Taśm z politykami Falenta już nie ma. Twierdzę od dawna, że Falenta może już tylko ujawniać kuchnie i działania operacyjne z łamaniem prawa włącznie służb w tym przypadku CBA i konkretnych agentów tej służby.

To, że uwalić może Artura Ch. z Wrocławia wiadomo nie od dziś. Wyjątkowa postać, szara eminencja we Wrocławiu, pan którego miałem okazję poznać, jak i jego działania, dziś służba chciałaby się go pozbyć, ale nie mogą, bo się boją, koleś ma za dużo wiedzy o wątkach operacji specjalnych z Wrocławia i w wielu brudach brał też udział, między innymi w uwaleniu szefowej wrocławskiej prokuratury, która wykryła przestępczy proceder oficerów CBŚ i CBA. O wynoszeniu tajnych informacji nie wspomnę, bo to jest dla każdego oficera kryminał.

Prawda ministrze Macieju Wąsik?

Jest jeszcze prostytutka wpuszczona nocą do budynku służby, niby siostra to była, ale do dziś nie pokazał zdjęcia siostry funkcjonariuszom wyjaśniającym tę sprawę. Ale Falenta uwalić może też dwóch dziennikarzy współpracujących z tą służbą, a zgodnie z ustawą o CBA szefostwo tej służby nie może podejmować współpracy z dziennikarzami. Co innego jest w przypadku Agencji Wywiadu, czy ABW, tutaj zgodę na współpracę z dziennikarzem musi wydać sam premier i są to szczególne przypadki.

No i próba morderstwa w obecności szefa CBA…chyba nie zdradzę tajemnicy, jak napiszę, że nożem nieomal zadźgany został major Robert T., a napastnikiem był pan P. swego czasu doradca szefa ABW, w przeszłości uczestnik napadu na pocztę. Sprawa próby morderstwa skręcona, a dla spokojnego życia mjr Robert odszedł ze służby. Dziś między innymi tego nagrania – bo próba morderstwa została nagrana – w ramach „akcji zabezpieczania kontrwywiadowczego szefa” szukają panowie z ABW, ale i CBA.

Nie wiem, jak wy, ale ja trzymam kciuki za Falentę, niech pokaże, co ma, bo myślę, że może rozwalić brudną część służb, to taka oczyszczająca woda, pokazać, jak łamie się prawo na styku służby-media i co serwuje się dla gawiedzi wyborcze.

Czytaj więcej.

Autor: Paweł Miter
Dziennikarz śledczy „Warszawskiej Gazety” i „Gazety Finansowej”.