Kim Pani jest?

Wiolettą Jachowicz-Wróblewską, Polką którą obudził Paweł Kukiz.

Bardzo górnolotnie…

Prawdziwie. Nigdy nie udzielałam się politycznie, społecznie tak ale politycznie nie. Raz w życiu gdy skończyłam 18 lat chciałam się poczuć dorosła i wzięłam udział w wyborach, potem nawet nigdy nie głosowałam. Paweł Kukiz mnie naprawdę ruszył w posadach i całkowicie przemeblował moje życie. Uwierzyłam, że możemy zmienić nasz kraj, konstytucję, ordynację wyborczą, wywalczyć więcej dla obywatela i w stu procentach się w to zaangażowałam.

O tych stu procentach porozmawiamy jeszcze później, ponieważ Paweł Kukiz na swoim profilu zamieścił komentarz w którym ocenił Pani działania w Kukiz’15 jako znikome i też ujął to w procentach, ale najpierw chcę zapytać o to jak się Pani czuje, gdy piszą o Pani popularne internetowe portale i z dnia na dzień stała się Pani osobą medialną.

Nie było to moim zamiarem. ( długie milczenie)
Całe to zainteresowanie moją osobą miało miejsce po wypowiedzi dotyczącej krótkiej rozmowy z Pawłem Kukizem dosłownie wymiany kilku zdań na terenie sejmu i było wypowiedzią prywatną zamieszczoną przeze mnie na FB w grupie moich znajomych i w zamkniętej grupie kukizowców. Jest tam sporo kukizowych działaczy STOP NOP. Chciałam się z nimi tą informacją podzielić bo tak radykalna zmiana stanowiska jest dla nas ważną sprawą. To nie była wypowiedź na forum publicznym, to nie była wypowiedź do gazety czy dla portalu internetowego i chce podkreślić, że żaden dziennikarz mnie o wypowiedź czy autoryzację nie prosił ani nie zostałam poinformowana, że takie artykuły się ukażą.

Ma Pani żal. że wyciągnięto i wykorzystano tę Pani wypowiedź?

Przede wszystkim nie powinna ona wychodzić poza ramy Ruchu Kukiz’15, poza środowisko kukizowców. STOP NOP prowadzi z wieloma posłami rozmowy na temat swojego projektu ustawy dotyczącego dobrowolności szczepień tak abyśmy mieli takie same prawo jak w większości europejskich krajów. Szukamy sprzymierzeńców wśród posłów dla tego projektu i jesteśmy wdzięczni za każdego polityka który projekt popiera. Do tej pory poparcie Pawła Kukiza w związku z jego wypowiedziami w czasie wyborów było dla nas oczywiste i bardzo cenne. Właśnie dlatego STOP NOP poparł Pawła Kukiza w wyborach. Zmiana stanowiska to jest bardzo ważna informacja dla nas. Zupełnie nie rozumiem w związku z tym, niektórych zarzutów kierowanych w moją stronę, bo to jest tak jakby współpracownicy ministra finansów nie podali do publicznej wiadomości, że podwyższa on podatek dochodowy i zrobiliby to aby nie szkodzić jego popularności. Przecież to dziecinada i zakłamanie.

Jak się Pani poczuła gdy Paweł Kukiz powiedział. że zmienił zdanie?

Bardzo rozczarowana…
Jedyne o czym myślałam, to o tym, ze straciliśmy najważniejszego sprzymierzeńca dla tego projektu i to w dniu gdy na Uniwersytecie Warszawskim podczas lekarskiej konferencji pod projektem podpisało się nam 3 kolejnych lekarzy. I stąd wziął się mój post na tamtej grupie na facebooku, musiałam poinformować współpracowników, że mamy radykalną zmianę sytuacji.

Bardzo dużo mówi Pani o STOP NOP… Na profilu Pawła Kukiza przez który komunikuje on się z resztą świata, również dziennikarzami, ukazał się jego komentarz do odwołania Pani jako jego asystentki. W tej wypowiedzi zarzucił Pani, że praca dla Kukiz’15 jest znikoma a większość Pani zaangażowania to STOP NOP. W związku z tym chcę zapytać czy Pani robi w życiu coś jeszcze innego, angażuje się w jakieś inne inicjatywy?

W pierwszej kolejności chcę coś bardzo dobitnie sprostować Pani redaktor. Kukiz’15 łączy wiele środowisk i projektów. Pracujemy np z rolnikami, mamy własne stowarzyszenie Rolników i Konsumentów które powołał poseł Sachajko, mamy też grupę kukizowców, która intensywnie pracuje nad popularyzacją projektu o powszechnym dostępie do broni i takim samym projektem jest ustawa o dobrowolności szczepień czyli jednym z wielu, które tworzą organizm Kukiz’15. Więc jak można zarzucać mi, że większość moich działań to STOP NOP. Czy posłowi Sachajko ktoś zarzuca, że zajmuje się on głównie rolnikami i tematami z nimi związanymi a posłowi Jóźwiakowi, że poświęcał czas na poprawki do projektu ustawy o broni i amunicji? Przecież to manipulacja.
A po za tym to jest absolutnie nieprawda. Jestem też członkiem właśnie wspomnianego Stowarzyszenia Rolników i Konsumentów, bo zdrowa żywność trafiająca prosto do konsumenta, szukanie innych dróg dystrybucji świeżej żywności jest dla mnie bardzo ważne. Odpowiadając dalej na pytanie, bardzo aktywnie działam w Stop Bankowemu Bezprawiu, gdzie nie jestem tylko zarejestrowanym członkiem a aktywnym przedstawicielem. Brałam udział chyba we wszystkich protestach i manifestacjach organizowanych przez frankowiczów ale najwięcej satysfakcji dał mi udział w obradach komisji sejmowej ds kredytów pseudofrankowych. Niedawno uczestniczyłam też w spotkaniu w Warszawie z panią prawnik zorganizowanym przez nasze stowarzyszenie ponieważ bardzo ważne jest by oprócz żalu, pretensji o brak reakcji państwa frankowicze mieli świadomość jak wygląda kontekst prawny ich sytuacji. Bardzo intensywnie angażuję się w działania w swoim okręgu dla swoich mieszkańców, głównie w kwestii infrastruktury w mojej okolicy. Dobrym przykładem będzie działanie na rzecz budowy drogi do przedszkola dla dzieci autystycznych. To obejmuje oczywiście szereg działań, pisania petycji, spotkań z lokalnymi samorządowcami, aktywizowanie rodziców korzystających z tego przedszkola, udało mi się otrzymać wsparcie od Marszałka Seniora Kornela Morawieckiego i od naszego Marszałka Stanisława Tyszki dla budowy tej drogi a ostatnio brałam udział w sesji Rady Miasta, gdzie wreszcie udało się tę sprawę dociągnąć pod obrady. Mam też zupełnie prywatne projekty jak np projekt dotyczący endoprotez którego jestem współautorem i który jest w fazie intensywnych prac.

Z członkami anonymus.

Mocno angażuje się w internetowy aktywizm, który też związany jest z Pawłem Kukizem ponieważ to środowisko najintensywniej poparło nas w mediach społecznościowych w czasie kampanii wyborczej. Nie potrafiłabym nie wspierać ludzi którzy reagują błyskawicznie na wszelkie sytuacje łamania praw człowieka. Jestem obecna na marszach miliona masek i staram się konsolidować dzięki takiej działalności wszelkie frakcje wolnościowe i proobywatelskie. Ze szczególną atencją promuję patriotyzm, wszelkie akcje upamiętniające chwałę naszych przodków i edukację w tym zakresie. Należę też aktywnie do stowarzyszenia woJOWników jest to prokukizowe stowarzyszenie aktywistów JOW choć obecnie mocno integrujących się z celami K’15 i zaangażowanych np w Samorządy z Kukizem. No i oczywiście jestem członkiem stowarzyszenia Pawła Kukiza na Rzecz Nowej Konstytucji w którym jestem wiceprezesem w swoim okręgu.

WOW! Jest Pani niezwykle aktywna, często prosi Pani o pomoc swoich posłów?

Najczęściej prosiłam o współdziałanie Pawła Kukiza którego byłam asystentką społeczną. Długo żyłam w przeświadczeniu, że nie miał on czasu zająć się prośbami i petycjami, jakie składałam do niego na piśmie, aż do dnia gdy zadzwonił do mnie jeden z posłów pytając czy te wszystkie moje dokumenty są już „załatwione” ponieważ właśnie znaleźli je w szufladzie biurka zaufanego współpracownika Pawła, który został przesunięty z biura w sejmie do biura na Piękną. Okazało się, że nigdy do Pawła nie dotarły.

Pracownicy Kukiza są niekompetentni?

Lepiej by pracowników klubu sejmowego oceniali petenci niezwiązani ze strukturami. Ale jest takie biuro w sejmie które mogę szczerze i uczciwie pochwalić. Jest to biuro Kornela Morawieckiego Marszałka Seniora i papy premiera. Miałam okazję poznać osoby z tego biura oraz mieć wielokrotny kontakt osobisty z panem marszałkiem. To była konsekwencja historii z Uberem, gdy zgłosili się do mnie poprzez inną działaczkę Kukiz’15 kierowcy taksówkarze i prosili o spotkanie z Pawłem Kukziem. To była wtedy głośna sprawa. Próbowałam je więc zorganizować. W czasie rozmowy z Dariuszem Pitasiem, prawą ręką Pawła usłyszałam, że nie da on rady się tym zająć i żebym poszła z tym do Kornela Morawieckiego. Wtedy było to dla mnie dziwne bo marszałek senior nie należał już do klubu K’15 a samo rozstanie nie było miłe i ja osobiście nigdy nie zaakceptowałam tamtej sytuacji z głosowaniem na 2 ręce ale okazało się, że pan Pitaś doskonale mnie skierował. Marszałek senior natychmiast zajął się sprawą i zorganizowano to spotkanie bez problemu. To nie był jedyny raz gdyż biura K’15 odesłano mnie do biura WiSu stąd moja znajomość tego biura. Pracuję tam wspaniała osoba pani Halinka, zawsze uśmiechnięta, życzliwa, pochylająca się na problemem petenta w sposób wręcz matczyny. Nigdy nie spotkała mnie tam żadna nieprzyjemność, nigdy nie czułam żeby sprawy z którymi przychodzę bagatelizowano. Każdego petenta się dopieszcza od samego wejścia nie tylko pochylając nad problemem z którym przyszedł ale też dbając o jego komfort. Samo zachowanie względem mnie jako wyborcy i kobiety ze strony pana marszałka seniora było zawsze wzorcowe. Z resztą podobnie jak marszałka Tyszki, który równocześnie jest też posłem z mojego okręgu.

Przepraszam… chyba źle zrozumiałam. Pani rodzimy klub gdy przychodziła Pani z prośbami wyborców, którzy prosili was o pomoc, odsyłał ich do należy powiedzieć politycznej konkurencji? Przecież to polityczne samobójstwo na własne życzenie.

Takie były wtedy decyzje i musiałam się im podporządkować. A ponieważ uzyskałam dla tych ludzi pomoc u Kornela Morawieckiego to uważam, że sprawa została załatwiona pozytywnie. Dziś zbieram za to baty, bo niektórzy nie znając kulis zarzucają mi bratanie się z klubem Wolnych i Solidarnych.

Pomoc dla Rytla.

Prosiłam Panią o przygotowanie kilku zdjęć. Pokazała mi Pani ich naprawdę dużo. Zapytam o te które mnie zainteresowały najbardziej. Co to za zdjęcie popisane „pomoc dla Rytla”?

To zdjęcie z akcji jaką zorganizowałam z kolegą kukizowcem Witkiem Plutą, po tej słynnej nawałnicy jaka przeszła przez tę miejscowość. Zorganizowaliśmy transport, zakupiliśmy głównie wodę mineralną i paliwo do pił spalinowych, bo to była podstawowa potrzeba oraz środki czystości i pojechałam tam.

To była taka standardowa „kukizowa” akcja? Wiele takich robicie?

Nie, to była nasza prywatna inicjatywa.

Ale na zdjęciu ma Pani koszulkę „Potrafisz Polsko” a nie prywatną.

Tak, zawsze w każdej akcji w jakiej brałam udział albo organizowałam zakładałam kukizowe koszulki. Nawet jak jadę na jakiś festyn w okolicy biorę zawsze ze sobą ulotki Kukiz’15 i zakładam koszulkę. Mam ich olbrzymią ilość. (śmiech).

Tak? Ile?

Kilkadziesiąt. Większość to koszulki które kupiłam i czasem wożę ze sobą, ponieważ nie zawsze wszystkich stać by takie zakupić, czasem ktoś zapomni albo nie pomyśli by wziąć z domu a to przecież darmowa najdoskonalsza reklama Ruchu Kukiza.

Na kolejnym zdjęciu też jest Pani w takiej koszulce…

Piaseczno, akcja społeczna sadzenia drzew.

To akcja sadzenia drzew w Piasecznie gdzie pojechałam na zaproszenie innej kukizowej aktywistki pani Lucyny Wądołkowskiej. Z tą akcją wiąże się ciekawa historia. Po przyjeździe rozdałam dziewczynom koszulki i… poproszono nas o ich zdjęcie, ponieważ była to akcja obywatelska i organizatorzy nie życzyli sobie reklamowania partii politycznych. Wytłumaczyłyśmy, że przecież Ruch Kukiza to właśnie ruch obywatelski i nie jest partią polityczną i wtedy zaakceptowano nasze koszulki. To było nasze małe zwycięstwo, udowadniamy przy każdej okazji, że się da, że nie trzeba mieć za sobą partyjnych milionów. Wystarczy odrobina aktywności i pomysłów by się pokazać wyborcom.

A co to za zdjęcia? To chyba Wrocław?

Tak, w zeszłym roku Paweł Kukiz miał tam koncert charytatywny w celu zebrania funduszy na samochód dla dzieci niepełnosprawnych. Pojechałam tam i zbierałam razem z koleżanką z Kukiz’15 na fundację Brata Alberta. Robiłam to z sercem dla Pawła ponieważ wiem jak bardzo ta fundacja jest mu bliska. Głównie miałyśmy zbierać podpisy w sprawie referendum „STOP uchodźcom” ale nie widziałam przeciwwskazań by robić i jedno i drugie. Kwestia lepszej organizacji. Tamten wyjazd w ogóle był bardzo owocny. Dowiedziałam się, że w hotelu gdzie miałam z koleżanką nocować po koncercie będzie też nocować zespół mistrzów Polski w koszykówce. Szybko pobiegłam kupić 15 piłek do koszykówki i poprosiłam naszych koszykarzy o podpisanie ich. Od razu 10 przeznaczyłam dla Kukiz’15 na nasze aukcje charytatywne.

Pani jest bardzo operatywna i zaangażowana, nie było więc Pani przykro gdy odwołano tę akcję ze zbieraniem podpisów w sprawie tego referendum? Dużo Pani tych podpisów zebrała?

Nie było, po prostu zmieniła się sytuacja polityczna w kraju. Ile zebrałam podpisów…? Trzeba to policzyć (śmiech) Najwięcej zebrałam w czasie Marszu Niepodległości dwa lata temu. Bardzo chciałam w nim iść ale ktoś musiał stać przy stoliku i zbierać podpisy oraz wydawać kawę i herbatę, którą ufundowaliśmy z kolegą kukizowcem. Padało, było bardzo zimno, okropnie wtedy zmarzłam i co chwile gratulowałam sobie pomysłu z gorącymi napojami dla naszych ludzi.

Skoro już jesteśmy przy tym temacie, Kukiz’15 zawsze stawiało na kontakt bezpośredni z wyborcą czy to za pomocą sieci w której jest mocno aktywne czy osobiście. Nadal prowadzicie taką politykę?

Sobotnie rozdawanie ulotek.

Ależ oczywiście. Ja osobiście od wiosny do późnej jesieni z kolegą i aktywistą  Zbyszkiem Jachnickim w soboty roznosimy ulotki drukowane we własnym zakresie w Józefowie i Otwocku. Rozmawiamy z ludźmi, zapraszamy na nasze spotkania, i na spotkania z naszymi posłami, wyjaśniamy stanowisko K’15 w różnych sprawach a ostatnio zapraszamy do Samorządów z Kukizem. Czasami te wyjścia z ulotkami mają zaskakujące finały. Spotyka się wiele ludzi również działaczy przeciwnych ugrupowań i największych dwóch partii. To pozwalana szeroki obraz tego co się dzieje w moim regionie i jak jesteśmy postrzegani.

Mówi Pani o Samorządach z Kukizem, jak rozwija się ten pomysł w Pani ocenie i czy jest szansa, że uzyskacie dobry wynik?

Trudno mi wypowiadać się o Samorządach z Kukizem w skali całego kraju, mój okręg czyli okręg marszałka Stanisława Tyszki uczestniczy bardzo aktywnie, odbywamy spotkania dotyczące kandydatów i list, jak wspomniałam wcześniej dość intensywnie agitujemy. Na płocie mojego domu niedawno wisiało ok 10 plakatów reklamujących wybory samorządowe z K’15 (śmiech) Staram się wykorzystywać każdą możliwość i nie patrzę na koszty, sama płacę za np ogłoszenia w prasie czy na własny koszt organizuję spotkania otwarte. Mamy mocny imperatyw bo chcemy by Stanisław Tyszka osiągnął dobry wynik w Warszawie kandydując na jej prezydenta.

Podobno Stanisław Tyszka nie jest już kandydatem a został nim Poseł Marek Jakubiak. Nie popiera Pani tej kandydatury?

Sama uczestniczyłam w proteście i marszu gdy facebook zablokował profil panu posłowi Jakubiakowi więc nie powiem na niego nic złego tym bardziej, że kiedyś złożył mi propozycję bym objęła stanowisko dyrektora jego biura poselskiego. Po prostu uważam, że to nie jest kandydat, który może coś w warszawskich wyborach uzyskać dla Kukiz’15. To nie jest żaden zarzut, po prostu to nie ten typ człowieka i polityka który przypada warszawiakom do gustu.

Pierwsze słyszę, że posła Jakubiaka spotykały takie szykany…

Tak i nie tylko jego. Wtedy na ten marsz przeciwko cenzurze Facebooka zgłosiło się 14 osób z mojego okręgu podwarszawskiego, mieliśmy dojechać osobno ale iść razem. I pamiętam to uczucie gdy przyjechałam tam z banerem trzymetrowej długości, czekam…. i okazało się, że jestem sama. (smiech) Ale nie dałam za wygraną, chciałam żeby ludzie zobaczyli, że stowarzyszenie na Rzecz Nowej Konstytucji również piętnuje tego typu praktyki w mediach społecznościowych. Chciałam, żeby poseł Marek Jakubiak czuł, że ma od nas mocne wsparcie. Baner został rozwinięty i trzymała go z innym uczestnikiem marszu.

Jednak nie została Pani dyrektorem biura poselskiego posła Marka Jakubiaka. To bardzo prestiżowa propozycja, nie po drodze było wam razem?

Pan poseł jest bardzo specyficznym człowiekiem i specyficznym posłem. Można powiedzieć, że to człowiek czynu ale to za mało bo oprócz tego on często, idzie na żywioł. Wtedy gdy poprosił mnie o spotkanie na Pięknej nie uprzedził o czym chce rozmawiać, nie wiedział co robię w życiu, jakie mam zobowiązania, jak wygląda moja sytuacja rodzinna i osobista ani, że prowadzę własną firmę. Ta propozycja była zupełnie nie przystająca do rzeczywistości.

Wspiera Pani inicjatywę założenia partii przez posła Jakubiaka?

W ruchu antysystemowym i antypartyjnym uważam ten pomysł za coś kuriozalnego.

Chciałam zapytać o najprzykrzejszą sytuację jaka łączy się dla Pani z Kukiz’15 ale domyślam się, że to ostatnia sytuacja związana z Pawłem Kukizem i konfliktem w cieniu STOP NOP…

Absolutnie nie! Ruch Kukiza tworzy wiele różnych środowisk, wiele różnych grup często o poglądach i zapatrywaniach drastycznie różnych. To polityka tu nie można się na kogoś obrażać za jeden stopień, gdy do pokonania mamy całe schody. To jest naturalne, że nasze poglądy i oczekiwania się ścierają. Przyjemnie mi nie było i nadal nie jest, ale to jest wliczone w koszty. Trudno, mamy wspólny cel, zmienić konstytucję i ordynację wyborczą, tak aby żaden polityk nie mógł łamać wyborczych obietnic i był odpowiedzialny przed ludźmi którzy na niego głosowali. To priorytet.

To jaka była ta najsmutniejsza chwila?

Wigilia w Sejmie z posłami Kukiz’15

Zdarzyła się dwa lata temu. Chcieliśmy zrobić naszym posłom niespodziankę przed Wigilią. To było jeszcze w czasie gdy my wszyscy byliśmy bardzo w naszych wszystkich posłach zakochani. Chciałam im zrobić prezent, że by poczuli, że są dla nas naprawdę ważni i że cały czas ich wspieramy. Wtedy klub jeszcze był kompletny. Ufundowałam 50 przepięknych dużych patriotycznych kalendarzy i zawiozłam je z kolegą do sejmu. Położyłam je w pokoju które użytkuje nasz klub, gdzie są tylko krzesła i stół. Stałam tam i czekałam na kolegę który gdzieś wyszedł. Nagle weszła do tego pokoju jedna z pracownic biura Kukiz’15 i poprosiła mnie o opuszczenie pokoju bo jak powiedziała, są tu kalendarze i nie chciałaby żeby coś zginęło…. Byłam tak zszokowana, że wyszłam bez słowa. Potem gdy rozdawałam kalendarze posłom i gdy z nimi rozmawiałam, podeszła ta pani i poprosiła o kalendarz dla siebie,

Przeprosiła Panią za tę sytuację?

Nie.

 

 A jaka była najpiękniejsza? 

Najcudowniej wspominam przyjazd Pawła Kukiza na spotkanie z wyborcami którego byłam współorganizatorem do mnie do Otwocka. Czułam się wtedy zwycięzcą. Jeśli ktoś zarzuca mi, że jestem awanturnicą, to tak Pani redaktor jak najbardziej. Aby odbyło się to spotkanie w takiej formie urządziłam awanturę z pretensjami. Tam była taka sytuacja, że organizatorem miało być lokalne KNP, które chciało zrobić spotkanie zamknięte, na płatne zaproszenia i z ograniczoną ilością osób. Kiedy się o tym dowiedziałam, wybuchłam. To jak to, nasi działacze mają płacić wejściówki by spotkać się z Pawłem Kukizem? Szybko interweniowałam u Pawła Kukiza i dyrektora Oborskiego. Rozegrałam to tak, że stałam się współorganizatorem by dopilnować aby spotkanie było bezpłatne, otwarte dla wszystkich mieszkańców. I ta chwila gdy przyjechał i udało mi się zachować przed mieszkańcami twarz a sam Paweł Kukiz zadowolony mi podziękował, było i jest moim najpiękniejszym wspomnieniem. To jest dla mnie tak ważne, że jestem z tego spotkania tak samo dumna, jak ze swoich przodków którzy walczyli za ojczyznę i zginęli jak Teofil Jachowicz-Wróblewski pseudonim Lubomirski, uczestnik Powstania Warszawskiego, członek AK.

W czasie naszej rozmowy pojawiały się konteksty narodowe, mocne nuty patriotyczne, podkreśla Pani swoje przywiązanie do tych wartości. Jak w tym kontekście udaje się Pani współpracować np z Marszałkiem Stanisławem Tyszką który jest z zupełnie innej bajki jako republikanin? 

Wioletta Jachowicz-Wróblewska, Marszałek Stanisław Tyszka. Sejm.

Ależ Pani redaktor wspaniale! I to zasługa Pana Marszałka, który jest osobą bardzo spokojną, niekonfliktową i zawsze uważnie słucha tego, co ktoś chce mu przekazać nawet mnie terrorystki (śmiech). Potrafi i słuchać i rozmawiać z ludźmi. To jest człowiek, który chce wszystko zrobić jak najlepiej, jest bardzo uważny i skupiony na sprawach którymi się zajmuje dlatego nie podejmuje na przykład decyzji pod wpływem chwili. Jest bardzo odpowiedzialny jako polityk. Jest też posłem i marszałkiem bardzo pracowitym, ma Poniedziałki Wolności, zajmuje się wieloma inicjatywami obywatelskimi, stara się pomagać też w sprawach lokalnych warszawiaków np ostatnio włączył się aktywnie w obronę bazarku przy Gotarda. No i kultura osobista Pana Marszałka to jest jego najlepszy kapitał polityczny.

Podejrzewałam przed wywiadem, że będzie Pani rozważać odejście z Kukiz’15 po ostatniej nieprzyjemnej sytuacji z Pawłem Kukizem. Wielu kukizowców opuściło szeregi Ruchu w ostatnim roku, Pani jest twardsza?

Nie, niczego takiego nie rozważam. Pracuję intensywnie od kilku lat dla Ruchu Kukiza, Chyba Panią, Pani redaktor przekonałam? (śmiech). Jestem wiceprezesem okręgu, współpracuję z Marszałkiem Tyszką, teraz odbywamy spotkania z kandydatami na listy do wyborów samorządowych. Nic się nie zmieniło, ja nie mogę zawieść ludzi którzy na mnie głosowali i zrobili mnie wiceprezesem w moim okręgu.

To była prawdziwa przyjemność rozmawiać z tak waleczną kobietą, dziękuję za ten wywiad.