Widzę, że z przemówienia Papieża Franciszka, prawie wszyscy wychwycili problem uchodźców. Nie mam prawa i śmiałości komentować słowa Papieża, ani kogokolwiek z hierarchów Kościoła Katolickiego i nie zrobię tego. Napiszę jednak trochę o uchodźcach, Będzie to swoisty akt oskarżenia. Może trochę zbyt…egzaltowany, ale…cóż? Niech się śmieje, kto chce.

Oskarżam rząd Angeli Merkel i Francois Hollande o to, że sfałszował i nadał zupełnie inne znaczenie terminowi „uchodźca”, a każdego spryciarza uznał za osobę zagrożoną. Dzięki ich polityce, świat zapomniał o ludziach, zagrożonych rzeczywiście eksterminacją. Dotyczy to głównie Chrześcijan, ale i również tych, którzy praktykują inną niż Islam wiarę lub odmianę jakiejkolwiek wiary.

Oskarżam ich o to, że własną partykularną politykę, być może korzystną dla własnego kraju, usiłuje naciskami i propagandą oraz ekonomicznym „straszakiem” narzucić innym, mniejszym i słabszym państwom.

Oskarżam szczególnie rząd Angeli Merkel o dopuszczenie do instalacji terrorystów w Europie, pod pozorem humanitaryzmu, za którym stoi zwykły interes. Jeśli już o niemieckim humanitaryzmie mówimy, to przypominam zapisy z dyskusji w willi Wannsee oraz poszukiwanie przez Niemców „humanitarnego sposobu zabijania”, efektywnego i ekonomicznego, co doprowadziła do milionowych zysków niemiecką fabrykę, produkującą Cyklon B. Kwoty „uchodźców”, którymi Berlin i UE szermuje, są niczym innym, jak uprzedmiotowieniem istot ludzkich. Podobnie mówiono w Berlinie 20 stycznia 1942 roku. Tam też padały wyłącznie „kwoty”. Nikt nie mówił o żywych ludziach: mężczyznach, kobietach i dzieciach. Nie chcę wierzyć, że Niemcy cały czas myślą o innych ludziach wyłącznie w kategoriach „jednostek transportowych”. Endlösung der Flüchtlingefrage. Na to nigdy nie można się zgodzić.

Polacy przyjmą każdego uchodźcę, który rzeczywiście jest w potrzebie. Pomogą każdemu, komu grożą śmiercią i nie będą pytać o rasę,. kolor i wyznanie. Po prostu pomogą i nie potrzeba wyznaczać nam żadnych „kwot”, bo to wg niemieckiego humanitaryzmu oznacza, że ratować trzeba 1000 osób, a 1001 może zginąć, gdyż nie mieści się w założonym planie. Polacy pomogą i tysiąc pierwszemu.

Warunek jest jeden: musimy mieć własne narzędzia weryfikacji tych ludzi. Musimy sami określić, kto potrzebuje rzeczywiście pomocy, kto przyjechał kraść, a kto walczyć z nami. Musimy sami wypracować takie procedury, które zapewnią nam bezpieczeństwo i jednocześnie pomoc prześladowanym. Nie możemy przyjąć narzuconych nam procedur zachodnich, oprzeć się jedynie na zachodnich zapewnieniach. Tylko przez nas opracowane procedury winny być stosowane. Również wobec tych, którym azylu udzielimy.

Gdy to zostanie zrobione i ustalone, wtedy nikt z Polaków nie będzie protestował.