Nasza kultura chrześcijańska przeszła reformację i oświecenie, więc nie jest już zagrożeniem dla nikogo.

Od ponad 300 lat większość wojen prowadzonych przez państwa kultury chrześcijańskiej nie maja wątku religijnego. Najczęściej zapalnikiem były systemy totalitarne zbudowane na gruncie ateizmu i lewactwa(faszyzm i komunizm). Od oświecenia w kulturze chrześcijańskiej wojny o podstawie religijnej są prowadzone głównie przez świat islamu. Począwszy od imperium ottomanskiego do Alkaidy i państwa islamskiego. Grecy, Węgrzy, Bułgarzy… itd. dokładnie wiedzą co przyniosło podbicie ich przez muzułmanów. Problem polega na tym, że ta kultura i religia nie przeszła żadnej reformacji, a radykalizm od zawsze tam występujacy przeżywa ogromne wskrzeszenie i nasilenie. Nie ma centralizacji tej religii i każda odmiana interpretuje Koran według własnego uznania. Każdy Imam czy Mufti nauczaja Koranu według swojej własnej interpretacji, nie zawsze zgodnej z logiką i zbyt dosłowną w stosunku do skryptu.
Wygląda na to, że zagrożenie dla świata może istnieć w postaci nazizmu muzułmańskiego. Podobnie było w latach 30-tych ubiegłego wieku, kiedy to pewien pan z wasami zaczął głosić bardzo „dziwne” tezy, a reszta świata lekceważyla to. W ciągu 6 lat przekonał 60 mln obywateli do swoich tez. Do czego to doprowadziło dokładnie każdy wie. Zawsze lepiej chuchać na zimne.