Adam Słomka niczym papierek lakmusowy wskazuje, że o ile na górze trwa wojna to na dole stare trwa mocno i się wzmacnia. Przynajmniej w Warszawie.

Warszawa, Park Skaryszewski. Tutaj, przy głównej alei od prawie 50 lat stoi статуя, czyli Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej. W stolicy, doszczętnie zniszczonej przez Niemców dzięki postawie Armii Czerwonej, obelisk ten stał się powszechnie znienawidzonym symbolem zniewolenia. W latach tzw. komuny strzeżony przez milicjantów i tak nieraz bywał oblany a to czerwona farbą, a to najzwyczajniejszymi fekaliami. Po 1989 r. wielokrotnie był dewastowany.

Jednak upór władz stolicy, w tym szczególnie HGW, powoduje, że pomimo deklarowanego ćwierćwiecza niepodległości postument świadczący o podległości wobec wschodniego sąsiada stoi niewzruszony.

Jak napis, w języku rosyjskim:

 

ВЕЧНАЯ СЛАВА
ГЕРОЯМ
КРАСНОЙ АРМИИ
ПАВШИМ В БОЯХ
ЗА ОСВОБОЖДЕНИЕ
СТОЛИЦЫ ПОЛЬШИ
г. ВАРШАВЫ

 

Dzielnie współgra z nim wiernopoddańczy wiersz Tadeusza Kubiaka z 1946 r.

 

ZIEMIO, Z KTÓREJ NIE WRÓCĘ,
ZIEMIO, NA KTÓREJ POLEGŁEM,
WITAJ I ŻEGNAJ MIASTO,
TO ZA KAMIEŃ Z TWYCH BRUKÓW, ZA CEGŁĘ
ZA TO BY WIŚLE WOŁGA,
A WISŁA WOŁDZE ODDAŁA
OSTATNIĄ KROPLĘ SWEJ WODY
JAK JA TOBIE KREW MEGO CIAŁA.

 

Początkowo pomyślany jako postument nagrobny przestał symbolizować pogrzebanych już w 1968 r. kiedy to ciała ekshumowano, a pomnik przesunięto w inne miejsce.

Czy po 1989 r. nie można go było umieścić gdzieś indziej, choćby na nigdy nie dewastowanym cmentarzu żołnierzy sowieckich?

To pytanie retoryczne, bowiem HGW toczy z częścią warszawiaków pomnikową wojnę – pamiętamy jej starania o utrzymanie za wszelką cenę „tęczy”, będącej wyzwaniem dla katolików. Widzimy prawdziwie ośli upór przed postawieniem pomnika upamiętniającego największą tragedię powojennej Polski, kiedy to w ciągle niewyjaśnionych okolicznościach zginął Prezydent RP oraz prawie sto innych osób.

Ale istnienie komunistycznych pomników podległości, bo za taki należy uznać postument w Parku Skaryszewskim dla Polaka żyjącego przed 1939 rokiem byłoby czymś niepojętym. I niegodnym zarazem.

Podczas rosyjskiego panowania w XIX wieku w Warszawie wzniesiono ok. 20 cerkwi prawosławnych. Tuż przed I wojna światową na obecnym Placu Saskim wzniesiono sobór św. Aleksandra Newskiego z dzwonnicą wysoką na 70 m, a więc niewiele ustępującą wieżom kościoła pw. św. Floriana na Pradze (75 m).

Po 1918 r. wszystkie, z wyjątkiem dwóch, zostały rozebrane.

Tymczasem pomniki podległości PRL nie tylko, że ciągle stoją, często wbrew woli miejscowych społeczeństw, to jeszcze Państwo broni je przed słusznym gniewem obywateli, którzy chcą pozbyć się symbolu zniewolenia.

9 maja, w komunistyczną rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie, Adam Słomka wraz z grupą niezłomnych postanowił zwrócić uwagę na widniejący w środku stolicy symbol zniewolenia.

Stołeczna policja jednak symboli sowieckiego zniewolenia broni jak niepodległości. Pod tym adresem możecie zobaczyć całą akcję.

https://www.tysol.pl/a7090–Fotorelacja-Protestujacy-przeciwko-pomnikowi-Armii-Czerwonej-Adam-Slomka-zatrzymany-przez-policje

Ja tylko pozwolę sobie uszczknąć jedno zdjęcie, przedstawiające kordon polskich policjantów otaczających symbol podległości tejże Polski wobec Imperium Zła, współodpowiedzialnego za wybuch II wojny światowej.

Dobra zmiana wygląda więc na zmianę … jedynie u koryta.

9.05 2017