W odpowiedzi na kłamliwy tekst zamieszczony na jednym z portali internetowych, który ma na celu prawdopodobnie tylko obrażenie i zdyskredytowanie słów prawdy, którą ujawniła Magda Kośny (TUTAJ), zamieszczamy nagranie rozmowy i film, który wszystko wyjaśnia ws zbiórki oraz manipulacji Zygmunta „Tortowego” Miernika.

Pierwszy fimik jest fragmentem programu Pawła Chojeckiego i Mariana Kowalskiego, w którym jasno zostało powiedziane, kto zorganizował zbiórkę dla Zygmunta Miernika. Niestety jak się to zdarza, pomylono imię, ale po dalszym opisie nie można w żaden sposób zaprzeczyć, że jest to mowa o Magdzie Kośny.

Na drugim nagraniu znajdują się rozmowy z Zygmuntem Miernikiem, przeprowadzone telefonicznie przez Patriotkę. Słychać tam wyraźnie mataczenie, udawanie, że Miernik nie wie, o co chodzi i będzie się kontaktował z Telewizją Idź Pod Prąd. Dlaczego pomimo obietnic, czekał i nie wyjaśnił sprawy? Dlatego, że wszystko było jasne, tylko Miernikowi było nie po drodze, by się podzielić.

Zamiast sprawdzić fakty i zbadać sprawę, w internecie zamieszczono chaniebny tekst pod tytułem „Wykorzystanie choroby, desperacja, czy prowokacja?

Cóż. My przedstawiamy dowody, a oni bezsensowną paplaninę, na którą ludzie broniącu Miernika nie mają ani jednego dowodu. Tym się różnimy. Pobyt w Lublinie miał dotyczyć tego tygodnia. Jak widać kolejne kłamstwo, gdyż znajduje się on w Warszawie.

Zachowanie zarówno protestujących, jak i samego Miernika jest wręcz podłe, gdyż Magda Kośny sama chciała zbiórki dla niego. Tak się jej teraz odpłacają.

Magdalena Kośny nie zostawia tak sprawy pomówień i wysyła list do redaktora naczelnego ngoopole.pl, a w nim żąda sprostowania kłamstwa, poniżej publikujemy terść listu:

Dzień dobry,
piszę do Państwa ze względu na zamieszczony na portalu tekst, który szkaluje moją osobę. Domagam się sprostowania i przeprosin na łamach portalu. Chodzi o tekst: „Wykorzystanie choroby, desperacja czy prowokacja?”

Słuchając tego fragmentu (jednego z wielu), programu Mariana Kowalskiego i Pastora Chojneckiego, słychać wyraźnie, z kim Miernik miał się podzieić, nie były to ustalenia zakulisowe, ale jawne, na wizji. Pomylono jedynie imię, nazywając mnie „Panią Małgosią”. Oprócz tego wszystko się zgadza. Równie jasno jest tam powiedziane, że to ja, jako pierwsza wystąpiłam z inicjatywą zbiórki, by pomóc Zygmuntowi Miernikowi, choć wcześniejsze ustalenia mówiły o tym, iż będzie ona na mnie. Osiągnęliśmy jednakże kompromis i zbiórka dla Miernika miała nas zjednoczyć, gdyż pomoże nam wszystkim.

https://www.youtube.com/watch?v=bn6QOxfbcK0

Stałam się ofiarą, a z ofiary próbujecie zrobić osobę „atakującą”, „szkalującą”. Niejednokrotnie kontaktowałam się z Zygmuntem Miernikiem, który za każdym razem coś kręcił i motał się na wszystkie strony. https://www.youtube.com/watch?v=D7vayAhyNr8
W końcu postanowiłam upublicznić sprawę, by Ci, którzy wpłacali na pomoc, wiedzieli, że nikt poza Miernikiem nie otrzymał grosza.

Normalny, charakterny człowiek sam, w takiej sytuacji starałby się odnaleźć osobę, która mu pomogła i zachować się, jak trzeba. To jest sprawa natury moralnej. Osoba mająca być ikoną walki, powinna być nieskalana, a nie obłudna i zakłamana.

Siedząc w więzieniu, pewnie nawet nie myśał, że ktoś zadba o to, żeby miał za co żyć, wychodząc z niego. Odpłatą za pomoc jest atak.

„Do ataku na Zygmunta Miernika wykorzystano najwyraźniej młodą, ciężko chorą osobę. ” – nikt mnie do niczego nie wykorzystał. Są to wyssane z palca kłamstwa. Nie wiem, skąd informacja, że domagam się połowy kwoty. Szczerze to liczyłam na cokolwiek, ale tym cokolwiek nie miały być mataczenia, kłamstwa i oszczerstwa pod moim adresem.

Zaangażowanie Pana Miernika w walkę z polskim sądownictwem, nie podlega dyskusji. Nie wiem, czy to sposób na zycie, czy walka, może jedno i drugie -nie mnie to oceniać
Niestety w tej sytuacji nie zachował się jak ktoś specjalny, nie jak bohaterowie starych czasów , gdzie ludze dzielili się ostatnią kromką chleba – a tu pieniądze psują obraz bohatera.

Nigdzie nie zaatakowałam kolegów i koleżanek z protestu, ani Pana Adama Słomki, którego bardzo szanuję – to kolejne oszczerstwa nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, a które czytamy na łamach ngoopole.

„Atak chorej kobiety na Zygmunta Miernika jest jakimś gestem rozpaczy.” – nie jest żadnym gestem rozpaczy. Pieniądze, które są ze zbiórki, nie zostały zebrane na dniach, z dnia na dzień, ale trwa od kiku miesięcy. Tym bardziej nie wiem, co ma moja prywatna zbiórka do krętactwa Pana Miernika.
Jeszcze jedna kwestia: Pan Miernik dostał pieniądze ze zbiórki 31 stycznia, a jest 24 luty. Pan Miernik przez 24 dni nie zdołał zadzwonić i wyjaśnić sprawy. Albo nie chciał.

Liczę na szybkie sprostowanie
Magdalena Kośny