Taktyką trenera Radosława Sobolewskiego na mecz z Ruchem Chorzów nie „wypaliła”. Dlaczego? Pewnie przyczyną jak to w „katastrofach” jest wiele czynników. Lecz spokojnie porażka w Gliwicach z Ruchem niczego nie rozstrzyga a w moim odczuciu lepiej by Wisła doznała zimnego prysznica teraz niż w późniejszych meczach. Chodzi o spotkania z ŁKS Łódź czy Termaliką. Porażkę w Niepołomicach traktuję jako porażkę technicznego otwartego, rozgrywającego zespołu Sobolewskiego z drużyną własnego „boiska” grającą sposobem.

Ruch Chorzów i trener Skrobacz gra tak jak może i na tyle na ile wystarczają umiejętności zawodników. Chorzowski Ruch jest fenomenem na zapleczu ekstraklasy w kontekście „robienia wyniku ponad stan”. Ruch jest drużyną zdającą sobie sprawę ze swoich słabości o czym świadczy wyciągniecie wniosków po meczu i porażce w Sosnowcu.
Taktyka, dobra gra w destrukcji oraz kontrataki okraszone siłą fizyczną, walką, ambicją i bieganiem tworzą „walec”, który rozjeżdża słabszych przeciwników. Słabszych zwłaszcza od strony twardości i konsekwencji w taktyce. Chorzowianie nie zastanawiają się czy zrobić dwa, trzy „kółeczka” czy kiwnąć jednego czy dwóch rywali tylko adresują podania do przodu a w defensywie zdecydowanie ekspediują piłkę a potem o nią walczą. Stosując pressing nie robią tego „na alibi” lecz angażują się wygrywając z często dużo lepszymi piłkarzami od nich właśnie determinacją i śląskim ambitnym charakterem.
W meczu z Wisłą Ruch pomógł szczęściu gdyż trafił idealnie sposobem gry w spotkaniu, w którym Wiślakom nie wychodziło praktycznie nic.
Jednak hejterom szkoleniowca Wiślaków i samych piłkarzy przestrzegam przed niekonstruktywną krytyką. Oczywiście mecz krakowianom nie wyszedł, piłkarze jak przyznał trener nie zrealizowali taktyki. Dodatkowo osamotniony Rodado, chwilami zagubiony Fernandez czy ciągle „gubiący tropy” Miki czy Mula. Dotąd pożyteczny i kreatywny we wcześniejszych meczach Igbekeme był nie do poznania – przy tym kontuzje  Junci i Muli dodały zamieszania. Niepewne interwencja Szoty, która bezpośrednio stworzyła szansę dla przeciwników (choć pokazał kilka dobrych akcji w defensywie), widoczna anemia w poczynaniach Igora Łasickiego, który zawsze emanuje pewnością i charakterem oraz nieudany występ Bartosza Jarocha dopełnia obrazu chaosu wśród szeregów Wisły.

Przy takim dniu Białej Gwiazdy trudno stwierdzić czy drugi napastnik cokolwiek by przyniósł.

Wisła Kraków – Stal Rzeszów foto:Jacek Włodarczyk/OKiem Włodarczyka

Mikołaj Biegański nie dał Wiśle w tym meczu „wartości dodanej” tak ważnej dla drużyny w trudnym meczu. Co prawda bezpośrednio nie zawinił przy utracie goli, poza minimalnym błędem przy drugiej bramce ale brakuje jego wkładu.

Rośli i aktywni obrońcy chorzowian całkowicie kontrolowali Angela Rodado, który skupił się na komentarzach i „machaniu rękami”. Niepokoi fakt, że siła ofensywa Białej Gwiazdy, która wydaje się być na poziomie ekstraklasowym nie jest skuteczna z zespołami ze ścisłej czołówki. Wypracowane schematy podopiecznych trenera Radosława Sobolewskiego przynoszą efekt lecz w Gliwicach wszelkie nadzieje na skutecznie rozegrany stały fragment lub akcję rozwiewała zdecydowana postawa Ruchu, który długimi fragmentami meczu nie napotykał na kreatywne ataki rywali spod Wawelu.

Wisła Kraków – Stal Rzeszów foto:Jacek Włodarczyk/OKiem Włodarczyka

Chorzowianie prezentowali atletyczny futbol z elementami pressingu i szybkich przerzutów. Wisła chwilami wyglądała bezradnie i dość „miękko” grający Hiszpanie – a raczej starający się grać, poza szarpiącym Juncą (do czasu kontuzji) wyglądali na zagubionych na boisku.
Szkoda, że tym razem piłkarze Wisły nie potrafili wprowadzić w czyn założeń trenera.
Samo posiadanie piłki bez odpowiedniego dokładnego rozegrania w tempie oraz skuteczne dochodzenia do pozycji strzeleckich nie przyniosło w spotkaniu z Ruchem sukcesu.
Chorzowianie wykazali się skutecznością i odwagą grając „Swoje” potrafili tworzyć o wiele groźniejsze kontry od rywali zakończonych groźnymi strzałami. Wisła chwilami starała się ale dzięki wyeliminowaniu przez taktykę trenera Jarosława Skrobacza polegającą na zablokowaniu Wiślackich skrzydeł, z których słyną krakowianie.

Ruch Chorzów – Wisła Kraków 2:0 (1:0)
Feliks 31′, Moneta 69′
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

Ruch Chorzów: Bielecki – Wójtowicz, Baranowski (80′ Szur), R. Szywacz, Sadlok (68′ Moneta) – Sedlak, Sikora – Kobusiński (87′ Janoszka), Foszmańczyk (87′ Piątek), Feliks – Szczepan.

Wisła Kraków: Biegański – Jaroch, Łasicki, Moltenis, Junca (55′ Szot) – Duda, Igbekeme – Villar, Fernandez, Mula (30′ W. Szywacz) – Rodado (77′ Benito)

źródła: flashscore.pl, Interia.pl, ,Polsat Sport, Wisła Kraków