W ramach tegorocznych targów branży gier wideo E3 przedstawiciele Nintendo zaprezentowali swoje najnowsze zwiastuny gier na Nintendo Switch. W przeciwieństwie do swoich branżowych kolegów całość zamknęli w czasie zaledwie 30 minut. Doprawdy trudno być równocześnie producentem sprzętu, twórcą gier na własny sprzęt, a do tego wydawcą i promotorem. Mam smutne wrażenie, że firma Nintendo złapała zadyszkę po naprawdę fenomenalnej, odkrywczej i stanowiącej krok milowy w branży gier konsoli Nintendo Switch. Wysokiej klasie i futurystyce konsoli nikt nie zaprzeczy. Niestety, jej słabą stroną jest brak gier. Przed prezentacją firmy Nintendo wielu posiadaczy najnowszej konsoli, nieco już znużonych epicką Zeldą liczyło na nowe, wspaniałe gry.

Na początku pokazu przywitał nas miły, tęgi pan, który podkreślił że każda gra powinna oferować graczom dobrą zabawę, bo inaczej staje się zaledwie formą sprawdzianu, który musi on przejść. Gry dobre są przygodą, a kluczem do tej przygody jest… konsola Nintendo Switch. Całe życie w błędzie! …ale na poważnie – taka psychotechnika nie jest zupełnie potrzebna dobrym produktom i tak naprawdę jest nieetyczna. Jak byśmy zareagowali na hasło reklamujące najnowszego Passata „Bez tego samochodu nie jesteś prawdziwym facetem” albo szminkę „Tylko dla prawdziwych kobiet” itp.

Pierwszą zaprezentowaną grą była Xenoblade Chronicles 2, kontynuacja wii-owego hitu z 2010 roku, mająca premierę w wakacje bieżącego roku oraz Kirby, różowy bohater autorstwa Masahiro Sakuraia, który ukaże się w 2018 roku. Gra przyznam, ładna graficznie i dość dynamiczna choć muzyczka z lat 80 nieco psuje klimat.

 

Pokken Tournament DX, czyli gra która najbardziej zainteresowała mnie ze wszystkich przedstawionych. Z ukazanego gameplayu wywnioskować można, że będzie to typowa bijatyka znana z serii Tekken bądź Street Fighter tyle że w wersji pokemonowej. Podobny schemat walki podczas zdobywania kolejnych gymów w Pokemon GO z 2016 roku przypadł mi do gustu, więc i to uważam za bardzo fajne. Sama gra prezentowała się bardzo przystępnie jak na elegancki „zabijacz czasu”.

Po tym otrzymaliśmy symboliczną zapowiedź Metroid 4 Prime i zwiastun Yoshi (2018) oraz Fire Emblem Warriors (jesień 2017). Niestety nie jestem w stanie nic napisać na temat tych gier. Najciekawszą wydaje mi się gar Yoshi (krokodylek) – cukierkowa platformówka stylizowana na 2D, która wygląda na gierkę potrafiącą mocno wciągnąć swą prostotą.

Kolejnym punktem programu była ponowna zapowiedź wydania sztandarowej gry Bethesda Softworks, czyli The Elder Scrolls V: Skyrim na konsolę Nintendo Switch oraz krótki gameplay, ukazujący przeniesienie niektórych pancerzy i broni znanych z serii Legend of Zelda do gry. Przypomina mi to trochę usiłowanie skrzyżowania narwala z koniem. Niby powinien wyjść mityczny jednorożec, ale równie dobrze wykluć się może ciężkawy Hipopotam (hippopotamos z greckiego koń rzeczny).

Skoro mowa o Zeldzie, to pokazano zwiastuny dwóch dodatków do Breath of the Wild o nazwe „The Master Trials” oraz „The Champions Ballad”, dodający parę znanych bohaterów z innych gier Nintendo. Na przykład Falco Lombardi z gry Star Fox. To jest dobry kierunek. Warto rozwijać sprawdzony tytuł.

 

Konferencja zakończyła się ponowną zapowiedzią Mario+Rabbids: Kingdom Battle przy współpracy z Yvesem Guillemotem, jednym z założycieli Ubisoftu. Premiera odbędzie się 29 sierpnia 2017 roku.

Tak oto skończyła się pierwsza z trzech prezentacji Nintendo. Prezentacja muszę przyznać niezwykle ascetyczna jeśli chodzi o efekty specjalne. Otrzymaliśmy sporo rzetelnych informacji, nieco dat i trochę filmów pokazujących gry. Liczę na dalszy rozwój Nintendo Słicz i szczerze trzymam kciuki za powodzenie najnowszych gier na tą konsole.