Wszystko jest po coś… Czy spodziewałam się takiego wyroku, jaki dziś wydał sąd na Mariusza Kamińskiego i Jego współpracowników? Nie, nie spodziewałam się. W swojej niepoprawnej naiwności oczekiwałam uniewinnienia, zważywszy na wcześniejsze orzeczenia sądów w tej sprawie, które przecież uznały, że prawo nie zostało naruszone.

Trzeba było ingerencji jedynego sprawiedliwego, sędziego Wojciecha Łączkowskiego, aby w przykładny sposób ukarać tych, którzy ścigali przestępców i aferzystów, ale nie wzięli pod uwagę tego, że nie wszystkich należy ścigać… Ręka podniesiona na władzę – etc, etc…

Sprawa jest na tyle kuriozalna, że nie da się jej ot tak, po prostu, przyjąć do wiadomości, nie daje spokoju, nawet po zapewnieniu skazanego Mariusza Kamińskiego, że od wyroku się odwoła. Na tyle niezwykła, że każe szukać w tym całym zdarzeniu, może gdzieś daleko, w tle, niczym w tunelu – światełka i jakiegoś sensu, jakiejś zapowiedzi… dobra.

Bo to przecież tak jest, tak się wielokrotnie w historii świata zdarzało, że ze zła wyrasta dobro. Wierzę, że i w tym przypadku tak się dzieje. Nawet Janusz Kaczmarek, który nie jest przyjacielem Mariusza Kamińskiego, a nawet jest z nim w sporze sądowym uważa, że wyrok jest zbyt wysoki.

Czyli grubymi nićmi wszystko szyte. Czyli sędzia poszedł tak daleko, że aż zadziwił „poszkodowanego” Kaczmarka i kazał mu stanąć w obronie swego prześladowcy… Kaczmarek przy okazji swego dnia dobroci dla Mariusza Kamińskiego oczywiście chce upiec inną pieczeń, czyli posadzić na ławie oskarżonych ówczesnego prokuratora generalnego – Zbigniewa Ziobrę i jego zastępcę, ale to historia na później…

Tymczasem myślę, że sprawa Mariusza Kamińskiego i ten kuriozalny wyrok otworzą oczy wielu ludziom. Na 40 dni przed wyborami prezydenckimi wiceprezes partii, której kandydat na najwyższy urząd w państwie zagraża obecnemu w zdobyciu reelekcji – skazany na 3 lata więzienia! On i jego dwaj współpracownicy! I to jest niezwisły sąd? Tu nie ma polityki w tle? I z wyrokami sądu się nie dyskutuje?

Wiceprezes partii, która idzie po zwycięstwo – do więzienia – i po sprawie!? „Niezawisły”sędzia Milewski – pamiętamy jego usłużność „na telefon”? Myślę więc, że sprawa Mariusza Kamińskiego, skazujący wyrok, to – wbrew intencjom ferujących go, jednoznaczny przekaz dla społeczeństwa: nie pchaj palca między drzwi, nie tykaj rządzących i ich popleczników, milcz, gdy widzisz korupcję, bo skończysz marnie – niczym Mariusz Kamiński. Czy tym przekazem rządzący kupili sobie jeszcze trochę władzy, to nic, że pod groźbą sankcji i szykan w razie sprzeciwu, czy obnażyli już całkowicie swą słabość, bo pokazali wyłącznie argument siły, bo innych brak?

W III RP wróciły procesy kiblowe? Wyrok na Mariusza Kamińskiego wydano jak za dobrych stalinowskich czasów… Były szef CBA za walkę z aferzystami na szczytach władzy pójdzie do więzienia? Czas na przebudzenie. Polacy.