Starsza/umarła klasa w państwowej podstawówce. Spróbujmy z tłumu wyłowić jednostkę, z kosmosu makrokosmos. Czyli nie matematyczny zbiór 28 uczniów siedzących w ławkach, wyłuskajmy poszczególną osobę w niezwykle trudnym dla niej, nastoletnim, często bagatelizowanym czasie. Może nam się uda dostrzec zamęt myśli, tornado niezrozumiałych, przekształcających się emocji, wątpliwości, poszukiwań własnego ja.

Zobaczmy młodego człowieka, któremu zwyczajnie jest ciężko. W okresie określania siebie, nagminnie pozbawianego poczucia własnej wartości, zaniedbanego przez zabieganych dorosłych. Przeobrażającego się z nieokreślonej poczwarki w coś i uważne przyglądającemu się zmieniającemu się ciału, rzecz jasna z absolutnym przewrażliwieniem na niekorzyść wszelkich możliwych elementów. Które albo za wystające, albo za płaskie, albo za małe albo za duże. W skondensowanej mieszaninie problemów domowych, rozwodów rodziców (na szczęście nie piętnowanych, tak jak dawniej) kłopotów finansowych rodziny, w skrajnych przypadkach, ale wcale nierzadko głodnego. Zdarzają się też makabryczne dramaty, takie jak przymus mieszkania w pokoju, w którym wcześniej powiesił się brat.

Do tego dochodzi silna potrzeba odnalezienia się w grupie, a lekko nie jest. Jeżeli szczęśliwie jesteś w posiadaniu biletu do akceptacji, czyli nowych New Balance i iPhona to jesteś Ktoś, bez tego cienko. Wówczas tworzysz raczej gatunek mocno podrzędny, podgatunek, pana/pannę Nikt. Zostajesz wyeliminowany, strącony w niebyt. Wykluczenie i obciach nieposiadania skutkują zmianą kierunku drogi, zamiast do szkoły skręcamy w ciemną stronę kolegów, którzy dzięki fajkom i Tyskiemu uprzejmie przeprowadzą lekcję innego typu.

Facebook ze swoimi lajkami i hejtami to następna poprzeczka, o którą się można łatwo przewrócić i połamać dojrzewającą psychikę. A leczenie jest niejednokrotnie przewlekłe i bolesne. Dla nastoletniej dziewczyny zwięzły komentarz pod zdjęciem o treści „gruba” to w najlepszym przypadku seria nieprzespanych nocy. Tym bardziej, że ów komentarz przeczyta spore grono znajomych osób i do cna obgada na każdej przerwie, gorliwie robiąc z tego temat dnia. Pozbawiony wyczucia kolega napisze zgubny tekst w ciągu dwóch sekund, a efekty mogą się ciągnąć latami długimi jak korytarz szkolny.

Na nauczycielu spoczywa ogromna odpowiedzialność, w tym odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo, za własne zachowanie zarówno w szkole jak i poza nią. Zagubiony uczeń, przyzwyczajony do krytyki, czasem nawet jadowitej złośliwości dorosłych, widząc wsparcie, życzliwość i docenienie najmniejszego wysiłku zaczyna inaczej pracować na lekcji, otwiera się po swojemu, uczy się patrzeć w oczy, wyczuwając szacunek i chęć zrozumienia. Obronna postawa wypełniona agresją przestaje mieć sens.
– Nieprawda!
– Prawda na sto procent!
– A skąd wiesz?
– Bo pani tak powiedziała!
Kończy zażarty spór tubalnym głosem wyższe o głowę chłopisko z ostatniej ławki. Któremu okazanie w trudnej sytuacji odrobiny serca, deficytowego zainteresowania, dotrzymywanie danego słowa i pokazanie, że się jest po jego stronie czynią cuda.