I znowu piszę do pana Kukiza (nawet jeśli tego nie przeczyta).

Panie Pawle,
Wszyscy rzucili się na Pana po słowach o programie, a właściwie o jego braku i o oszustwie, jakim programy wyborcze często bywają. Zgadzam się z Panem całkowicie. W trakcie kampanii partie polityczne prześcigają się w zestawach obietnic, które maja pokazać w czym są lepsze od innych. Nie zawsze wynika to z chęci oszustwa, ale praktycznie zawsze jest to zapis chęci i myślenia życzeniowego polityków. Po wyborach okazuje się dopiero, jak bardzo życzeniowe było to myślenie i ja bardzo skomplikowane jest administrowanie państwem. Oczywiście, istnieją partie, dla których władza jest celem samym w sobie. Jedna rządziła nami przez ostatnie osiem lat, a druga jest przy władzy prawie ćwierć wieku. Nie o to jednak mi chodzi. Chce Pan zrobić rewolucję bez rewolucji. Nota bene taki był tytuł książki Leszka Moczulskiego z roku 1979. Cóż, rewolucję udało się zrobić 10 lat później, ale czy była to spontaniczna rewolucja wkurzonych ludzi? Śmiem to wątpić. Wracajmy do Pana rewolucji. Chce Pan wprowadzić do Sejmu i Senatu ludzi, którzy od razu mają przegłosować, uchwalić i dopilnować wprowadzenia w życie następujących spraw:
• Referendum, które jest obligatoryjnie zarządzane na wniosek określonej liczby obywateli, a jego wynik jest obowiązujący dla Parlamentu i rządu. Trzeba będzie jeszcze ustalić zakres spraw, które nie mogą być poddane referendum. Chyba, że spraw takich Pan nie przewiduje.

• Zniesienie, a przynajmniej znaczne ograniczenie immunitetu poselskiego.

• Wyraźne ograniczenie diet poselskich i innych apanaży. Bez tego postulatu nie ma sensu zajmować się innymi, jeśli mamy całkowicie „rozwalić zabetonowany układ”.

• Kadencyjność posłów. To jest dla mnie bardzo dwuznaczne. Z jednej strony pozwala na „dopilnowanie”, by poseł wywiązał się z obietnic, ale z drugiej dźwięczy mi w głowie zdanie: „Po co się starać, bo i tak drugiej kadencji nie będzie, nawet jak będę super, więc lepiej pobawić się raz, a dobrze.”. To w przypadku jednej kadencji, bo w przypadku dwóch: „Co mi tam! Najwyżej nie będę się męczył kolejne cztery lata.”, albo: „Poudaję przez pierwszą, a odbiję sobie w drugiej.”. A co będzie, jeśli ludzie chcieć będą wybrać kogoś sprawdzonego i świetnego na trzecią kadencję?

• Zmianę ordynacji wyborczej. To wiadomo.

• Zmianę konstytucji. Pańska rewolucja, Panie Pawle, wymaga zmian i w Ustawie Głównej. Przypominam dla porządku, że w tym przypadku nie wystarczy zwykła większość.

• Możliwość bezwzględnego odwołania posła przez jego wyborców, jeśli nie wykonuje mandatu zgodnie z tym, co mówił w kampanii, lub po prostu „olewa” elektorat.

Wybrałem sprawy najważniejsze moim zdaniem i najczęściej powtarzane przez Pana ludzi. I nadal mam pytanie: jak Pan chce zmusić „swoich” posłów, by głosowali przeciwko sobie? Przecież, jeśli zostanie wybrany „Kowalski”, który ma trudności ze spłaceniem kredytu lub w wiązaniu końca z końcem, a tu żona i dzieci, to gdy dostanie 10000 bez podatku może nie zagłosować za stratą tej sumy. Może większość takich „Kowalskich” oprze się pokusie, ale należy się zgodzić z poglądem, że kilku okazję wykorzysta. Chyba, że biedni „Kowalscy” lub zadłużeni nie mają u Pana szans. To co to jest za rewolucja „wykluczonych”, która sama tworzy wykluczenia. A jeśli „Kowalski” naprawdę będzie świetnym i uczciwym fachowcem? Tak na marginesie. Wymienił Pan kilka nazwisk „znanych, lubianych i niedocenianych”. Obawiam się, że niektóre z tych nazwisk nie zagłosują w całości tak, jak by Pan sobie tego życzył. A bez tego plan się nie uda, a przynajmniej będzie o wiele trudniejszy do wykonania. Jest jeszcze Senat, Trybunał Konstytucyjny, Bruksela…Raz jeszcze wracam do mojego wcześniejszego pytania o stworzeniu mechanizmów kontrolnych już na etapie kampanii. Proszę wybaczyć, ale wydaje mi się, że nie, a moje pytania – o ile w ogóle do Pana dotrą – uznaje za irytujące.

Na koniec trochę o komercjalizacji. Jest Pan świetnym muzykiem i na pewno Pan wie, jak trudno jest pozostać autentycznym w dobie powszechnej komercjalizacji i koncernów medialnych. Autentyczność Hendrixa, Janis Joplin, The Doors czy Nirvany odbieramy przez pryzmat tragedii ich liderów. Nie wiem, gdzie byliby dzisiaj. Może graliby na jakimś statku, bo producent tego by sobie zażyczył, a kontrakt dość często ogranicza wolność. Szczególnie twórcom. Bardzo chciałbym, by udało się Panu, Panie Pawle. Moje marudzenie nie jest przeciwko Panu, ale wyłącznie próbą uświadomienia fundamentalnych trudności. Mam zresztą nadzieję, że i Pan jest ich świadomy.

Pozdrawiam serdecznie.
Piotr Wroński

Piotr Wroński - fot. Julita SzewczykPułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.

Fot. Marta Saminiszyn – Paweł Kukiz w trakcie wystąpienia w Lubinie 27.06.2015r.