla niego, tym bardziej, że akurat w nich niektóre działania operacyjne były pokazane świetnie. szczególnie obserwacja w warszawskich Łazienkach.

W trosce o dobre imię „fachowców z doktoratami”, ja, pułkownik magister, opublikuje krótki kurs chodzenia po trasach oraz wykorzystania w 21 wieku środków techniki operacyjnej, by nie rozśmieszali więcej widzów. Poza tym, lepiej jest czasem powiedzieć „Nie wiem”, niż gadać głupoty o rzeczach, których nie widziało się nigdy.