Nasza przygoda z Ameryką Południową cz. 4

Nasza droga z Nasca do Arequipy trwała najdłużej ,bo aż prawie 11 godzin ,przybyliśmy do tego pięknego miasta około godz 23. Arequipa leży na wysokości ponad 2300 m.n.p.m. podczas gdy Nasca 588 m. n.p.m.
Kręta droga którą jechaliśmy wzdłuż linii brzegowej Pacyfiku urozmaicona była wieloma przepięknymi klifami i zatokami. Po drodze zatrzymywaliśmy się w pięknych punktach widokowych, ale największe wrażenie zrobiła na nas stojąca samotnie przy drodze kapliczka kierowców- Calaveritas . Kierowcy podróżujący tą drogą zatrzymują się przy niej i wstępując do niej zapalając świeczki w rożnych intencjach. Najczęściej proszą Boga o szczęśliwe dotarcie do celu podróży, lub dziękują za niego. Gdy do niej dotarliśmy wokół panowała ciemność, którą rozjaśniała łuna światła wydostająca się przez okna i drzwi z setek palących się świec umieszczonych między figurkami świętych. Było tam również miejsce z obrazem Świętego Jana Pawła II. My również zapaliliśmy świeczki przy obrazie Świętego i odmówiliśmy modlitwę.22
Krajobraz zmieniał się w miarę jak wjeżdżaliśmy coraz wyżej i wyżej pojawia się coraz więcej kaktusów. Późnym wieczorem dotarliśmy do 800 tysięcznej Arequipy, która jest drugim co do wielkości miastem w Peru. Położona jest w miejscu gdzie przez 360 dni w roku występuje największe nasłonecznienie, z tego powodu ludzie cierpią na schorzenia wzroku. Pustynne położenie Arequipy charakteryzuje 36% wilgotność powietrza i problemy z wodą.
Bezmyślne wycięcie jadłoszynu, drzewa mającego długie korzenie, którymi pobierał wilgoć oraz wiązał azot użyźniając w ten sposób glebę spowodowało katastrofę ekologiczną.
Na wysokości 1500-2000 m. n. p. m. rośnie roślina zwana coca. Osiąga ona wysokość 1 m, żyje ok 40 lat, zbiory występują 3-4 razy w ciągu roku. Liście coci znajdowano w grobach sprzed 5 tys. lat, używała jej elita. Składało się ją w ofierze matce ziemi, co zresztą jest praktykowane to do tej pory. Posiada wiele substancji odżywczych, witamin i minerałów. Sam liść nie jest narkotykiem. Wielkością i kształtem podobny jest do liścia laurowego. By odczuć jego działanie jako narkotyku, trzeba byłby w ciągu dnia przeżuć 11 kilo liści. W Peru i Boliwii stosuje się je jako lekarstwo, które daje się starcom i dzieciom. Żując je nie odczuwa się głodu ani zmęczenia, czego doświadczyłam podczas naszej wędrówki. W smaku nie jest rewelacją, ale w połączeniu z minerałem dodawanym do torebki świeżych liści coci można się przyzwyczaić do tego smaku. Mojemu mężowi w przeciwieństwie do mnie zioła te nie tylko nie smakowały, ale twierdził, że nie widzi żadnych skutków ich pozytywnego działania .Ja natomiast bardzo żałowałam, że nie można ich przywieźć do Polski, ponieważ grożą za to wielkie kary, łącznie z więzieniem. Mogłam tylko zabrać ze sobą herbatkę z coci w torebkach co też zrobiłam.
W okresie kolonialnym księża i kolonizatorzy zakazywali żucia coci, obecnie zaś wielkie korporacje farmaceutyczne i ich lobby uniemożliwiają rozpowszechnianiu coci w Europie ponieważ zmniejszyłoby to ich zyski finansowe.
` Arequipa jest cudownym miastem które urzekło mnie, nie tylko wspaniałymi zabytkami ale również wspaniałą atmosferą, zwłaszcza wieczorem, gdy w restauracji na dachu oglądaliśmy nocną panoramę miasta. Nigdy nie zapomnę centralnego placu-Plaza de Armas, zwłaszcza, gdy wieczorem tętni życiem, na placu przewija się nieprzebrany tłum mieszkańców i turystów których bez przerwy zaczepiają handlujący pamiątkami, biżuterią i obrazkami.. Ciągle przed oczami mam wspaniałą katedrę, klasztor św. Katarzyny i zbudowany w stylu kolonialnym kościół La Compania.10
Konkwistadorzy hiszpańscy zaczęli budować swoje świątynie w takim stylu i z takich materiałów jak w Europie, skutek był taki, że przy pierwszym trzęsieniu ziemi wszystko im się zawaliło. Inkowie wykonywali swoje budowle z tufu wulkanicznego, lekkiej, porowatej skały powstałej z pyłu wulkanicznego, które były obrabiane w ten sposób, by bez zaprawy stykały się wieloma różnej wielkości bokami kolejnych elementów muru. Ponadto były tak dopasowane, że między nie, nie można włożyć nawet żyletki. Taka technologia budowy zapewniała podczas trzęsienia ziemi różny rozkład sił zapobiegając w ten sposób zawaleniu się budowli. Oprócz tego ich budynki posiadały sklepienia beczkowate odporniejsze na trzęsienia ziemi. Tak teraz jest zbudowany zarówno klasztor św. Katarzyny jak i kościół La Compania. Upłynęło trochę czasu zanim Hiszpanie to zrozumieli.
To samo jeśli chodzi u uprawę ziemi i hodowlę zwierząt. Zboża przywiezione z Europy nie umywały się do inkaskiej quinui, ale o tym w następnych odcinkach.
Klasztor św Katarzyny był przeznaczony dla dziewcząt z dobrych i zamożnych domów, ponieważ, żeby się tam dostać trzeba było wnieść dość pokaźny posag. Oglądając pomieszczenia klasztoru widać było, że dziewczyny te żyły w luksusie Zajmowały się poezją, muzyką, robiły koronki. Ubrane w luksusowe stroje, jadały na pięknych zastawach stołowych. Miały też służbę, przechadzały się po pięknych alejkach ogrodu, gdzie rosły egzotyczne kwiaty. Do szczęścia brakowało im jedynie……. mężczyzny, ale czy to takie szczęście?2606
Wjeżdżając na punkty widokowe Carmen Alto i Yanahuara podziwialiśmy miasto z góry i wulkany Misti, Chachani oraz Pichu Pichu. Jeden wulkanów wciąż dymił.
Potem były zakupy a wybór był duży. Wyroby z wełny alpaki i lamy np. kolorowe koce, chusty, poncho, ubrania przyprawiały o zawrót głowy. Wpadło mi w oko wspaniałe poncho ze100% baby alpaca.
Po zakupach był czas na muzeum Casa de la Cultura Universidad Catolica de Santa Maria. Znajduje się tam w szklanym podwójnym sarkofagu ciało młodej dziewczyn zwanej „księżniczką Juanitą”, złożonej 550 lat temu w ofierze. Składanie ofiar z ludzi były to sprawy wyjątkowe u Inków w porównaniu z Aztekami, gdzie takie ofiary były częste.
U Inków było to związane z jakimiś kataklizmami, gdy trzeba było oddać matce ziemi to co od niej wzięliśmy, oddać życie, ale stosunkowo niewiele było tych przypadków. Są trzy najbardziej znane mumie, a Juanita jest jedną z nich. Na ofiarę wybierano dzieci wyjątkowo piękne, inteligentne i zdrowe. Miały one świadomość tego co się stanie. Chowane były w pozycji embrionalnej, wierzono bowiem w życie po śmierci.
Wybuch wulkanu sprawił, że Juanita została wyrzucona 60 m poniżej swego grobu. Mimo ,że leżała w grobowców 550 lat jej zmumifikowane ciało było bardzo dobrze zachowane. Ponieważ po wyrzuceniu z grobowca znaleziono ją dosyć szybko, operujące słońce tylko lekko przypaliło jej policzek. Ubrania i tkaniny którymi była okryta zaskakująco bardzo dobrze się zachowały. Gdy oglądaliśmy je w gablotach wyglądały jak świeżo utkane. Podobno miała i pióropusz, ale go nie znaleziono.
Wieczorem wybraliśmy się do restauracji na dachu na zachwalaną potrawę z raków. Niestety w tym dniu restauracja nie przygotowała tego dania. Zadowoliliśmy się więc rozmową przy herbatce z liści coci, obejrzeliśmy wieczorną panoramę miasta i po zrobieniu paru zdjęć udaliśmy się na wypoczynek do hotelu, aby następnego dnia wyruszyć w dalszą drogę. 63
Czekał nas przejazd doliną rzeki Colca