Oto czym kończy się multikulti, gdzie jedna strona ustępuje we wszystkim, a druga żąda wszystkiego. Wiecie, że nie jestem ani religijny, ani nie należę do Kościoła Katolickiego lub jakiegokolwiek innego. Nie oznacza to wszak, bym nie uznawał korzeni mojej własnej cywilizacji, która przecież – czy tego chcemy, czy nie – opiera się na wzorach łacińskich i chrześcijańskich.

Dzisiejszy zamach we Francji pokazuje czym kończy się poprawność polityczna, nakazująca usuwanie pomników Jana Pawła II i budowę meczetów dla „mniejszości narodowych”. Wywołam burzę, ale napiszę jasno i prosto: oni nas nienawidzą. Nienawidzą naszego sposobu życia. Nienawidzą naszej sztuki, literatury, kina. Naszej tolerancji, którą wykorzystują wspaniale przeciwko nam. Oni wyłącznie kochają siebie i swoje pieniądze.

W Londynie, po 11 Września krzyk podniosły natychmiast wszystkie „mniejszościowe” organizacje, epatując „krzywdami”, jakie Zachód wyrządził członkom „wiary prawdziwej”. BBC i Channel Four prześcigały się w nagłaśnianiu takich wypowiedzi, bo przecież my jesteśmy „tolerancyjni”. My możemy obwiesić Londyn bilboardami, przedstawiającymi obrzydliwą parodię Ostatniej Wieczerzy i spalić Biblię, ale nie wolno nam kpić z Koranu. Pierwsze nazywamy sztuką, drugie karzemy za naruszenie praw człowieka i obywatela.

W roku 2004 przedstawiciele brytyjskich ministerstw prosili ambasadę, by nie przysyłać im kart z okazji „Christmas” tylko z okazji „Winter’s Holiday”, bo boją się, że nasze „bożonarodzeniowe życzenia mogą naruszyć równość wszystkich obywateli”. Nie przeszkadzało to im, urządzać huczne święta innych religii. Głównie tych wschodnich. Komisja Równości Rasowej doprowadziła też do zwolnienia dwóch doświadczonych policjantów i zastąpienia ich młodymi Azjatami, ponieważ :parytet rasowy” był zakłócony.

Nie chcę tu pisać o błędach Amerykanów, którzy doprowadzili do problemu z ISIS. Nie uważam też, że każdy innowierca jest terrorystą, ale muszę tak pisać. Jeśli wy, Chrześcijanie, nie potraficie obronić naszego świata przed barbarzyńcami, wówczas ja, ateista, winienem zrobić to za was. Przestrzegam też wszystkich, którzy wciąż mówią o symbolach i świeckości, zastanówcie się dobrze zanim zdejmiecie, jakiś portret lub krzyż, bo być może już niedługo, będziecie musieli zawiesić w ich miejsce półksiężyc.

Jestem nietolerancyjny? Być może, ale ja nie wchodzę w butach do Meczetu, więc wymagam szacunku dla swojej cywilizacji.

Piotr Wroński

Piotr Wroński - fot. Julita SzewczykPułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.