Profesor Andrzej Nowak dla portalu wPolityce.pl stwierdził, że „Tusk, korzystając z zapory ogniowej zaprzyjaźnionych mediów, tudzież ze wsparcia całej postępowej Europy, prawdopodobnie przejmie do reszty władzę w Polsce. Z tego się nie cieszę, bo nie przepadam za taką koncentracją władzy.”
Jeżeli taka pojawia się, ledwie zawoalowana, refleksja na tzw. Prawicy dlaczego PiS nie zdobył samodzielnej większości w Parlamencie, to nie wiem, czy to już jest dobry moment na załamywanie rąk nad jej intelektualną kondycją, czy jeszcze trzeba poczekać na kolejne złote myśli?
Wszak ludzie prawicy, jak jeden mąż powtarzali, że jest równowaga w mediach, kiedy oni mają TVP. Ale przecież nie tylko telewizja publiczna była medialną „zaporą ogniową” PiS. Nie zapominajmy, że PKN Orlen wykupił gazety lokalne, że partia finansowała (choćby reklamami) twory Sakiewicza, braci Karnowskich, czy media ojca Rydzyka.
Wspomina też profesor, że nie przepada za taką koncentracją władzy. Tu mam wrażenie, że ten dobrze przecież wykształcony człowiek gardzi intelektem czytelników, o którym chyba nie ma najlepszego mniemania.
PiS po objęciu władzy przejął w bezprawny sposób Trybunał Konstytucyjny – czyniąc go pomocnikiem rządzących a nie jej kontrolerem – obsadzając go dublerami i paraliżując go dodatkowo sędzią Przyłębską, a premier polskiego rządu dopuściła się nawet odmowy publikacji jego orzeczeń.
TK z dublerami uznał obowiązującą ówcześnie ustawę o KRS za niezgodną z Konstytucją. PiS uchwalił nową rozpoczynając atak na sądy. Atak ten trwa i w skończy się wraz z odejściem PiS od władzy.
Koncentracja władzy sądowniczej w rękach partii rządzącej nie była jednak przedmiotem troski Pana profesora. To samo dotyczyło prokuratury – PiS zniósł rozdział prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości likwidując tym samym instytucję niezależnej prokuratury, na której czele stał przecież mianowany jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego Andrzej Seremet. Czy ktoś słyszał, żeby pan profesor Nowak choćby zająknął się na ten temat? Widocznie i ta forma koncentracji mu nie przeszkadzała.
A mówimy tu już o mediach, sądach i prokuraturze. To przejdźmy do Parlamentu, gdzie w pierwszej kadencji PiS miał pełnię władzy i mógł spokojnie i mądrze rządzić. A jednak – w 2016 roku (sprawdziłem to) 76 ze 181 projektów ustaw zostało złożonych jako projekty poselskie. Daje to wynik ponad 40 procent, kiedy za PO odsetek ten wynosił około 15 procent. W ten sposób przeszły takie ustawy jak o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów powszechnych czy Prawo o prokuraturze – wszystkie te projekty ominęły mozolny trud konsultacji społecznych.
O takich „drobnostkach” jak ograniczanie czasu wystąpień opozycji, wykluczania ich z debaty za pomocą kar dyscyplinarnych, głosowanie w blokach nad poprawkami, uchwalenie ustawy budżetowej w 2017 roku poza salą plenarną, bo władza nie chciała, żeby obradom przysłuchiwali się dziennikarze (a jeszcze media władzy trąbiły o puczu opozycji) chyba nawet nie ma co wspominać.
Koncentracja władzy szła dalej – ustawą o dyplomacji zamieniono ambasadorów Rzeczypospolitej na partyjnych nominatów.
Tuż po przejęciu władzy, ustawą z dnia 30 grudnia 2015 roku to zniesiono wymóg konkursów na wysokie stanowiska publiczne. Takich ustaw pozwalających na czystki w aparacie państwa uchwalono około 40 ale profesor nie protestował.
W ostatnich wyborach nawet nie zmieniono układu okręgów wyborczych, co preferowało kandydatów władzy…
I mógłbym tak jeszcze długo wymieniać czego profesor Andrzej Nowak wcześniej nie dostrzegał, a co dotyczyło koncentracji władzy, której on tak wszak nie lubi.
Ale w jednym się z nim zgodzę – koncentracja władzy posiadającej media, prokuraturę, spółki skarbu państwa władzę w Parlamencie jest ogromna.
Cieszę się, że zwycięstwo opozycji pozwoliło to w końcu dostrzec Panu Profesorowi, że był ślepy, a widzi!
A może to jest jeden z pierwszych cudów Tuska? Mam nadzieję, że będzie ich więcej.
Zostaw komentarz